Zacznę uprawiać sport. Zrealizuję wszystkie projekty i zacznę nowe. Będę czytać więcej książek. Zacznę czerpać radość z życia. Będę się uczyć. W tym roku zrealizuję swoje postanowienia noworoczne!
OH MY GOD!
W część z tych deklaracji aż ciężko uwierzyć, ale to autentyczne teksty, które znalazłem na stronie o wiele mówiącej nazwie: PostanowieniaNoworoczne.pl. Jeżeli nie macie pomysłu na swoje postanowienia, a bardzo byście chcieli je mieć — zajrzyjcie koniecznie — może znajdziecie coś inspirującego dla siebie?
Tylko jedno postanowienie
Jakiś czas temu postanowiłem nie mieć postanowień noworocznych. Siadam jednak nad kalendarzem, otwieram go na początku i robię plany. Robię sobie takiego małego backloga, w którym ustalam cele na kolejne dwanaście miesięcy.
Cele te muszą być konretne i mierzalne — tak, żeby z końcem roku była możliwa nie tylko zero-jedynkowa weryfikacja (udało się / nie udało się), ale również by możliwe było oszacowanie w jakiej części udało się dany cel zrealizować.
Cele te powinny wymagać ode mnie wysiłku, ale przede wszystkim — muszą być sensowne i wykonywalne. Podsumowując je po dwunastu miesiącach wolę z uśmiechem na gębie stwierdzić, że udało się je wykonać 200% normy niż kajać się i chłostać za nie sprostanie początkowym oczekiwaniom.
Przykłady?
Zamiast zapisać: “zacznę uprawiać sport”, wolę zanotować: “zrobię 1000 kilometrów na rowerze”. Dla większości z Was ta liczba być może nie jest jakimś sukcesem, ale dla mnie stanowi wyzwanie.
Zamiast deklarować, że “zacznę czytać więcej książek”, wolę ustalić, że “przeczytam jedną książkę miesięcznie”.
Zamiast stwierdzać: “będę się uczyć nowych rzeczy”, ustalę sam ze sobą, że — dla przykładu — “raz w miesiącu ugotuję coś nowego”.
I tak dalej, et cetera…
Siadam zatem do swojej listy. Czuję, że to będzie dobry rok.