Notatki z Mail My Day 2016

Categories internety

W ostat­nim cza­sie miałem okazję uczest­niczyć w czwartej edy­cji Mail My Day. Zarówno od strony orga­ni­za­cyjnej oraz jako uczest­nik. Ale dziś skupię się wyłącznie na tej drugiej roli.

Przyz­nać muszę, że tegorocz­na edy­c­ja MMD pod wzglę­dem mery­to­rycznym była najlep­szą kon­fer­encją w jakiej uczest­niczyłem od lat.

Poniżej zna­jdziecie garść mniej lub bardziej prz­eredagowanych luźnych zapisków poczynionych w trak­cie trzech najbardziej intere­su­ją­cych mnie prelekcji. Smacznego.

Natalia Hatalska, hatalska.com

Prezen­tac­ja Natalii była esencją treś­ci, którą zawarła w tegorocznym Trend­booku, a jej hasło prze­wod­nie brzmi­ało: człowiek — najważniejszy trend we współczes­nej tech­nologii.

hatalska

# Mapa trendów na najbliższe pół wieku.

148 tech­nologii przyszłoś­ci, których roz­wo­jem będziemy się fas­cynować przez kole­jne 50 lat pogrupowanych na pięć kat­e­gorii: green­tech / biotech / nan­otech / neu­rotech / dig­i­tal tech. Dostęp­na tutaj: [ KLIK KLIK ].

# Dzisi­aj każ­da fir­ma fir­mą tech­no­log­iczną

Cytat z Trend­booka:

jeśli weźmiemy pod uwagę to, co znalazło się na schema­cie i dołożymy inic­jaty­wy pode­j­mowane przez same mar­ki, w tym także kam­panie nagradzane pod­czas fes­ti­walu w Cannes, bard­zo łat­wo dojdziemy do wniosku, że każda fir­ma, niezależnie od tego, czym się zaj­mu­je, jest dzisi­aj fir­mą tech­no­log­icz­ną. Podskórnie wiemy to już od daw­na, stąd nasza pogoń za innowac­ja­mi i ogromne zain­tere­sowanie nowy­mi tech­nolo­gia­mi. Z badań real­i­zowanych spec­jal­nie na potrze­by tegorocznego Trend­Booka wyni­ka, że tech­nolo­gia­mi intere­su­je się 99,04% (sic!) badanych marketerów.

Przykład? Pro­duku­ją­ca bieliznę fir­ma Bjorn Borg uru­chomiła app­kę mobliną, która jest połącze­niem Endomon­do z… Tin­derem.

# Potrze­by kon­sumen­tów

Planu­jąc kole­jne pro­jek­ty tech­no­log­iczne sku­pi­amy się na aplikac­jach, roz­iąza­ni­ach, sys­temach, zapom­i­na­jąc że głównym motorem zmi­an są realne potrze­by kon­sumen­tów.

# Ama­zon Dash But­ton

Ama­zon wyszedł z założe­nia, że 80% zakupów to zakupy pow­tarzalne.
Wszedł w koop­er­ac­je z różny­mi pro­du­cen­ta­mi i stworzyli sys­tem urządzeń / przy­cisków, które skra­ca­ją pro­ces zamaw­ia­nia towaru do min­i­mum.

Przykład? Kończy Ci się proszek do pra­nia? Wciskasz przy­cisk i automaty­cznie składasz zamówie­nie przy uży­ciu swo­jego kon­ta w sklepie.

Czemu pow­stał ten pro­jekt? Bo człowiek jest w cen­trum uwa­gi.

Ludzie nie mają dzisi­aj cza­su, więc zop­ty­mal­izu­jmy pro­ces pow­tarzal­nych zakupów w najbardziej możli­wym stop­niu.

# Tech­nolo­gia ma służyć ludziom, a nie odwrot­nie. 

Tech­nolo­gia ma rozwiązy­wać konkretne prob­le­my. Pro­jek­ty powin­ny dążyć do tego, by poma­gać w konkret­nych sytu­ac­jach. Nie ważne, czy pomysło­daw­cą takiego pro­jek­tu jest start­up tech­no­log­iczny, czy… pro­du­cent pod­pasek.

