Podsumowanie tygodnia #12: 1 — 7.04

Categories podsumowanie

Ostat­nio cały czas nie mam cza­su. Końcówka trwa­jącego pon­ad rok pro­jek­tu (Bridgy Jones jeszcze w kwiet­niu trafi do sprzedaży), week­endowe klipy z ekipą Exform­ers, zbliża­ją­ca się impreza urodzi­nowa i siłow­n­ia od cza­su do cza­su… Wszys­tko to powodu­je, że wiec­zorem padam na pysk i jedyne na co mam ochotę, to włącze­nie odcin­ka Fol­low­ingSons of Anar­chy czy House of cards i zro­bi­e­nie sobie drin­ka na lep­szy sen.

Ale, ale… Nie zamu­lam. Pod­sumowu­ję.

Hity tygodnia: HIFI Banda, Tiger i Sokół

Zal­iczam do zeszłego tygod­nia, choć kam­pa­nia wys­tar­towała (chy­ba) w poniedzi­ałek. W niedzielę wiec­zorem po powro­cie do Krakowa trafiłem na fejsiku na nowy klip Keb­sa, Czarnego, Hade­sa i Dioxa.

Fajny numer, dobry klip, ale przede wszys­t­ki — fenom­e­nal­ny plen­er. Nie do koń­ca zrozu­mi­ałem co praw­da otwier­a­jącą scenę, w której Had ściska w dłoni tygrysa mówiącego głosem Wojt­ka Sokoła, ale jej wyjaśnie­nie przyniósł kole­jny poranek, kiedy to wys­tar­towała najnowsza kam­pa­nia pro­du­cen­ta napo­jów ener­gety­cznych.

Tiger oży­wił swo­ją markę wprowadza­jąc (oczy­wis­tego) brand hero w postaci… gada­jącego tygrysa. Dosyć oczy­wiste jest, że pro­du­cent ener­gety­ka w nowej aktywacji ze swoim pro­duk­tem dotrzeć chce do nie tylko do osób młodych, impre­zowo akty­wnych, ale również, a może nawet przede wszys­tkim, do środowisk hiphopowych. I szcz­erze mówiąc — zaczęli w najlep­szy z możli­wych sposobów.

Po pier­wsze — tygrysowi gło­su uży­czył Sokół — człowiek leg­en­da pol­skiej sce­ny hiphopowej, który swo­jego ulicznego kredy­tu potwierdzać nie musi. Równocześnie — tworząc przez lata Pros­to (markę muzy­czno — odzieżową) — przyzwycza­ił swoich odbior­ców do tego, że jest również biz­nes­men­em. Dlat­ego nie ma tu miejs­ca na kon­trow­er­sje w sty­lu Wojtek się sprzedał.

Mis­tr­zowsko prze­myślana była też współpra­ca z HIFI Bandą — załogą, która również zdążyła już zdobyć sza­cuneczek środowiska. Chłopa­ki po wyda­niu kilku płyt w ramach solowych kari­er zapowiadali od jakiegoś czas wydanie kole­jnego wspól­nego krąż­ka. Dzię­ki tej koop­er­acji mogli zre­al­i­zować klip do sin­glowego utworu w niezwykłych plen­er­ach chorwack­iej zatoce umarłych hoteli, za sprawą której zdję­cia są na prawdę fenom­e­nalne. Pre­mierę klipu zaplanowano jeszcze przed pojaw­ie­niem się spotów pro­du­cen­ta ener­getyków, więc Sokół będą­cy tygry­sem ode­brany był po pros­tu jako ele­ment klipu. Seems legit.

 

Shity tygodnia: moja ignorancja

Taki oto autodiss. Bo na niego zasłużyłem.

Jak­iś czas temu, jeszcze pod starym adresem, pisałem o prob­lemach z per­son­al­iza­cją treś­ci w sieci . Wspom­i­nałem, o tym że algo­ryt­my ser­wu­jące nam infor­ma­c­je na pod­staw­ie aktu­al­nych pref­er­encji prak­ty­cznie odci­nać nas mogą od wiado­moś­ci ważnych z punk­tu widzenia naszych losów, a nie koniecznie wynika­jące z odwiedzanych stron czy prowad­zonych rozmów w internecie.  Przed­staw­iłem wtedy tą sytu­ację w następu­ją­cy sposób:

Obrazu­jąc to na przykładzie: jeżeli w sieci lubię oglą­dać fot­ki i filmi­ki z kota­mi, a w dupie mam sytu­ację geopoli­ty­czną na świecie, to za kil­ka lat siedząc sobie wygod­nie na kanapie i oglą­da­jąc kole­jny film z ziewa­ją­cym koci­akiem mogę być zupełnie nieświadom, że właśnie ktoś wcis­nął czer­wony przy­cisk i w moim kierunku leci jakaś bom­ba ato­m­owa…

I właśnie przyła­pałem się na tym, że ten moment już następu­je. Tu i ter­az.

