RSS #3: Komeda Quintet — “Astigmatic”

Categories muzyka

Dziś o pły­cie ważnej. Dla pol­skiego jaz­zu. I dla mnie.

Podob­no “Astig­mat­ic” to fun­da­ment pol­skiej sce­ny jaz­zowej. Podob­no pow­stało w jed­ną noc. Podob­no to najwybit­niejszy album, jaki kiedykol­wiek zare­je­strowali polscy muzy­cy.

To pły­ta z pewnoś­cią niezwykła. Wielo­bar­w­na. Wielowymi­arowa. Trud­na. Dla mnie w wielu obszarach wciąż nie tyle nieod­kry­ta, co… niezrozu­mi­ała.

Powiem to wprost — nigdy nie byłem jakimś szczegól­nym fanem free jaz­zu. Kocham rytm. I nie za bard­zo potrafię odnaleźć się w chaosie.

A “Astig­mat­ic” dostar­cza mi zarówno jed­no, jak i drugie. Bo są tu par­tie niezwyk­le spójne, tęt­niące, jed­nos­ta­jne i… mógłbym tu wymieni­ać kole­jne syn­on­imy, zgrab­nie próbu­jąc ominąć powtórze­nie słowa rytm, ale… powiedzmy sobie wprost — są to par­tie niezwyk­le ryt­miczne.

Są też momen­ty, w których panowie Stańko i Namysłows­ki odpala­ją się w niesamowicie abstrak­cyjne rejony. Carlssonowi zresztą też się to cza­sem tu zdarza. I pró­ba podąża­nia za tym ich dla mnie momen­ta­mi chao­ty­cznym kierunk­iem jest chy­ba właśnie w tej pły­cie najbardziej ciekawa.

Niezwykła jest w tym wszys­tkim również… postawa kierown­i­ka tego pro­jek­tu . Bo Kome­da na tej pły­cie jest rasowym lid­erem — usta­la ramy, prze­wodzi grupie, gdy jest na to przestrzeń — pozwala na improw­iz­a­c­je, a gdy czas “wracać” — ścią­ga lejce i zaprowadza porządek.

Z “Astig­mat­ic” docier­al­iśmy się dłu­go. Nie uznam jej za najważniejszą płytę w moim życiu. Choć z pewnoś­cią będę do niej jeszcze dłu­go wracał i poz­nawał jej kole­jne wymi­ary.

Ale jest jed­na rzecz, którą pokochałem w tym albu­mie od pier­wszego kon­tak­tu. A była nią sza­ta graficz­na.

I to właśnie z jej powodu o tej pły­cie włas­nie dziś. Choć okolicznoś­ci są raczej smutne.

Rosław Szaybo

21 maja 2019 w Warsza­w­ie zmarł Rosław Sza­y­bo. Plakacista, fotograf, pro­jek­tant.

To właśnie on stworzył asce­ty­czną, ale i tajem­niczą warst­wę graficzną “Astig­mat­ic”. W pochodzą­cym z 2012 roku i opub­likowanym w “Poli­tyce” artykule Kuby Dąbrowskiego znalazłem takie wypowiedzi Sza­y­bo na tem­at pro­jek­tu:

Powiedzi­ałem mu (Komedzie), że widzę to tak, że ktoś kupu­jąc płytę zaprasza artys­tę do domu i powinien w związku z tym wiedzieć, kogo zaprasza. Na okład­ce debi­u­tu trze­ba się przed­staw­ić, musi być portret i nie będziemy nic w tym względzie kom­bi­nować.

I tak oto na okład­ce znalazł się kon­tur twarzy Kom­e­dy. Za fotografię odpowia­da Marek Karewicz, które­mu kiedyś jeszcze poświęcę tu więcej miejs­ca. Wokół twarzy pianisty umieszc­zone zostały litery A oraz B. Autor okład­ki o tym zabiegu mówi tak oto:

Kiedy ludzie nie wiedzą, o co chodzi, wymyśla­ją sobie intelek­tu­alne inter­pre­tac­je. Trze­ba pogodz­ić się z tym, że cza­sa­mi rzeczy nic nie znaczą. Tak jest z tymi lit­era­mi, one po pros­tu dobrze wyglą­da­ją.

Warto wspom­nieć, że Sza­y­bo odpowiedzial­ny jest również za leg­en­darne logo serii Pol­ish Jazz. Jak i samą nazwę.

Poza tym stworzył pro­jek­ty okładek albumów takich wykon­aw­ców jak The Clash, Judas Priest, Chica­go, Elton John, Janis Joplin czy Car­los San­tana. W sum­ie pon­ad 2000 płyt. Nie było­by to zapewne możli­we, gdy­by prestiżowa posa­da dyrek­to­ra artysty­cznego CBS Records Great Britain.

I w tym miejs­cu bard­zo moc­no chci­ałbym zarekomen­dować obe­jrze­nie doku­men­tu “Przy­ja­ciele na 33 obroty”, który opowia­da his­torię panów Rosława Sza­y­bo i Stanisława Zagórskiego i ich drogę na między­nar­o­dowe salony. A przy­na­jm­niej — na między­nar­o­dowe okład­ki. Tu też zresztą pojaw­ia się wątek bohat­era dzisiejszego odcin­ka RSS.

Zobacz tutaj: Ninate­ka — Przy­ja­ciele na 33 obroty | Grze­gorz Brzo­zow­icz

Panie Rosław­ie, dzięku­ję za “Astig­mat­ic”. Dzięku­ję za Pol­ish Jazz. Dzięku­ję.


Random Shelf Selection

… czyli w skró­cie RSS to nowy cykl na tym blogu. Jak­iś czas temu powołałem do życia pro­fil na ins­ta o nazwie rss_by_aks, w ramach którego od cza­su do cza­su wrzu­cam zdję­cia mniej lub bardziej losowej pły­ty z mojej kolekcji. Od pewnego momen­tu pos­tom tamże towarzyszą również tek­sty tutaj.

Seria ta nie ma założeń eduka­cyjnych. Nie zna­jdziecie tu danych his­to­rycznych, rozk­min na tem­at wyko­rzys­tanych paten­tów czy omaw­ia­nia poszczegól­nych wer­sów. Kon­tek­stem pow­sta­nia tych tek­stów są zdję­cia robione na insta­gra­ma. Treś­ciowo to mniej lub bardziej wylewne opisy płyt z mojej pół­ki. A że częs­to pojaw­ie­niu się płyt towarzyszy jakaś his­to­ria, to i niek­tóre z nich tu będę starał się przy­taczać.