Przykład? Aplikac­ja stwor­zona przez Always, która jest wirtu­al­nym aniołem stróżem. Jeśli powrót z pra­cy późno wiec­zorem przypraw­ia Cię o gęsią skórkę, a nie masz pod ręką niko­go, kto mógł­by Ci towarzyszyć w podróży — z pomocą przy­chodzi “Back me App”. Wyz­nacza­sz osobę, która będzie nad­zorować twój powrót oraz udostęp­ni­asz jej swo­ją planowaną trasę. Jeśli w trak­cie podróży nastąpią jakieś anom­alia, opiekun dostanie stosowny komu­nikat.

# 2016 rok­iem VR

Według Hatal­skiej wirtu­al­na rzeczy­wis­tość będzie najważniejszym tren­dem w tym roku. Zaan­gażowali się w nią wszyscy najwięk­si gracze — Google, Face­book, Microsoft.

To zupełnie nowy sposób inter­akcji z marką, zupełnie nowe doświad­czenia i sposób opowiada­nia his­torii.

Pojaw­ia­ją się pró­by pokaza­nia, że VR to nie izo­lac­ja i odci­nanie się od rzeczy­wis­toś­ci. To doświad­cze­nie społeczne. Rozry­wka, którą może­my przeży­wać z inny­mi.

# Be more human

Mamy dosyć tego, że w medi­ach społecznoś­ciowych non stop kreu­je­my się na ide­al­nych. Jesteśmy ludź­mi, cza­sem ponosimy poraż­ki.

Przykład kam­panii, która speł­nia te oczeki­wa­nia? Joe Box­er, pro­du­cent pidżam, stworzył opaskę, która mierzy… nieak­ty­wność ruchową.  Czyli kole­jny pro­jekt, który wychodzi nie od tech­nologii, a od potrzeb człowieka. Swo­ją drogą — gdzie to moż­na zamówić?

# Komu­nikac­ja

Potrze­ba komu­nikacji się nie zmienia, zmieni­a­ją się tylko narzędzia…

Piotr Konieczny, Niebezpiecznik

Piotrek i ekipa Niebez­pieczni­ka to jed­ni z najlep­szych speców od zabez­pieczeń w tym kra­ju. Goś­cie, którzy wła­mu­ją się do sys­temów infor­maty­cznych na zamówie­nie… właś­ci­cieli / autorów tych sys­temów. Spec­jal­izu­ją się w wykry­wa­niu i nagłaś­ni­a­n­iu wsze­la­kich luk, wycieków i ciem­nych stron inter­ne­tu.

konieczny

Jego prezen­tac­ja sku­pi­ona była tylko i wyłącznie wokół komu­nikacji mejlowej. W jej trak­cie na sali moż­na było wielokrot­nie usłyszeć achy zach­wytu i ochy prz­er­aże­nia. Bo w ciągu kilkudziesię­ciu min­ut, Pan Niebez­piecznik pokazał, że pry­wat­ność w dzisiejszych cza­sach jest złud­ną iluzją.

Całość wys­tąpi­enia opier­ała się na różnego rodza­ju aneg­do­tach, które przeplatał prezen­tacją konkret­nych narzędzi lub tech­nik zdoby­wa­nia infor­ma­cji. Na przykład…

# His­to­ria zakońc­zona etatem

Pewien człowiek dowiedzi­ał się o zna­jo­moś­ci dwóch wysoko postaw­ionych jego­moś­ciów. Postanow­ił wyko­rzys­tać tą wiedzę preparu­jąc mejla. I tak rozpoczął wątek, w którym pewien pra­cown­ik kance­larii Pre­miera napisał do swo­jego kole­gi z zarzą­du TVP: “chci­ałbym żebyś znalazł jakąś pracę pewne­mu człowiekowi…”. Do wysła­nia tej wiado­moś­ci sko­rzys­tał z ogóln­o­dostęp­nego narzędzia, a wszys­tko (nadaw­ca, jego adres, no… wszys­tko) wyglą­dało tak, jak­by wysłał to właś­ci­wy jego­mość.

W tym miejs­cu prezen­tacji Piotrek przeprowadz­ił podob­ny test wysyła­jąc sobie wiado­mość… od pewnego urzęd­ni­ka z nom­i­nacją na pewne stanowisko.

