Schowaj popkorn: Parker

Categories film

Udany napad kończą­cy się wyrolowaniem jed­ne­go z członków, który przez kole­jne 90 min­ut postanaw­ia odzyskać co jego.

Znany z nieco lep­szy­ch filmów akcji mięś­ni­ak — Jason Sta­ham, ład­na dupeczka w postaci Jenifer Lopez i rozpoz­nawal­ne twarze w dru­go­planowych rolach (szwagier z Break­ing Bad i Bunk z The Wire). Plen­er zdję­ciowy na Flo­ry­dzie.

Brzmi jak niezły plan na piątkowy wieczór.

Czyżby?

Słowem wstępu

Napisałem ostat­nio trochę iron­icznie, że przez całe życie nie moż­na oglą­dać tylko Von Tri­era i Kieślowskiego. Ale prze­cież to praw­da.

Nie bądźmy hipokry­tami. Poza odkry­waniem niez­nanej muzyki na Sound­cloudzie czy Band­campie słucham cza­sem Pol­skiego Radia (Trójka i Czwórka). Poza House of Cards obe­jrzę cza­sem Wojny mag­a­zynowe. Poza The Verge i Okay­play­erem cza­sem czy­tam Gazetę.pl i Znud­zoną Pandę. Zgadzam się z Hap­py­holiczką: Tak, lubię to co wszyscy.

A sko­ro oglą­dam rzeczy z główne­go nur­tu pop­kul­tu­ry, to i cza­sem gówno w bom­bonierce trafić mogę.

Parker

Cza­sy kiedy oglą­dałem trud­ne filmy psy­cho­log­iczne czy dra­maty oby­cza­jowe dawno już się skończyły. Po tygod­niu pra­cy potrze­bu­ję rozry­wki. Wspom­ni­any we wstęp­ni­aku skrót sce­nar­iusza na serio wróżył niezłe kino akcji. A co zas­tałem?

Jak możesz spać po nocach?
— Po 19. nie piję kawy”

To tylko jeden z koślawych coehlizmów, które usłysza­łem w tym filmie.

Wszys­tko wyglą­da tu tak, jak­by każde­mu z ekipy zapła­cono tylko zal­iczkę — zapowiada się spoko, ale jak­by czegoś brakowało. His­to­ria przewidy­wal­na, wątek miłos­ny wciskany na siłę — ona chy­ba się w nim pod­kochu­je, on uważa że z niej niezła sztuka, ale jest twardym skur­czy­bykiem więc nic z tego nie będzie, a w zasadzie to ma kogoś innego i ona pomiędzy nich nie chce się wciskać… Niby Flo­ry­da, palmy i bogact­wo, ale jed­nak kapelusz kow­bo­jski i buty ze skóry ali­ga­tora… Wymieni­ać mógłbym w nieskońc­zoność. Przez całe pół­torej godziny wzdrygnąłem się raz.

A cały film zro­biony tylko po to, żeby JLo pokaza­ła się w bieliźnie. I za tą scenę przyz­na­ję fil­mowi pół punk­tu.

Zapom­nij o tym filmie.

Schowaj pop­ko­rn, włącz jutuba i obe­jrzyj kilka ostat­nich odcinków Gon­cia­rza, bo Beczka krę­cona w Japonii na prawdę miażdży sys­tem.

Parker — 0,5/10