Piąteczka #13

Przy­na­jm­niej dwa punk­ty z dzisiejszej Piątecz­ki mogły­by posłużyć jako mię­so dla osob­nych postów.

Ale Piątecz­ki czyta­cie, a inne rzeczy… niekoniecznie. Zatem — czy­ta­j­cie, komen­tu­j­cie, lajku­j­cie, szeru­j­cie. Czy coś. W każdym razie — ogłaszam week­end. Albo przy­na­jm­niej ogłaszam, że już za moment się zacznie. O.

ABC.xyz

W tym tygod­niu to chy­ba naj­goręt­szy news branżowy: Lar­ry Page i Sergey Brinn przek­sz­tał­ca­ją Google w fir­mę-córkę holdin­gu o nazwie Alpha­bet. Zarządzanie Googlem trafia w ręce nowego CEO, a sami ojcowie założy­ciele skupią się nad nowy­mi wyzwaniami.

Pamię­tam cza­sy sprzed Google’a. Pol­sko­języ­czne treś­ci wyszuki­wałem przez kat­a­log stron na Onecie, anglo­języ­czne — w wyszuki­warce Yahoo.

Pamię­tam cza­sy sprzed Youtube’a. Wpadałem do zna­jomych z dyskiem i wymienial­iśmy się śmieszny­mi filmika­mi i wideok­li­pa­mi. Oczy­wiś­cie pier­wszy YouTube, to nie Google, ale obec­nie chy­ba mało kto o tym pamięta.

Pamię­tam cza­sy sprzed Ana­lyt­ic­sa. Za cholerę nie pamię­tam nazwy pier­wszego sys­te­mu śledzącego zachowanie użytkown­i­ka na stron­ie z którego korzys­tałem, ale gen­er­al­nie sprowadzał się do wskazy­wa­nia ile ludzi odwiedz­iło poszczególne podstrony.

Pamię­tam cza­sy sprzed Gmaila. I skrzyn­ki pocz­towe dające możli­wość prze­chowywa­nia zawrot­ną ilość 200 mb danych.

Pamię­tam cza­sy sprzed Google Maps. Korzys­tal­iśmy wtedy z tych papierowych. Pamię­tam cza­sy sprzed Doc­sów. I niekończą­cy się prob­lem z otwieraniem plików, jeśli aku­rat pod ręką nie było Office’a.

Mógłbym tak wymieni­ać jeszcze dłu­go. Gen­er­al­nie i nieza­przeczal­nie — Google zmieniło moje życie.

Codzi­en­nie korzys­tam z kilku­nas­tu pro­duk­tów z ich port­fo­lio. I zasad­nic­zo idea utworzenia jed­nej firmy mat­ki, która będzie nadrzęd­na w sto­sunku do wszys­t­kich pro­duk­tów, marek i pro­jek­tów brz­mi sensownie.

Możli­we również, że za tą piękną ideą sto­ją tak proza­iczne powody, jak kwest­ie podatkowe. Może nie. Może tak. Nie wiem. Po pros­tu spiskuję.

Tak czy inaczej — będę się przyglą­dał. A tym­cza­sem, ser­wu­ję por­cję piąteczkowych linków związanych z tym tematem:

  • Jak na zmi­any zareagował Twit­ter? [ KLIK KLIK KLIK ]
  • Jeśli oglą­dałeś ser­i­al „Dolina Krze­mowa”, to śmiech­niesz, gdy zobaczysz jak Lar­ry wtrą­cił mały „trib­ute to” w swoim liś­cie prezen­tu­ją­cym Alpha­bet: [ KLIK KLIK KLIK ]
  • Dlaczego Alpha­bet nie korzys­ta z dome­ny Alphabet.com? Bo jej właś­ci­cielem jest BMW. I raczej nie zamierza jej odd­ać: [ KLIK KLIK KLIK ]
  • Fajne wylicze­nie co wchodzi w skład alfa­betu Alpha­betu oraz kil­ka ciekawych per­spek­tyw roz­wo­ju port­fo­lio: [ KLIK KLIK KLIK ]

Deadline’y według MEN

Wyobraź sobie, że jesteś zegarmistrzem. Ale nie takim co sprzeda­je zegar­ki ściąg­nięte z Chin. Jesteś mis­trzem fachu, wszys­tko składasz samemu — od początku do koń­ca. W związku ze swoim doświad­cze­niem masz pewną listę zle­ceń, real­i­zowanych na bieżą­co pro­jek­tów oraz prowadzisz wspar­cie tech­niczne swoich klien­tów. Czyli napraw­iasz jeśli coś komuś się zepsuło.