Po kwad­ran­sie ów dow­cip­niś wysłał już z włas­nej skrzyn­ki wiado­mość do zagad­niętego przed­staw­iciela mediów o treś­ci “witam, miałem zostać zapros­zony na roz­mowę kwal­i­fika­cyjną”. I został. I robotę dostał. Na stanowisku pro­du­cen­ta, z pen­sją ok 8k net­to. Wkurzał wszys­t­kich dookoła, ale nikt nie był w stanie go ruszyć, bo prze­cież był z nada­nia.

Nieste­ty pewnego razu obaj Panowie z początku tej his­torii spotkali się na bankiecie. Jeden zaczął narzekać, dru­gi zro­bił wielkie oczy i tak sprawa się rypła…

# His­to­ria pewnego dowodu

Zarząd jed­nej z firm, w której mieli robić audyt bez­pieczeńst­wa, dał im dodatkowe zadanie. Pole­gało ono na pozyska­niu skanu dowodu preze­sa zarzą­du.

Zajęło im to krócej niż przy­jazd tak­sów­ki, która miała ich zabrać spod firmy po spotka­niu. Pod­słuchali roz­mowę dwóch recepcjon­is­tek, wysłali mejla… od jed­nej do drugiej. I w załączniku otrzy­mali potrzeb­ny doku­ment.

# Zdję­cia na google dysku

His­to­ria, która była najbardziej zaskaku­ją­ca dla mnie…

Nauczyliśmy się już pod­chodz­ić z nieco więk­szym dys­tansem do pode­jr­zli­wie wyglą­da­jącej kore­spon­dencji bankowej. Sprawdza­my dokład­nie adres strony, cer­ty­fikat i gen­er­al­nie nie klikamy w wiado­moś­ci, które w tema­cie mają infor­ma­cję o pil­nym wymogu zmi­any hasła. Warto jed­nak zaz­naczyć, że cer­ty­fikat wykupić dziś może sobie każdy, a dla przykładu taki mbank od rnbanku w adresie przel­gą­dar­ki cięzko na pier­wszy rzut oka odróżnić…

Ale sprawa ma się nieco inaczej, gdy chodzi o zaso­by mniej kry­ty­czne.

Z kole­jnej his­torii wynikało, że wystar­czył podro­biony mejl z tem­atem “foty z ostat­niej imprezy fir­mowej” i spreparowana strona logowa­nia do Google Dysku, by przech­wycić kon­trolę na -nas­toma skrzynka­mi fir­mowy­mi pewnej orga­ni­za­cji.

Wesoły fakt: w ubiegłym roku ekip­ie Niebez­pieczni­ka udało się wykraść w sum­ie 11 mil­ionów zło­tych z ośmiu spółek. Wszys­tko na pod­staw­ie mejla.

Wniosek bolesny

Nieste­ty ze wszys­t­kich his­torii przed­staw­ionych przez Pio­tra wyła­ni­ał się jeden niezwyk­le bolesny wniosek. Nieważne jak dobrze się zabez­piecza­sz, ile poziomów haseł ustaw­iasz i jak bard­zo starasz się dbać o swo­ją pry­wat­ność, na samym końcu i tak zawodzi człowiek…

Jeżeli jed­nak coś miało­by nam wszys­tkim pozostać z prezen­tacji Koniecznego w pamię­ci na dłużej, to niech to będzie ten cytat:

13043510_1085171354837596_2552162535245610695_n

Po jego prelekcji miałem ochotę roztrza­skać o ziemię wszelkie urządzenia elek­tron­iczne, pod­pal­ić je i wyrzu­cić za okno, a następ­nie wyjechać w Bieszczady i komu­nikować się ze światem za pomocą gołębi pocz­towych.


Prelekc­ja Pio­tra była jedyną, która nie została zare­je­strowana cyfrowo. Prele­gent nie chci­ał, by część prezen­towanych infor­ma­cji wyszła poza salę. Zapy­tałem czy w związku z tym mogę część z tych his­torii opisać i otrzy­małem na to zgodę. Piotr dodał na koniec “… i podeślij lin­ka”.

