QueboGate

Categories muzyka

Marek Sie­roc­ki na wiz­ji źle przeczy­tał pseudon­im Kuby Grabowskiego, który w rap grze przed­staw­ia się jako Que­bonafide.
Dzi­wnym nie jest, bo to jeden z najbardziej poła­manych pseudon­imów na rodz­imym pod­wórku.

Nie wrzu­ciłem lin­ka do Jutu­ba na Fejsa. Nie pisałem heheszkowych komen­tarzy.

Sta­ję w obronie Pana Mar­ka, a winą obar­czam artys­tów…

Także tego…

Czy to nie jest trochę ich wina? Albo celowe zachowanie?

Jak ktoś zaczy­na pod­pisy­wać swo­je twory jak Que­bonafide, STBRKT czy Lynyrd Skynyrd to chy­ba powinien liczyć się z tym, że po pier­wsze ich nazwy noto­rycznie będą przekrę­cane, a po drugie — zawsze będą słyszeli pytanie “ale czemu tak?”.

Jasne, zde­cy­dowanie wolę intrygu­ją­cych artys­tów, którzy wysilili się nieco bardziej na początku kari­ery i wymyślili sobie coś więcej niż Didżej Tomek. Ale nie popada­jmy w skra­jność.

Każde­mu się zdarza źle coś wymaw­iać. Mimo bycia psy­chofanem Rage Against The Machine przez wiele lat wymaw­iałem nazwisko wokalisty jako De La Rosza. Do dziś nie wiem jak powin­na brzmieć poprawnie wymowa składu, w którym debi­u­tował Gooral czyli Psio Crew. Tak samo zresztą jak chy­ba w życiu poprawnie nie wymówiłem nazwy Möt­ley Crüe.

Da się z tym żyć.

Rzetelność?

Pada­ją zarzu­ty, że to co zro­bił Pan Marek to brak dzi­en­nikarskiej rzetel­noś­ci… Bitch, please.

Jeśli myślisz że półsekun­dowa wzmi­an­ka pseudon­imu w Teleek­spre­sie przys­porzyć mu może jakichś dodatkowy fanów lub wymiernych prof­itów artyś­cie to obaw­iam się, że możesz się mylić.

A Jeśli myślisz że Sie­roc­ki sam ukła­da swo­je trzy­dziestosekun­dowe wys­tąpi­e­nie na wiz­ji to również obaw­iam się ze możesz być w błędzie.

I tak powiem…

Bardziej niż przekrę­canie wymowy nazwisk, pseudon­imów i nazw boli mnie, gdy stac­je telewiz­yjne zaprasza­ją młodych artys­tów do gra­nia w ich pro­gra­mach na żywo i nie potrafią zapewnić im poprawnego nagłośnienia. Niby dają szan­sę młodym, żeby się pokaza­li, ale w sum­ie nie potrafiąc oga­r­nąć tego co wychodzi z głośników robią im więcej szkody niż pożytku.

Boli mnie też jak te same stac­je wykon­aw­ców pod­pisu­ją z błę­dem (poz­dro Mama Seli­ka). Jaka to różni­ca?

Bo nagry­wa­jąc wys­tąpi­e­nie dzi­en­nikarza jego współpra­cown­i­cy też mogą nie wiedzieć jak powin­na brzmieć popraw­na wymowa egzo­ty­cznego pseudon­imu artysty. A słowo pisane dużo łatwiej zwery­fikować.

A jeśli to wszys­tko boli Was aż tak bard­zo, to może po pros­tu… wyłącz­cie telewiz­or?