Rewind #11: koledzy raperzy. Grupowo

Categories muzyka

Dwa tygod­nie temu przed­staw­iłem Wam selekcję utworów zespołów, które tworzą moi koledzy. Dzisi­aj znów ogrze­wam się w koleżeńskim blasku. I prezen­tu­ję Wam pięć zespołów muzy­czny­ch prezen­tu­ją­cy­ch sztukę rymotwór­czą.

Czyli pięć składów hiphopowych, które tworzą moje ziomki. Elo rap!

UUUUU, nie spodziewałeś się chy­ba”, że mogę zacząć kimś innym?

Dziesięć lat. Tyle cza­su minęło od pier­wsze­go Break­Fes­ta w rodzin­nym Tomas­zowie. Imprezy orga­ni­zowanej przez liceal­ny­ch kolegów, na którą jako gwiazdę wiec­zoru zaprosili Afront (his­torię obsz­erniej opisy­wałem w tym poś­cie). Ten wieczór dosyć moc­no zmienił moje muzy­czne życie. Nie tylko dlat­e­go, że poz­nałem dwóch fajny­ch wari­atów, z którymi kumplu­ję się do dziś. Ale dzięki tej zna­jo­moś­ci miałem możli­wość zaprzy­jaźnić się z Igo­ril­lą czy Dwoma Sławami, poz­nać się z Ostrym, Te-Trisem, Zorakiem, Enterem, Kli­fordem, Return­er­sami, Had­Hade­sem czy Repsem ze Skill Mega. No i zakumplować sie z Metrowskim. Dlat­e­go dziś aku­rat tenże numer.

Pod dwó­jeczką zna­jdziecie Spon­tę. Którą odkryłem na początku studiów i był to jeden z pier­wszy­ch krakows­kich składów, z którym miałem do czynienia. Moc­no wyprzedza­li trendy w rap grze, bo od 2005 grali z live ban­dem! Z Żoołviem nasze drogi skrzyżowały się już po roz­padzie tejże ekipy — w cza­sach, gdy ja prowadz­iłem Exform­ers, a on wraz z Indem współt­worzył Shoom. Do dziś uważam Spon­tę za jeden ciekawszy­ch składów na tute­jszej sce­nie.

Zaraz po nich pojaw­ia się kole­jny krakowski zespół (wzmac­ni­aczy / bez bez bez bez wspo­ma­gaczy), które­go rozwiąza­nia nie mogę odżałować. O tym, jak się z Deck­iem poz­nal­iśmy pisałem przy okazji linkowane­go powyżej tek­stu (może ter­az klikniesz?). Pod trójką zna­jdziecie tenże numer, bo nie dość, że go bard­zo lubię, to i wtedy (jak w końcu klikniesz w ten link, to dowiesz się kiedy) — na mojej urodzi­nowej imprezie — usłysza­łem na żywo. Za co jestem wdz­ięczny po dziś dzień. I za to, że chłopaki zagrali — również :)

Numer cztery to dwie sławy z Łodzi, którym sława w końcu się zgadza. Bo pra­cow­ali na nią dość dłu­go. Z Astkiem znal­iśmy się inter­ne­towo, ale pier­wsze uściski dłoni z Rad­kiem i Jarkiem wymie­nil­iśmy na planie klipu do wygowe­go singla “Serce, rozum, głos”. Potem udało mi się chłopaków nakłonić do zagra­nia kam­er­al­ne­go kon­cer­tu w ramach wspól­nej imprezy urodzi­nowej Exform­ers i łódzkiego Radia Żak. A dziś Jaro dba o moją for­mę, pil­nu­jąc żebym poza ćwicze­niem na orbi­treku robił również pomp­ki.

W zestaw­ie­niu nie mogło również zabraknąć Syropu. Czyli dwóch blis­kich mi ludzi — Igo­ril­li i Kol­sa. Ten pier­wszy to prawdzi­wa wokalna bes­tia, oga­r­ni­a­ją­ca mikro­fon Mamy Seli­ty, członek Pol­skiego Karate, ostat­nio bard­zo moc­no pracu­ją­cy nad włas­nym mate­ri­ałem. Drugi to jeden z Dwóch Warsza­w­iaków, pro­du­cent i rap­er, choć dziś bardziej świet­ny tata i jeden z najlep­szy­ch w tema­cie nagłoś­ni­a­nia w Polsce (kiedyś krę­cił gałkami w Pro­jek­cie Warsza­w­iak, dziś między innymi Natalii Nykiel). Kończymy “Młynkiem”, bo — dość przy­pad­kiem — miałem okazję być na planie zdję­ciowym tego klipu. I nawet Antek Pawlicki prze­ciskał się obok mnie w tym kanale samo­chodowym, ale… żad­na sce­na z moim udzi­ałem nie weszła.

W każdym razie — smaczne­go!