I przyz­nam, że jed­nak trochę się dygam ;) Cho­ci­aż pewnie i tak tu prędzej czy później trafi…


Maciek Budzich, Mediafun

Prezkę tę widzi­ałem już co praw­da na Mobile Trend­sach, ale fajnie było zobaczyć ją ponown­ie i pewne kwest­ie sobie usys­tem­aty­zować.

budzich

# Cyfrowi wpły­wowi

Bloger, vloger, youtube, prankster, vin­er, snapchater, insta­gramer, game­play­er… Twór­cy inter­ne­towi pokry­wa­ją różne kanały dys­try­bucji treś­ci, częs­to pub­liku­jąc za pomocą więcej niż jed­nego medi­um. I Maciek im wszys­tkim przyk­leił ład­ną łatkę o nazwie dig­i­tal influ­encerzy. Czyli oso­by, które są wpły­wowe w medi­ach cyfrowych.

# Język / medi­um / kon­tekst

Planu­jąc wyko­rzys­tanie dig­i­tal influ­encera w kam­panii przede wszys­tkim trze­ba zrozu­mieć medi­um, z którego korzys­ta, język jakim się posługu­je oraz kon­tekst w jakim pojawi się nasz komu­nikat.

# Wpły­wowy / rozpoz­nawal­ny

Rozróżnij, czy influ­encer jest wpły­wowy czy rozpoz­nawal­ny. To drugie nie zawsze musi być pejo­raty­wne.

Natalia Siwiec jako twarz pro­mu­ją­ca FarCry’a nie będzie wiary­god­na dla środowiska graczy. Ale czytel­ni­cy Pud­la też gra­ją w gry i gdy zobaczą ją na ściance z imprezy pre­mierowej, to tytuł może utwk­ić im w pamię­ci i chęt­niej po niego sięgną na etapie zakupów.

Eksper­ci to twarze, które gwaran­tu­ją, że gdy pojaw­ią się w telewiz­orze to nawet przy ścis­zonym dźwięku będziesz miał stupro­cen­tową pewność czego doty­czy roz­mowa. Dziewul­s­ki? Ter­ro­ryzm. Konieczny? Cyber­przestępc­zość. Wój­ci­c­ki? Fizy­ka.

# Treś­ci u influ­encerów

Zgro­madze­nie dużej grupy influ­encerów nie zag­waran­tu­je sukce­su, jeśli nie dasz im swo­body wypowiedzi. Wygłosze­nie przez nich gotowego skryp­tu będzie równie czerst­we, jak dow­cipy Karo­la. Przykład? Kam­pa­nia “Policzmy się z rakiem”, w której udzi­ał wzięli Budzich, Hatal­s­ka czy Cezik.

Ale jeszcze więk­szym błę­dem tej kam­panii, było ogranicze­nie dys­try­bucji pow­stałej treś­ci do kanału orga­ni­za­to­ra akcji. Bo zmarnowali potenc­jał influ­encerów, których zaprosili do akcji. Jeśli prz­erzu­cisz “ciężar” dys­try­bucji treś­ci na kanały osób, z który­mi współpracu­jesz, w dużo prost­szy sposób dotrzesz ze swoim komu­nikatem do grupy docelowej.

Przykład? Do kam­panii społecznoś­ciowej Music­For­Life zapros­zono 30 youtu­berów. Pub­likowali oni na swoich kanałach nieme filmy, w których za pomocą kartek opowiadali czym w ich życiu jest muzy­ka i czym było­by ich życie, gdy­by jej zabrakło. Kam­pa­nia rozeszła się dość szy­bko, zaczęli do niej dołączać kole­jni użytkown­i­cy YouTube’a, pub­liku­jąc własne mate­ri­ały. Jako błąd w tej kam­panii Maciek wskazał to, że — mimo ostrzeżeń ze strony uczest­niczą­cych influ­encerów — ser­w­ery na których stała strona kam­panii nie wytrzy­mały obciąże­nia i padły po kilkudziesię­ciu min­u­tach. W związku z czym cały efekt kam­panii poszedł w piach, bo zain­tere­sowani akcją ludzie nie byli w stanie uzyskać infor­ma­cji.

Ja z tą kam­panią mam jeszcze jeden prob­lem — po cza­sie nie jestem w stanie ustal­ić jej szczegółów. Bo z tego jak to zostało przed­staw­ione wyni­ka, że celem kam­panii było zwróce­nie uwa­gi na prob­lem utraty słuchu. Próbu­jąc dowiedzieć się więcej wszedłem na stronę akcji. Okaza­ło się, że MusicForLife.pl przekierowu­je na ser­wis fun­dacji Ori­mari. A tam dowiadu­ję się, że kam­pa­nia Music For Life to jedyne przed­sięwz­ię­cie, które łączy dzi­ałal­ność chary­taty­wną na rzecz chorych dzieci z pro­mocją młodych tal­en­tów muzy­cznych… Hmmm… Więc gdzie tu jutubowi influ­encerzy?