I ter­az wyobraź sobie, że na pół godziny przed zamknię­ciem Two­jego zakładu przy­chodzę ze zlece­niem. Przekazu­je Ci kil­ka ogól­nych szczegółów doty­czą­cych moich oczeki­wań. Pojutrze o godzinie 9 chcę zobaczyć szczegółowy pro­jekt tego zlece­nia. Wraz z kosz­to­ry­sem. A sam pro­dukt chcę ode­brać za niecałe dwa tygodnie.

Brz­mi absurdalnie?

Min­is­terst­wo Edukacji Nar­o­dowej zaprosiło w tym tygod­niu do prze­tar­gu około 30 agencji. Zlece­nie: przy­go­towanie kam­panii telewiz­yjnej, radiowej i pra­sowej infor­mu­jącej uczniów i rodz­iców o ich prawach i zmi­anach w edukacji. Czas na złoże­nie ofer­ty — jeden dzień. Czas na real­iza­cję pro­jek­tu… pięć dni.

I odpowiedz­cie mi na pytanie: jak kam­panie rzą­dowe mają nie być na żenu­ją­cym poziomie, jeśli zle­cane są w takich warunkach?

Pozostaw­iam bez komen­tarza i… Odd­alam to pytanie.

Przeczy­taj sobie tutaj: [ KLIK KLIK KLIK ]

Polski rebranding

Co by było gdy­by między­nar­o­dowe kon­cerny tłu­maczyły nazwy swoich pro­duk­tów z ich­niego na nasze?

Ktoś spróbował stworzyć wiz­ję takowych skle­powych półek. I po zetknię­ciu się z poniższym linkiem doszedłem do jed­nego wniosku…

Glob­al­iza­cji, szanu­ję Cię.

Zobacz więcej: [ KLIK KLIK KLIK ]

Zrzut ekranu 2015-08-14 o 00.19.56

dSESSIONS

Z wytwórnią Pros­to z różnych powodów nigdy nie było mi po drodze. Ale nieza­przeczal­nie są jed­nym z najważniejszych trzonów pol­skiej sce­ny hiphopowej.

Z racji tego, że nie śledzę na bieżą­co ich dokon­ań i pro­mowanych przez nich pro­jek­tów, musi­ało minąć sześć tygod­ni nim trafiłem na genial­ny pro­jekt o nazwie dSES­SIONS.

Idea pros­ta — zaprosić rapera do wspól­nego wyko­na­nia jed­nego z jego utworów przy akom­pa­ni­a­men­cie żywych instru­men­tów. Wśród muzyków co praw­da jedyną zna­jomą twarzą jest na gramo­fonach Twister, ale gen­er­al­nie chłopa­ki robią swo­ją robotę.

Trafiłem przy okazji najnowszego odcin­ka, w którym goś­ciem jest Dynasty, ale wszys­tkie pozostałe wciągnąłem jed­nym tchem i z pewnoś­cią w każdą kole­jną środę o 17 sprawdzać będę kole­jne klipy.

Disclosure z nowym singlem

Dosyć dłu­go dojrze­wałem do Dis­clo­sure. W zasadzie przekon­ał mnie do nich remiks Flume.

Z końcem wrześ­nia wyda­ją swój dru­gi album. Pier­wszym numerem pro­mu­ją­cym ten krążek był zaje­bisty “Hold­ing On” z jeszcze bardziej zaje­bistym Gre­go­rym Porterem.

Właśnie wjechał kole­jny singiel z kole­jnym świet­nym męskim głosem — Kwab­sem. BANG!