Podsumowanie tygodnia #8: 11 — 17.02

Categories podsumowanie

Ostat­nio ocią­gałem się trochę z pod­sumowa­ni­ami tygod­nia. Mate­ri­ału było sporo, ale cza­su znacznie mniej. Postaram się, aby for­mat ten wró­cił na stałe i pojaw­iał się reg­u­larnie, choć składać obiet­nic nie będę, bo później będę się musi­ał z ich niedotrzy­ma­nia tłu­maczyć. W każdym razie, dzisiejszy odcinek poświę­cony jest w dużej mierze składa się z różny­ch staro­ci, o których miałem zami­ar napisać już dawno, ale jakoś wcześniej się nie złożyło…Przy okazji składam obiet­nice kole­jny­ch tek­stów, które siedzą gdzieś z tyłu głowy, ale przez natłok różny­ch zdarzeń i chwilowej blokady przekładane są z tygod­nia na tydzień. Jak zwyk­le, mam nadzieję, że wspom­i­na­jąc o tym tutaj zep­nę pośla­dy i sklecę zaległe tek­sty.

Tak czy inaczej, lec­imy z kok­sem.

Shity internetów: Pan Profesjonalista od Gillette

Od jakiegoś cza­su Gillet­te Pol­ska na swo­jej stron­ie fejs­bukowej pub­liku­je kole­jne odcinki tworu o nazwie Mr. Proffe­sion­al. Bohat­erami tych krót­kich filmików są dwie postaci — młody, raczej wylu­zowany koleś, który wchodzi na rynek pra­cy oraz szty­wny dorad­ca per­son­al­ny w gar­ni­turze, które­go zadaniem jest zad­ban­ie o wiz­erunek świeżaka tak, aby swo­ją pier­wszą pracę zdobył bez prob­le­mu. Pod względem tech­nicznym — majster­sz­tyk. Fajne oświ­etle­nie, niezłe wnętrza, dobra oper­a­torka. Pod względem fab­u­larnym — trage­dia. Jest tak sucho, że nie uruchami­am odt­warza­nia nowych odcinków bez czegoś do picia w ręce (choć cza­sami nie jest to bez­pieczne, bo ryzyku­ję zaplu­ciem mon­i­tora).

W tym tygod­niu pojaw­ił się kole­jny odcinek (klik tu w poniższy zrzut prze­niesie Was do tego arcy­dzieła), doty­czą­cy rep­utacji w internecie. Nad fabułą rozpisy­wać się nie będę — w skró­cie powiem, że total­nie się z zawartymi tu poradami nie zgadzam, a takiego dorad­cę wys­taw­ił bym za drzwi, ale zostaw­ię sobie to na osob­ny wpis.

gillette

Nie wiem kto odpowiada za real­iza­cję tego pro­jek­tu. Kon­cept kreaty­wny mógł być całkiem niezły, ale chy­ba wygrały szty­wne kor­po zasady, a zain­west­owany budżet spoko­jnie moż­na było ulokować gdzie indziej.

gillette-sponsorowane-reklamy-facebookPrzy okazji Gillette’a chwilę temu udało mi się też zauważyć, że mech­a­nizm spon­sorowany­ch his­torii na fejs­buku nie zawsze może dzi­ałać na naszą korzyść. Jak­iś czas temu ekipa Zucker­ber­ga wdrożyła nowy for­mat reklam­owy pole­ga­ją­cy na tym, że w sekcji reklam może­my wyświ­et­lać użytkown­ikom nie tylko treś­ci spreparowane przez nas (zarządza­ją­cy­ch marką na FB), ale również pro­mować treś­ci, które piszą w ser­wisie nasi fani.

Założe­nie było zac­ne, bo oczy­wistym jest, że łatwiej przyswa­jamy treś­ci reklam­owe, jeżeli pada­ją one z ust (lub spod pal­ców) naszy­ch przy­jaciół, ale ten sys­tem aku­rat cza­sami jest dzi­u­rawy… Po zsze­rowa­niu przeze mnie jed­ne­go z poprzed­nich odcinków Pana Pro­fesjon­al­isty fejsik zde­cy­dował, że jest to treść warta zareklam­owa­nia moim zna­jomym… 

Okej — przyz­nam, że pokry­wa się z moimi odczu­ci­ami i cieszę się, że więcej zna­jomy­ch dowiedzi­ało się co sądzę o tym cyk­lu, ale nie jestem do koń­ca przeko­nany czy z punk­tu widzenia marki jest to treść warta reklam­owa­nia ;)

 

Hity tygodnia: SPOTIFY!

Stało się. Od poniedzi­ałku Spo­ti­fy dostęp­ne jest w Polsce.

A tek­st na tem­at tego zaje­bis­te­go sof­tu powinien pow­stać jakieś pół roku temu, bo mniej więcej od wrześ­nia miałem możli­wość testowa­nia na legalu w Polsce. Planu­ję szer­szą anal­izę tutaj na blogu, więc ter­az napiszę tylko, że jestem wielkim fanem, bo jest to plat­for­ma, która daje najlep­sze możli­woś­ci do legal­ne­go słucha­nia muzyki i w dniu jej ofic­jal­ne­go star­tu w Polsce z miejs­ca wykupiłem sub­skrypcję w pakiecie full wypas.

Nie masz? Nie znasz? Sprawdź koniecznie.

 

Appka tygodnia: Pudding Camera (Android)

Od kilku tygod­ni korzys­tam z Xperii S z androidem na pokładzie i przyz­nam, że iOS bije na głowę sys­tem Google’a pod każdym względem. Wywołałem kiedyś bur­zli­wą dyskusję u siebie na fejsiku dzieląc się tą opinią pier­wsze­go dnia korzys­ta­nia ze wspom­ni­ane­go tele­fonu i dlat­e­go w najbliższym cza­sie postaram się zebrać tu trochę prze­myśleń doty­czą­cy­ch moich dwóch miesię­cy równoległe­go korzys­ta­nia iOS i Androida, dlat­e­go — proszę — oszczędź­cie mi jeszcze linczu dopóki nie spiszę tych myśli w osob­nym artykule.

W każdym razie, jed­nym z główny­ch powodów, dla których zde­cy­dowałem się na Xper­ię był aparat. Nie przewidzi­ałem jed­ne­go — na and­ka jest wyjątkowo mało sen­sowny­ch aplikacji do foce­nia i jest to zde­cy­dowanie tem­at na osob­ny art. Nadal szukam narzędzia, które będzie rozsz­erza­ło możli­woś­ci stan­dar­d­owe­go aparatu, a Pud­ding Cam póki co jest najbliżej oczeki­wań. Idea podob­na do moje­go ulu­bione­go Hip­sta­matika, czyli ustaw­iasz odpowied­nie efek­ty zan­im wciśniesz spust migawki, wymusza­jąc prze­myśle­nie zdję­cia przed jego wyko­naniem.

Póki co — najlep­szy app w Google Play, który udało mi się znaleźć.

Pudding

 

Utwór tygodnia:
“Czas dużych przemian” Ostrego, Hadesa i Emade

Za for­mę Ostre­go, za zwrotkę Hada, za bit Emade, ale przede wszys­tkim — za klip (który ponoć stanowi frag­men­ty fil­mu doku­men­tal­ne­go). Nieusta­ją­ca pęt­la od momen­tu pre­miery. Czekam na ten pro­jekt jak dzieci­aki z prow­incji na sobotę.

Zakładam czap­kę do tyłu jak dwadzieś­cia lat temu i nie widzę w tym na prawdę żad­ne­go prob­le­mu

Poz­dro Hades — zro­bimy coś razem, wierzę.