Nie mam telewiz­o­ra, nie słucham radia, infor­ma­c­je ze świa­ta docier­a­ją do mnie w bard­zo okro­jonym stop­niu. Min­iony week­end był pier­wszym od daw­na, gdy w sobotę miałem możli­wość zro­bić na spoko­jnie prasówkę i nadro­bić zaległoś­ci w RSSach i innych źródłach. Zacząłem czy­tać o sytu­acji pomiędzy obiema Kore­a­mi i ze zdu­mie­niem coraz szerzej otwier­ałem oczy… Słysza­łem o jakichś zgrzy­tach, napię­ci­ach i oszoło­mach, ale nie zdawałem sobie sprawy z powa­gi sytu­acji. Wiado­mo, póki co raki­ety nie są w nas wycelowane. Ale jeżeli jakikol­wiek pocisk zostanie wys­trzelony, jeżeli do akcji włączą się Amerykanie, to ciekawe który z sojuszników ruszy ramię w ramię… A w zami­an za ponowny akt przy­jaźni zostanie nam obiecane zniesie­nie wiz w przyszłoś­ci… How cool is that?

Czy to już czas by kupować kon­ser­wy, robić zapasy wody pit­nej i szukać wol­nych miejsc w schronach? Dobrze, że pod Parkiem Krakowskim, vis a vis kamieni­cy w której mieszkam, jest taki z cza­sów drugiej wojny, a w piwni­cy ponoć są do niego prze­jś­cia. Nie będziemy mieli daleko. Przy odrobinie szczęś­cia złapiemy nawet zasięg wifi z domowego routera…

W całej tej sytu­acji inter­ne­ty nie zwal­ni­a­ją tem­pa i stan­dar­d­owo toczą bekę.

 

Swo­ją drogą, w zeszłym tygod­niu sprawdz­iłem o co chodzi z tym całym PiKe­jem, czyli pseu­do rap­erem Piotrem Kukul­skim, będą­cym przy okazji synem swo­jego ojca (tego Kukul­skiego) i bratem swo­jej siostry (tej Kukul­skiej). Do sekcji z Shi­ta­mi pasował by się ide­al­nie, ale nie napiszę o nim z dwóch powodów. Po pier­wsze, nada­je się bardziej do kon­tynu­acji rozpoczętego wiele tygod­ni temu i wciąż czeka­jącego na rozwinię­cie wątku doty­czącego kondy­cji pol­skiego rapu. Po drugie, to kole­jny cele­bry­ta, który mając marne umiejęt­noś­ci i nie osią­ga­jąc nic sta­je się sławny dlat­ego, że się o nim mówi, pisze i pokazu­je w medi­ach main­streamowych. Do tej pro­mocji ręki przykładać nie zamierzam.

Appka tygodnia — BADLAND

Od dłuższego cza­su odczuwam pewien przesyt nowoś­ci­a­mi w App­Storze. Coraz mniej gier czy aplikacji wywołu­je u mnie euforię i efekt wowBad­land jest zde­cy­dowanie jed­ną z najlep­szych rzeczy, jaką znalazłem ostat­nio w applowskim sklepie z app­ka­mi. Zaryzyku­ję nawet stwierdze­nie, że to jed­na z najlep­szych rzeczy jakie znalazłem kiedykol­wiek.

Zadaniem gracza jest wciela­jąc się w postać czarnego blo­ba przetr­wanie do koń­ca plan­szy. Mechani­ka jeszcze banal­niejsza, bo ope­ru­je się wyłącznie za pomocą tap­nię­cia w ekran. Rozpły­wam się nad grafiką — fan­tasty­czne połącze­nie pier­wszego planu (całego w czerni), czyli warst­wy na której toczy się odby­wa się zasad­nicza akc­ja gry z niezwyk­le bar­wnym, utrzy­manym w kli­ma­cie mrocznej baśni tłem. Rozpły­wam się nad gameplay’em — fan­tasty­czne plan­sze, momen­ta­mi niezłe łamigłów­ki, mnóst­wo przeszkadza­jek nie pozwala­ją­cych przetr­wać blobowi do koń­ca plan­szy i całkiem fajne powerup’y powodu­jące m.in. zmi­anę wielkoś­ci, rotację czy rozm­nażanie głównego bohat­era. Dołącza­jąc do powyższych atutów doskon­ałe udźwiękowie­nie, które ide­al­nie uzu­peł­nia całość, otrzy­mu­je­my doskon­ały pro­dukt.

Wspier­am pro­jekt z całego ser­ca, bo GrowAp­pom blisko do tea­mu pro­duku­jącego Bad­lan­da — niewiel­ki zespół, niewiel­ki budżet, brak dużego wydaw­cy. Sup­port indie devel­op­ers!

Numer tygodnia: Tyler, The Creator — IFHY

Tylera uwiel­bi­am. Krop­ka. Za mrok, za brud, za bezczel­ność. Za pomysł, za kreaty­wność, za świeżość. Na nowym albu­mie nic się nie zmienia — wciąż pod prąd, wciąż bez żad­nych kom­pro­misów, wciąż bez podl­izy­wa­nia się słuchac­zom. Przy okazji — kole­jny świet­ny pomysł na klip (pon­ad dwa mil­iony odt­worzeń w niecałe dwa tygod­nie od pre­miery!). I ja to szanu­ję.