Podaj popkorn: Wilk z Wall Street

Categories film

Obejrzeliśmy właśnie najnowszy film Scorsese, więc to dobry moment na odpalenie nowego cyklu.

W związku z poszerzaniem horyzontów i próbą przemycania tu więcej treści kulturalnych, w niniejszej serii znajdziecie moje rekomendacje (lub anty-) tego, co można zobaczyć w kinie, telewizji lub internecie. Have fun!

Wonder boys

Scorsese i DiCaprio. Dwa nazwiska, które gwarantują sukces nawet jeśli scenariusz wykorzystywać będzie najbardziej oklepane schematy.

To ich piąty wspólny film. Obserwując wysoką formę Martina i (zwłaszcza) Leo, wyczekiwałem tego obrazka z niecierpliwością. Ich poprzednia kooperacja – „Shutter Island” – zawiesiła poprzeczkę bardzo wysoko i byłem ciekaw, czy są w stanie się do niej choćby zbliżyć.

Wrażenia?

Nie ma co się spodziewać nowatorskich rozwiązań. To film o brokerze giełdowym, który dzięki determinacji, braku skrupułów i przekonaniu o własnej zajebistości , bez żadnego wsparcia elit wspinał się po szczebelkach na sam szczyt. Tak, to film o człowieku, który bogaci się cudzym kosztem.

Tak, to film, w którym motywem przewodnim są malwersacje, FBI, schowane w kieszeniach rulony pieniędzy, gołe cycki i nie tylko (momenty też były), szampan, kokaina i wszystkie inne używki świata, jachty, wielkie posiadłości. Szybko, głośno i destrukcyjnie.

Ależ jak to wszystko jest podane?! Nawet jeśli scenariusz zbudowany był wokół oklepanego schematu, to wyreżyserowane i zagrane zostały w znakomity sposób. Scorsese doskonale dyryguje emocjami na sali – gdy trzeba, zapiera dech publiczności, w innych miejscach wywołując gromki śmiech. A Leo? Widać, że w rolach ociekających luksusem czuje się jak ryba w wodzie.

Jeśli miałbym wymienić jakiekolwiek słabsze strony, to nie wszędzie pasowała mi ścieżka dźwiękowa. To subiektywne odczucie i ciężko jest mi się tutaj wytłumaczyć. Muzyka jest bardzo różnorodna – od Sharon Jones & The Dap-Kings, przez bluesowe numery Bo Diddley’a i Elmore’a Jamesa, po Naughty By Nature, Cypress Hilla i Foo Fighters. Po prostu, nie wszędzie tło muzyczne zgrywało mi się z akcją.

Podsumowawszy

Mniej wytrwałych widzów nieco zniechęcić może trzygodzinny seans, ale czas ten mija szybciej niż odcinek „How I Met Your Mother”.

To bardzo dobra hollywoodzka produkcja, pewnie oskarowa. Mocne 8/10.  Co prawda w prywatnym rankingu „Shutter Island” nie udało się wyprzedzić, ale spokojnie plasuje się w zestawieniu TOP3 filmów duetu Scorsese – DiCaprio.