Piąteczka #33

Categories piąteczka

Sty­czeń na blogu upłynął pod znakiem alfa­betów, sztosów i piąteczek.

W najbliższy­ch dni­ach wracam do trochę bardziej reg­u­larne­go pisa­nia. I opowiem Wam, w jakim kierunku skręcimy tu w najbliższym cza­sie.

Ale póki co… OGŁASZAM WEEKEND.

Jutro Czeluść

Jeśli w moim pol­skim muzy­cznym alfabecie 2k15 dotar­liś­cie przy­na­jm­niej pod C, to Czeluść nie powin­na już być Wam obca.

To pro­jekt, które­go zadaniem jest — tak samo jak w przy­pad­ku „Heart­breaks and promis­es” Flir­tini — pro­mować pol­s­kich pro­du­cen­tów muzyki elek­tron­icznej. Stwor­zony przez dwóch krakows­kich pro­du­cen­tów — Kosę i Jutro.

Z tym drugim — czyli Fil­ipem Fab­jańskim — poz­nal­iśmy się na Elek­tron­icznym Przetwarza­niu Infor­ma­cji i nawet zdarzyło nam się zagrać wspól­ną imprezę ?

I właśnie Fil­ip o swo­jej twór­c­zoś­ci, wolu­minie pier­wszym “Czeluś­ci” oraz wprowadze­niu nowych brzmień do krakows­kich klubowych piwnic opowiedzi­ał muzy­cznej sekcji One­tu.

Zobacz tutaj: [ KLIK KLIK KLIK ]

jutro

O muzyce elektronicznej w ’83

Pamię­taj o korzeni­ach, bo korze­nie trze­ba mieć.

Od pewne­go cza­su moje muzy­czne gus­ta moc­no skrę­ca­ją w stronę muzyki elek­tron­icznej. Przyz­nam szcz­erze, że jestem tu total­nym igno­ran­tem jeżeli chodzi o jej his­torię. Tak na prawdę… trochę świadomie. Po pros­tu bardziej trafi­a­ją do mnie współczes­ne brzmienia.

Ale równole­gle — lubię oglą­dać mate­ri­ały fil­mowe z pro­ce­su pow­stawa­nia muzyki. I zde­cy­dowanie doku­ment “Dis­cov­er­ing Elec­tron­ic Music” jest fajnym smakołykiem. Dostar­cza sporo mięsa na tem­at tego, jak tech­nolo­gia zre­wolucjoni­zowała pro­dukcję muzy­czną. Poza tym… “83 til infin­i­ty”!

Winylowi zbieracze

Nigdy nie liczyłem swoich płyt. Obję­toś­ciowo wyglą­da to tak, że kom­pak­ty zaj­mu­ją trzy pełne kratki Expe­d­i­ta, a winyle — cztery. Na osobach, które ostat­nie fizy­czne wydanie pły­ty ulu­bione­go artysty kupili pięć lat temu ta ilość zazwyczaj robi wraże­nie. Ja nato­mi­ast uważam, że to tak na prawdę bard­zo skrom­na kolekc­ja.

Tym bardziej, gdy trafi­am w takie, jak “Dust & Grooves”. To pro­jekt fotografa Eilona Paza, który opowiada his­to­rie kolekcjon­erów z różny­ch stron świata.

Za dobre wprowadze­nie do tem­atu może­cie potrak­tować artykuł stwor­zony przez Cue­point, który jest taką pigułkową wer­sją “D&G”.

Mag­a­zynek Questlove’a robi na mnie wraże­nie od daw­na!

Zobacz tutaj: [ KLIK KLIK KLIK ]
Dust&Grooves: [ KLIK KLIK]
Eilon Paz: [ KLIK ]

cuepoint

Rowerowy stadion

Po raz kole­jny wracam do tem­atyki opuszc­zony­ch obiek­tów.

Tym razem odwiedz­ić może­cie sta­dion Sil­ver­dome w Detroit. Miejsce, które przez pon­ad 25 lat było obiek­tem roz­gry­wek drużyny fut­bolu amerykańskiego — Detroit Lions, a w lat­ach 78–88 domem koszykarzy z Detroit Pis­tons.

Został zamknię­ty w 2013. Dwa lata później odwiedz­iła go ekipa Red Bul­la wraz z wschodzącą gwiazdą BMXa — Tylerem Fer­nen­gelem. Trochę prz­er­aża mnie fakt, jak szy­bko obiekt podu­padł na zdrow­iu i wręcz zaczął straszyć.

Sprawdź­cie również mak­ing of tego pro­jek­tu: [ KLIK KLIK ]

silverdome

… oraz garść foto­sów ze sta­dionu: [ KLIK KLIK ]

silver-photos

Dronestagram

W inter­ak­ty­wnym alfabecie, czyli pod­sumowa­niu tego co wydarzyło się w tech­nologii, branży kreaty­wnej i inter­ne­tach wspom­i­nałem, że drony trafiły w końcu pod strzechy i stały się tech­nologią ogóln­o­dostęp­ną. Ama­torzy mają możli­wość docier­ać do miejsc i chwytać kadry, które wcześniej zarez­er­wowane były dla wysokobudże­towych pro­jek­tów.

Z cza­sem Państ­wa wprowadz­iły ochronę swo­je­go tery­to­ri­um powi­etrzne­go, zakazu­jąc lotów nad miastem. Ale kilku fotografów wyko­rzys­tało okienko pomiędzy pojaw­ie­niem się kon­sumenc­kich dronów a wprowadze­niem ograniczeń prawny­ch i stworzyło przepiękne zdję­cia z lotu ptaka. Jed­nym z nich był Amos Chap­ple, które­go zdję­cia moż­na obe­jrzeć w fajnym poś­cie na Busi­nessIn­sid­erze [KLIK KLIK ].business-drony

Jak­iś czas temu pow­stał również ser­wis Dron­esta­gram, czyli taki Insta­gram dla foto­sów wykony­wany­ch z lotu ptaka. Jak w każdym ser­wisie ze zdję­ci­ami — zawartość jest bard­zo różnej jakoś­ci, ale moż­na trafić na sporo perełek.

Sprawdź­cie tutaj: [ KLIK KLIK KLIK ]

dronestagram