Rewind #24: drugie życie

Categories muzyka

Dzisiejszą klam­rą spina­jącą pięć zupełnie różnorod­ny­ch utworów jest… drugie życie. Bo każdy z nich pojaw­ił się wcześniej w innej wer­sji.

Więc jeśli chcesz zrozu­mieć, to zapraszam do lek­tu­ry. A jeśli po pros­tu masz ochotę posłuchać muzyki, to przewiń sobie do koń­ca. Tak czy inaczej — smaczne­go.

Rozpoczy­na­ją­cy zestaw­ie­nie “LoveSick” całkowicie łamie zasady tego cyk­lu. Bo od prezen­tacji świeżynek, czyli utworów które miały pre­mierę w ciągu ostat­nich dwu­nas­tu miesię­cy jest poniedzi­ałkowy cykl Sztos Alertów. Ale pier­wsza wer­s­ja tego utworu pojaw­iła się w kwiet­niu 2015. I już wtedy nie schodz­iła przez wiele tygod­ni z moich słuchawek. Kilka chwil temu pojaw­iła się wer­s­ja z gościn­nym udzi­ałem A$AP Rocky’ego. I znów wró­ciła do łask. Z początkiem listopada wspól­ny numer Mura Masa i nowo­jorskiego rap­era doczekał się wideok­lipu. I to trze­ci raz, gdy gwałcę przy­cisk “replay”.

Zaraz po nim zna­jdziecie się alter­naty­wną wer­sję “Hold­in on” Flume. Jeden z moich ulu­biony­ch numerów z debi­u­tanck­iego albu­mu “Flume” kilka chwil po pre­mierze pojaw­ił się w wer­sji z Fred­diem Gibb­sem. I mam wraże­nie, że niesłusznie przeszedł trochę bez echa. Bo jest równie zac­ny jak w wer­sji saute.

Numer trzy to Medi­um zan­im jeszcze zaczął być Tauem. Ale tem­aty­cznie już moc­no skrę­cał w kierunku obec­nej, chrześ­ci­jańskiej tem­atyki. Pojaw­ia się tutaj, ponieważ jego “Egzegeza” to tak na prawdę w stu pro­cen­tach “Futu­ra” Galusa. Wolałem wer­sję pier­wot­ną, ale ta współpra­ca też wyszła obu panom całkiem nieźle.

Czwóreczka to mój ukochany Ego Team z Częs­to­chowy. Z jed­nym z naj­fa­jniejszy­ch numerów, który spod szyl­du tej załogi. Nie potrafię sobie wybaczyć, że nie kupiłem mik­ste­jpu z tym numerem w cza­sach, gdy chłopaki gonili go na Alle­gro po dwie dyszki. Swe­go cza­su mejlowałem nawet z Haemem czy nie udałoby mu się wyczarować jakiegoś zapa­sowe­go egzem­plarza z dna szu­fla­dy, ale nieste­ty roz­mowy utknęły w martwym punkcie. A “drugie życie”, bo to utwór na kradzionym bicie. A konkret­niej — zapoży­c­zonym od bry­tyjskiego składu Roll Deep.

Kończymy z przy­tu­pem. Utworem, który od dłuższe­go cza­su próbowałem tu wprowadz­ić. “Bom­ba ato­m­owa” w wer­sji moc­no garażowej nie była czymś wyjątkowo spec­jal­nym (przepraszam, chłopaki!), ale w wer­sji z Jankiem Wygą to prawdzi­wa petar­da. I zde­cy­dowanie zasługu­je na trochę więcej atencji!

#DajZ­nać­Jak­Mi­Poszło