Podsumowanie tygodnia #10: 4 – 10.03

Categories podsumowanie

Ociągam się ostat­nio z pisaniem, więc w ramach walki ze zdradli­wą weną postanow­iłem przy­pom­nieć sobie starą zasadę cut the bull­shit i częś­ciej przele­wać tutaj swo­je prze­myśle­nia. Brak aktu­al­iza­cji wynika trochę z tem­pa deza­k­tu­al­iza­cji infor­ma­cji w dzisiejszy­ch cza­sach. Częs­to odkładam opisanie czegoś na jutropotem na week­end, żeby zmierzyć się z tym w pod­sumowa­niu tygod­nia, a w niedzielę okazu­je się, że roz­grze­by­wanie dane­go tem­atu rów­nać się będzie z arche­ologią.

Ale nic to — kole­jny tydzień się skończył, więc czas na pod­sumowanie. Lec­imy?

Hity tygodnia: Żywiec czyści magazyny

Lubię pro­duk­towe opakowa­nia przy­go­towywane na spec­jal­ne okaz­je: puszki Coca-Coli z okazji olimpiady czy Heineke­na świę­tu­jące mis­tr­zost­wa świata w piłce nożnej. Mam jed­nak z nimi prob­lem, gdy zna­j­du­ję je na półkach skle­powych wiele miesię­cy po zakończe­niu pro­mowane­go wydarzenia. Wiado­mo, że tego typu towary mają długą datę przy­dat­noś­ci, ale trafi­a­jąc na takie znaleziska zazwyczaj zas­tanaw­iam się czy aż tak długą…

Kilka chwil temu zakończyły się Lep­ieje Żyw­ca. Całkiem fajny konkurs, w którym czterech cele­bry­tów — Tym, Brod­ka, Raczkowski i Tymański — zachę­cało Polaków do zabawy słowem. Nie wiem w zasadzie czy zachę­cali ich do tego cele­bryci, czy nagrody (codzi­en­nie moż­na było wyjąć dwie najnowsze słuchawki z nad­gryzionym jabłkiem), ale fakt fak­tem, że roda­cy się spisali (700 tysię­cy zgłoszeń w niecałe 60 dni — beat this!).

Z okazji tegoż wydarzenia wypro­dukowano — a jakże — spec­jal­ne puszki. Konkurs się skończył, nagrody roz­dano, a w mag­a­zy­nach zostały pale­ty pro­duk­tu z nieak­tu­al­nym opakowaniem. W tym tygod­niu Żywiec wjechał z pro­mocją, która ten pro­dukt poz­woli upłyn­nić — wypuś­cili do sklepów neo­prenowe pokrow­ce na smart­fony i lap­topy dodawane w ramach gratisu przy zakupie odpowied­nio czterech lub sześ­ciu puszek. Pokrow­ce ele­ganck­ie i spraw­ia­jące wraże­nie wytrzy­mały­ch, a przy okazji z bard­zo niewielkim brandingiem w postaci niewielkie metki z logo pro­du­cen­ta. A że nabyłem ostat­nio lap­ka, na które­go nie miałem żad­ne­go opakowa­nia, a w min­ioną sobotę mój tele­fon po wysunię­ciu się z kieszeni skleił na siłowni potrójne­go back­fli­pa z sied­miu metrów (tym razem trik się udał, ale nie zamierzam próbować ponown­ie), to w lodów­ce mojej zamieszkało dziesięć Żyw­ców ***.

W zasadzie to trzy już się zdążyły wymel­dować.

Shity tygodnia: celebryci z Playa

Wys­tar­towały kole­jne edy­c­je tal­ent shows (X Fac­tor, MBTM, Voice Of Poland) i pro­gramów kuli­narny­ch / pseudokuli­narny­ch (Ugo­towaniKuchen­ne rewoluc­je), w związku z czym w ostat­nim cza­sie dosyć częs­to obcu­ję z usługami VOD, a przy tej okazji z przy­mu­sowymi setami reklam­owymi. Na TVN­play­erze, z które­go najczęś­ciej korzys­tam prym wiedzie Play ze swoimi nowymi cele­bry­tami.

W najnowsyej kam­panii do Wojew­ódzkiego, który ponoć nadal swą twarzą pro­mu­je fio­le­towe tary­fy, choć nigdzie go nie widać, dołączyły takie postaci jaki Maciek Stuhr, Marcin Prokop czy Mag­dale­na Różdżka. I, szcz­erze przyz­nam — nie rozu­miem, jak mając do dys­pozy­cji takie nazwiska / twarze moż­na było  tę kam­panię tak spier… zep­suć. Serio — spo­ty są czerst­we, koślawe, niez­jadli­we, iry­tu­jące, NAJGORSZE.

