Dziurawy SlideShare

Sza­cu­je się, że posi­a­da pon­ad 16 mil­ionów zare­je­strowanych użytkown­ików. Ofic­jalne źródła donoszą, że miesięcznie ser­wis odwiedza 60 mil­ionów inter­nautów, którzy generu­ją 140 mil­ionów odsłon. SlideShare od dłuższego cza­su jest jed­nym z moich najbardziej ulu­bionych inter­ne­towych cza­sopochła­ni­aczy, który zapew­nia dużą dawkę inspiracji oraz potrzeb­nej (i niepotrzeb­nej) wiedzy.11

Dziś, dzię­ki przez przy­padek i dzię­ki infor­ma­cji od jed­nego z moich fejsikowych sub­skry­ben­tów (dzię­ki, Jan!) udało mi się namierzyć całkiem sporą lukę bez­pieczeńst­wa w tymże serwisie.

Paweł, nasz fir­mowy strateg, przed­staw­ił w ramach kon­fer­encji Men­torzy E‑biznesu dosyć ciekawą prezkę zaty­tułowaną “I have no idea what I’m doing”. Wylą­dowała ona oczy­wiś­cie na SlideShare…

…a wraz z nią automaty­cz­na infor­ma­c­ja na FB.

zrzut1

 

Kliknąłem w zaz­nac­zony na powyższym zrzu­cie dymkiem link i zostałem prze­nie­siony do ser­wisu SlideShare. Po prze­jrze­niu sla­jdów postanow­iłem wrzu­cić prezkę na FB.

Fejs­bukowy share pod postem na Pawła pro­filu nie dzi­ałał (kliknię­ty, ład­ował przez moment pop-up z info “ład­owanie”, po czym od razu znikał), więc sko­pi­owałem link z zakład­ki z prezen­tacją i wrzu­ciłem na FB. Przy wkle­ja­niu lin­ka zwró­ciłem uwagę na masę krza­ków, które tamże się znalazły, ale zig­norowałem ich usuwanie… A wyglą­dał o mniej więcej tak:

Zrzut ekranu 2012-11-22 o 00.12.16

Oczy­wiś­cie na wal­lu załącznik wyglą­dał normalnie.

Po chwili dostałem wiado­mość od jed­nej z osób (pozown­ie — dzię­ki, Jan!), która w ów załącznik kliknęła. Do wiado­moś­ci załąc­zony był plik o nazwie jestem-aksem.png, z którego wynikało, że Janek po prze­jś­ciu SlideShare został od razu zal­o­gowany jako… ja.

zrz2

Co ciekawe, mimo zmi­any hasła w ser­wisie ponowne kliknię­cie w link znowuż ład­owało prezen­tację wraz z dostępem do mojego profilu…

Trochę to słabe przy tej wielkoś­ci ser­wisie… W przy­pad­ku SlideShare’a jestem aku­rat biernym kon­sumentem — nie posi­adam tam żad­nych swoich prezen­tacji, dlat­ego prze­ję­cie aku­rat tego kon­ta nie było­by tak straszne, ale nie wyobrażam sobie co by moż­na zdzi­ałać z dostępem do pro­filu bardziej akty­wnego użytkownika…

W każdym razie prezkę Pawła gorą­co polecam.