Rewind #12: krakowscy producenci

Categories muzyka

Dziś, w ramach odświeża­nia utworów nieco starszy­ch niż te pub­likowane w poniedzi­ałkowym cyk­lu Sztos Alertów, kon­tynu­u­ję przed­staw­ian­ie moich kolegów.

Na tapetę trafi­a­ją pro­du­cen­ci muzy­czni, z którymi moje drogi skrzyżowały się w Krakowie. Daj­cie znać jak mi poszło.

Bla­zo i Ruds wyna­j­mowali wspól­nie mieszkanie w kamieni­cy w cen­trum Gro­du Kraka. Przez pewien moment ich współloka­torem był również Noriz. A dzięki temu miejs­cu miałem okazję poz­nać również m.in. TeTrisa, Tor­ta czy Gem z mojej ulu­bionej śląskiej ekipy graf­fi­ti 0700 Team. Co ciekawe — Bla­zo, choć w Polsce praw­ie zupełnie niez­nany, zbiera całkiem dobre recen­z­je w Japonii, gdzie wydał kilka swoich płyt pro­du­cenc­kich. Mam nadzieję, że wkrótce wró­ci z jakimś nowym mate­ri­ałem, bo od wyda­nia ostat­niego krążka (“Col­ors of jazz 2”) minęły już trzy lata!

Z Kix­em pier­wszą piątkę przy­bil­iśmy w okoli­cach wyda­nia „Kol­lage Vol­ume 01”, które jako Exform­ers objęliśmy patronatem. Było to ostat­ni hiphopowy krążek wypro­dukowany przez Łukasza, a w kole­jny­ch lat­ach bard­zo moc­no skrę­cił w kierunku elek­tron­iki. Z każdą kole­jną płytą jego brzmie­nie stawało się coraz bardziej syn­te­ty­czne i dźwiękowo oszczęd­ne. Nie ukry­wam, że bliżej mi do płyt wydawany­ch w U Know Me Records niż do jego ostat­niego pro­jek­tu Uni­ver­so. Ale z cieka­woś­cią przyglą­dam się co będzie dalej.

O Przeplachu pisałem już tu tyle razy, że aż nie chcę się pow­tarzać :) Czekam cią­gle na mik­ste­jp gitarowy. Jakieś pół roku temu w końcu doczekałem się w końcu gitarowe­go mik­ste­jpu o nazwie “War­rior till infin­i­ty” (choć żału­ję, że wyszedł tylko w wer­sji wirtu­al­nej i nie mam go na półce). Obec­nie z niecier­pli­woś­cią wyczeku­ję na studyjny album FLUE. Śledzę his­torię tego składu niemalże od jego pier­wszy­ch dni i wiem, że będzie petardą!

Good Paul jest kole­jną osobą poz­naną za sprawą Exform­ers. Pier­wszy raz zetknęliśmy się przy okazji Turntable Labs, który orga­ni­zował. Potem wielokrot­nie spo­tykaliśmy się przy okazji różny­ch imprez. Na swoim kon­cie ma m.in. wydanie mate­ri­ału w wytwórni Project: Moon­cir­cle. Obec­nie zaj­mu­je się przede wszys­tkim pro­dukcją wideo. Mam nadzieję, że jego muzy­czne dziecko — FORS — nabierze rozpę­du.

Kończymy Danielem Drumzem. Pier­wszy uścisk dłoni wymie­nil­iśmy grubo pon­ad dziesięć lat temu pod Empikiem na rynku. Odkupowałem wtedy od niego winy­lowy singiel “O.P.P.” Naughty By Nature. To kole­jny pro­du­cent, który z każdą kole­jną płytą jest coraz bardziej oszczęd­ny w doborze dźwięków. I z każdym kole­jnym utworem jest coraz ciekaw­iej.

Smaczne­go!