Nie ważne — tak czy inaczej — wyko­rzys­tanie influ­encerów i ich nat­u­ral­nych kanałów dys­try­bucji treś­ci swo­ją robotę zro­biły.

Po YouTube’a sięgnął pro­du­cent odzieży patri­o­ty­cznej Surge Polo­nia, który na swoim kanale uru­chomił ser­ię, w ramach której Jędrek — kasztelan zamku Cho­jnik — opowia­da różne his­to­rie o his­torii. Na przykład dlaczego warto pić dobre piwo, o papuzich języ­czkach w Mal­borku, dlaczego kusza nazy­wana była narzędziem dia­bła lub o tym, jak zostawało się ryc­erzem. Pow­stało sie­dem bard­zo fajnych odcinków.

Dia­geo — kon­cern posi­ada­ją­cy w swoim port­fo­lio pokaźny barek z trunk­a­mi wysoko­pro­cen­towy­mi — uru­chomił kanał My Tales of Whisky, w ramach którego do współpra­cy zaprosili szkock­iego akto­ra Nic­ka Offer­mana. Więk­szość pub­likowanych tu treś­ci powin­na być zabaw­na, choć po prze­jrze­niu kilku mate­ri­ałów nawet nie drgnął mi kącik ust. Ale wart uwa­gi jest tylko jeden: Nick Offerman’s ‘Yule Log’. To film, w trak­cie którego możesz nalać sobie whisky i delek­tować się jej smakiem w towarzys­t­wie Offer­mana. Pow­stały dwie wer­sje: 45-min­u­towa oraz 10 godzin­na. Pier­wszą z nich odt­wor­zono niemal 3 mil­iony razy…

W Polsce patent ten pod­ch­wycił Krzysiek Gon­cia­rz i stworzył swo­ją wer­sję w postaci wig­ilii z vlogerem:

# Jak dotrzeć do influ­encerów?

W 2010 roku Old Spice uru­chomił kam­panię, w której ich brand hero — Old Spice Guy — odpowia­da na tweety lub komen­tarze na YouTubie lub Fejs­buku. Wystar­czyło wymienić nazwę mar­ki, by z wielkim praw­dopodobieńst­wem doczekać się wideo odpowiedzi od Mustafy. Stwor­zono również ser­ię zaczep­nych filmików skierowanych do najwięk­szych influ­encerów z Twit­tera — Guy’a Kawasa­ki:

… Ellen DeGeneres:

… czy Demi Moore:

W Polsce po podob­ną for­mę pro­mocji sięgnęła ekpia iWishera. W momen­cie uruchami­a­nia swo­jego ser­wisu wypuś­cili ser­ię filmików, zaczepi­a­jąc m.in. Sad­ka:

… Michała Góreck­iego:

… czy Pio­tra Buck­iego:

Cytu­jąc Budzicha: jaki kraj, taki Old Spice Guy.

# Jak zna­j­dować influ­encerów?

Kil­ka luźnych pomysłów od Mać­ka:

  • śledź hasz­ta­gi na twit­terze; wyszukuj najbardziej intere­su­jące Cię treś­ci, a następ­nie patrz kto pub­liku­je najlep­szy kon­tent
  • wyko­rzys­tuj ser­wisy do mon­i­toringu mar­ki: Brand24, Sen­tione
  • przeglą­daj branżowe raporty i rankin­gi
  • śledź branżowe konkursy, np. Blog Roku oraz kon­fer­enc­je, zjazdy i barkampy
  • bądź na bieżą­co z rankingiem Komin­ka / Jasona Hunta
  • przeglą­daj Socialnation.us (przy okazji usłyszeliśmy od czeka­jącego na swo­ją prelekcję Sad­ka, że pro­jekt ten nie jest już rozwi­jany)

Sla­jdy z prezen­tacji może­cie znaleźć tutaj: [ KLIK KLIK ]


PS. Autorem zdjęć prele­gen­tów jest nieza­stą­pi­ony Piotrek Kordyś.