Zacząłem pisać tekst o seri­alowych rekomen­dac­jach tej jesieni. Ale wyszło jak zwyk­le — rozpisałem się na tyle, że kon­tentem obdzielić mogę kil­ka samodziel­nych postów. A na pier­wszy ogień — ser­i­al z kat­e­gorii polit­i­cal fic­tion.

Czarne lus­tro” to jeden z tych seri­ali, które trze­ba obe­jrzeć koniecznie. Nie wszys­tkim przy­pad­nie do gus­tu, ale z pewnoś­cią każde­mu zapad­nie w pamię­ci. Zbliża­ją­cy się trze­ci sezon seri­alu jest dobrym momentem, by nadro­bić zaległoś­ci z dwoma poprzed­ni­mi. Choć­by po to, by wyro­bić sobie opinię na tem­at potenc­jal­nych różnic.

Osad­zona w lat­ach siedemdziesią­tych his­to­ria kilku czarnoskórych kumpli, którzy pokochali miłoś­cią najszcz­er­szą raczku­jącą i jeszcze nie zamkniętą w żad­nych szty­wnych definic­jach kul­turę hiphopową to rzecz, na którą czekałem ślin­iąc się niemiłosiernie. Czy coś mogło pójść nie tak? Uwa­ga: będą spoil­ery. Delikatne. Ale jed­nak będą.

Wczo­raj w auli krakowskiej Akademii Sztuk Pięknych miała miejsce pre­miera fil­mu doku­men­tal­nego pod­sumowu­jącego pro­jekt Alpine Wall Tour. A że był to film niezwykły, to chci­ałbym Wam o nim dwa słowa opowiedzieć.

Opis tego pro­jek­tu miał trafić do wczo­ra­jszej Piątecz­ki. Ale w trak­cie jej tworzenia opis rozrósł się do tak dużych rozmi­arów, że postanow­iłem poświę­cić mu dedykowany post. Pub­liku­ję w ramach fil­mowego cyk­lu Podaj pop­ko­rn, ale nie daj­cie się zwieść. Jest tu też o muzyce! Zatem… Oto on.

Wstyd przyz­nać, ale dawno nie byłem w kinie. I nowe przy­gody 007 wydawały się być dobrą okazją, żeby to zmienić. Od kilku dni na moim Fejs­buniu prze­tacza się fala skra­jnych opinii — od peanów po hej­ty. Dołożę zatem swo­je trzy grosze.

Ostat­nio rzekłem: Vin­cent Vaughn kojarzy mi się z kinem nis­kich lotów. Kojarzę go głównie z mniej abit­nych komedii. No więc… od 21 czer­w­ca moje pode­jś­cie może zmienić się diame­tral­nie.

Vin­cent Vaughn kojarzy mi się z kinem nis­kich lotów. Kojarzę go głównie z mniej abit­nych komedii. Ostat­ni film z jego udzi­ałem zapadł mi w pamięć wyłącznie dlat­ego, że dzię­ki niemu fil­mowy prod­uct place­ment nabrał zupełnie nowego znaczenia. Bo Stażyś­ci to film o dwóch dojrza­łych fac­etach, którzy postanaw­ia­ją rozpocząć staż w Google’u. Najnowszy film z Vincem w roli głównej, czyli Niedokońc­zony biznes, również nie zapowia­da przeło­mu w jego kari­erze. I pewnie przeszedł bym obok niego obo­jęt­nie, gdy­by nie niety­powa for­ma pro­mocji.

Forks over knives” to doku­ment, na którego zapowiedź natknąłem się w trak­cie poszuki­wań ciekawych filmów o tem­atyce kuli­narnej i żywieniowej. Szukałem go bard­zo dłu­go. Jeszcze w cza­sach, gdy w Zło­tych Łukach zamaw­iałem pow­ięk­szony zestaw z bułką z dwoma kotle­ta­mi, a po przyjś­ciu do domu robiłem jajecznicę na boczku i tosty z poczwórną iloś­cią sera. Znalazłem go w momen­cie, gdy z fast­foodów zrezyg­nowałem całkowicie, po ser, jaj­ka czy mleko nie się­gałem od kilku tygod­ni… i tylko mię­so od cza­su do cza­su dzi­ab­nę…

Obe­jrzeliśmy właśnie najnowszy film Scors­ese, więc to dobry moment na odpale­nie nowego cyk­lu. W związku z posz­erzaniem hory­zon­tów i próbą prze­my­ca­nia tu więcej treś­ci kul­tur­al­nych, w niniejszej serii zna­jdziecie moje rekomen­dac­je (lub anty-) tego, co moż­na zobaczyć w kinie, telewiz­ji lub internecie. Have fun!

Udany napad kończą­cy się wyrolowaniem jed­nego z członków, który przez kole­jne 90 min­ut postanaw­ia odzyskać co jego. Znany z nieco lep­szych filmów akcji mięś­ni­ak — Jason Sta­ham, ład­na dupecz­ka w postaci Jenifer Lopez i rozpoz­nawalne twarze w dru­go­planowych rolach (szwagi­er z Break­ing Bad i Bunk z The Wire). Plen­er zdję­ciowy na Flo­ry­dzie. Brz­mi jak niezły plan na piątkowy wieczór. Czyż­by?

Koniec roku sprzy­ja pod­sumowan­iom. Jed­nak zan­im wjadą alfa­bety­czne pod­sumowa­nia branży inter­ak­ty­wnej oraz tego muzy­ki w Polsce i na świecie pozwól­cie, że podzielę się kilko­ma prze­myśle­ni­a­mi doty­czą­cy­mi jed­nego z ważniejszych moich pro­jek­tów w 2016.

Nie mam tutaj trady­cji spowiada­nia się z week­endowych akcji, ale niniejszy obfi­tował w kil­ka ciekawych wydarzeń i zaowocow­ał ciekawy­mi odkryci­a­mi, który­mi postanowiem się z Wami podzielić. W poś­cie tym zna­jdziecie zatem kil­ka lokalnych pod­powiedzi oraz… mikro konkurs z kartą zniżkową jako nagrodą. Elo.

Piątek dziś. Więc czas na kole­jny odcinek jakże niereg­u­larnego cyk­lu, w ramach którego ser­wu­ję Wam pięć cieka­wostek z czeluś­ci inter­ne­tu. Pięć, bo piątek. Kuma­cie, nie? W zasadzie… Nie wiem czemu Wam to tłu­maczę. Prze­cież z każdym z Was, pięt­nas­tu stałych czytel­ników, znam się oso­biś­cie i równie dobrze mógłbym Wam lin­ka wysłać w smsie. Tak czy inaczej — lec­imy!

Powołu­jąc do życia MyNameIsAks przyświecała mi jed­na zasa­da: stworzyć miejsce, w którym będę mógł pisać o czym tylko będę chci­ał. Cza­sem zarekomen­du­ję jakąś muzykę, cza­sem ponarzekam na jak­iś bank, innym razem opowiem o jakimś filmie. A cza­sem chci­ałbym po pros­tu podzielić się garś­cią nieu­porząd­kowanych reflek­sji czy pomysłów. Taki… przekaz myśli. W tym celu uruchami­am właśnie cykl “Cześć, co sły­chać”. I dzisi­aj o ostat­nich kilku dni­ach, które spędz­iłem…