Z całkiem fajną reklamą wjechało nato­mi­ast Heyah, który po fali protestów był zmus­zony do zdję­cia kam­panii, w której jed­na z postaci wiz­erunk­iem naw­iązy­wała do Leni­na. W nowym spocie: faj­na kreska, ciekawy kli­mat, niezły humor. Na plus.

Appka tygodnia: JOOL

Gram mobil­nie dosyć dużo. I coraz mniej rzeczy jest w stanie mnie zaskoczyć. Okej, co miesiąc pojaw­ia­ją się kole­jne pozy­c­je, które swo­ją grafiką, udźwiękowie­niem czy gry­wal­noś­cią stara­ją się wyróżnić wśród appstore’owego tłoku, ale żeby do nich dotrzeć, trze­ba przekopać się przez tonę shi­tu. Jed­nym z naj­ciekawszy­ch odkryć ostat­niego cza­su jest JOOL.

Kon­cept oklepa­ny — idziesz postacią (w tym przy­pad­ku niebieskim ptakiem lub dia­błem) z jed­ne­go krań­ca ekranu do drugiego, po drodze zbier­a­jąc różne gadże­ty, pow­er upy i bonusy zwięk­sza­jące gro­mad­zone punk­ty lub sztabki zło­ta. Całość roz­gry­wki toczy się w niebie lub w piek­le, a powód dla które­go tytuł ten znalazł się w tymże zestaw­ie­niu kry­je się w cienkiej grani­cy pomiędzy tymi dwoma światami, a w zasadzie — w tym, co dzieje się po przekrocze­niu owej grani­cy.

Załóżmy, że na star­cie wcielamy się w niebieskiego ptaka, którym podróżu­je­my po błęk­it­nym obszarze przemieszcza­jąc się w prawym kierunku ekranu, a po drodze zbier­a­jąc ikonki w postaci kwiatków, ser­duszek, ziarenek kawy czy piórek. Gdy zbliżymy się niebez­piecznie do grani­cy piekła i zaczniemy spadać w dół, wystar­czy wykon­ać obrót 180 stop­ni urządze­niem, by nasz niebieski ptak zmienił się w dia­bła, niebo w piekło, kierunek podróżowa­nia z prawa na lewo, a przesłod­zone ikonki kryjące pow­er upy przy­brały postaci pen­ta­gramów, piguek czy muchomorów. Doda­jmy do tego scenki śmier­ci naw­iązu­jące do klasyki gatunku kreskówkowych sado masochistów czyli Hap­py Tree Friends i otrzy­mu­je­my całkiem fajną rozry­wkę.

Przyz­nam, że na dłuższą metę trochę iry­tu­je mnie warst­wa graficz­na tej app­ki, ale gen­er­al­nie jej odkrycie było dla mnie bard­zo pozy­ty­wnym zaskocze­niem. Warto sprawdz­ić.

Numer tygodnia: Mama Selita — GodziLove

Numer, który niesie ze sobą ładunek ener­gety­czny potężniejszy niż Brud­ne bom­by. Pier­wszy raz na żywo zagrany został w krakowskim Zaś­cianku jesienią zeszłe­go roku, w tym tygod­niu trafił na YouTube’a jako zapis kon­cer­tu ze stołeczne­go Hard Rock Cafe. Z tego co wiem, to w min­iony week­end Seli­ci­aki zaszyli się w stu­dio i zare­je­strowali kilka nowych numerów. Jest szansa, że ten również.

Warto również nad­mienić, że panowie dotar­li do ogólnopol­skiego finału konkur­su Hard Rock Ris­ing 2013, który jest glob­al­ną inic­jaty­wą tej muy­czno-kna­jpi­anej sieciówki, a w której główną jest udzi­ał w między­nar­o­dowej trasie kon­cer­towej, nagranie teledysku oraz pły­ty a także sfi­nan­sowanie zakupu sprzę­tu muzy­czne­go. Kole­jny etap 19 mar­ca. Trzy­ma­j­cie kciuki, co nie?!

——————————————————————

*** Ostat­nio mod­ne jest mówie­nie o tym, że blogerzy z chę­cią przyj­mu­ją gratisy od marek. Drodzy mar­keterzy — patrz­cie jaką lau­rkę wys­taw­iłem. Pokrow­ce już mam. Ter­az przy­dałaby mi się nowa lus­trzanka, mon­i­tor i samochód. Albo cho­ci­aż aku­mu­la­tor.