Rewind #10: Szwecja

Categories muzyka

Dziś mieliśmy kon­tyn­uować przy­godę z moimi muzy­cznymi kolegami. Ale tem­at jest mi tak bard­zo bliski, że mam ogrom­ne prob­le­my z wyborem tych pię­ciu najważniejszy­ch utworów. Nie lęka­j­cie się, wrócimy i do tego wątku.

Jak­iś czas temu zabrałem Was w podróż do Aus­tralii, co przyjęte zostało bard­zo optymisty­cznie. Kon­tynu­u­jąc zatem wątek geograficzny, dziś lec­imy na północ. I posłuchamy szwedzkiego rapu.

Wszys­tko zaczęło się od Kate Bush… Bo gdy Karolka usłysza­ła w Trójce wstęp do jej “Army Dream­ers”, to była przeko­nana, że za chwilę usłyszy Super­sci w utworze “On the grind”. Przyz­nam szcz­erze, że sam pochodzenia sam­pla nie znałem, więc byłem równie zaskoc­zony jak ona.

W zestaw­ie­niu szwedz­kich rap­erów nie mogło zabraknąć Loop­troopów. Dlat­e­go zaparkowali pod dwójką  moim ukochanym “Halos”. Nabyłem go na sied­miocalowym winy­lu po ostat­nim ich kon­cer­cie w Krakowie. Przy okazji udało się przy­oz­do­bić koszulkę pły­ty auto­grafami całe­go składu. A sko­ro Loop­troop, to i Pro­moe. Bo lubię tego bro­dat­e­go dread­locka. Więc pod trójką zna­jdziecie jego nieśmiertel­ny hymn dedykowany wszys­tkim gra­fi­cia­r­zom.

Numer cztery nie jest już tak oczy­wisty. Chord­sa poz­nałem dzięki koop­er­acji z Super­sci w przy­toc­zonym w otwier­a­ją­cym listę utworze. I fajnie było przy okazji tworzenia tego zestaw­ienia odświeżyć sobie do jego “Things we do for things”. Zde­cy­dowanie za rzad­ko wracam do tego albu­mu.

Kończymy Rico Wonem, które­go znam tylko ten jeden numer. Ale zaczy­nałem nim nieje­den week­end.

Stan­dar­d­owo: #Daj­ToGłośniej oraz #Daj­cieZ­nać­Jak­Mi­Poszło