Rewind #15: Spike Jonze

Categories muzyka

Jestem fanem twór­c­zoś­ci Spike’a Jonze. Nieza­leżnie od tego czy są to filmy desko­rolkowe, obrazy pełnome­trażowe, reklamy per­fum czy teledyski — zawsze mogę liczyć za doskon­ałe pro­dukc­je. Dziś przy­pom­i­namy sobie pięć wyreży­serowany­ch przez niego klipów.

Wideok­lipy Jonze’a to w więk­szoś­ci krótkie formy fil­mowe. Dla przykładu taki  “Sab­o­tage” Beast­ie Boysów to ukłon w stronę filmów i seri­ali pol­i­cyjny­ch z lat siedemdziesią­ty­ch.

Z Bjork od zawsze miałem prob­lem, bo nie przepadam za jej twór­c­zoś­cią. Jed­nym z niewielu wyjątków jest “It’s oh so qui­et”, które­go klip nakrę­cony został w formie telewiz­yjne­go musi­calu. Na podob­nym paten­cie tanecznym nakrę­cono również “Weapon of choice” Fat­boy Sli­ma.

Bud­dy Hol­ly” Weez­era z kolei osad­zony jest w świecie osad­zone­go w lat­ach 50-tych klasy­czne­go rodzin­nego seri­alu Hap­py Days

Jedynym niefilmowym klipem w dzisiejszym zestaw­ie­niu jest “Drop” The Phar­cy­de. Obrazek ten uważany jest do dziś za jeden z najbardziej innowa­cyjny­ch wideok­lipów rapowych. Choć posi­adał niezwyk­le skrom­ny budżet. Nagrany został tyłem do przo­du. W rzeczy­wis­toś­ci oglą­damy klip puszc­zony “od tyłu” na etapie mon­tażu. Zwróć­cie uwagę, że chłopaki z Pharcyde’ów poprawnie rusza­ją ustami. Tak, musieli nauczyć się swoich tek­stów… od tyłu!


Źródło grafiki: [ huckmagazine ]