fbpx
Przejdź do treści

Piąteczka #72

Piątek dziś. Więc czas na kole­jny odcinek jakże niereg­u­larnego cyk­lu, w ramach którego ser­wu­ję Wam pięć cieka­wostek z czeluś­ci inter­ne­tu. Pięć, bo piątek. Kuma­cie, nie?

W zasadzie… Nie wiem czemu Wam to tłu­maczę. Prze­cież z każdym z Was, pięt­nas­tu stałych czytel­ników, znam się oso­biś­cie i równie dobrze mógłbym Wam lin­ka wysłać w smsie. Tak czy inaczej — lecimy!

Graffiti olimpiada

Wiele razy wspom­i­nałem, że najbardziej wypoczy­wam zwiedza­jąc duże metropolie. Za każdym razem planu­jąc wyprawę sku­pi­am się na czterech obszarach, który­mi są: żar­cie, architek­tu­ra, winyle i street art.

W tym ostat­nim obszarze zazwyczaj wyszuku­ję jakieś konkretne strza­ły — miejs­ca z dużą iloś­cią prac na małej powierzch­ni albo murale znanych twór­ców. A będąc już na miejs­cu staram się na bieżą­co tropić co dzieje się dookoła. I zazwyczaj dosyć szy­bko okazu­je się, że w mieś­cie rządzi jakaś konkret­na ekipa. Bo jej prace — jakoś­ciowo i iloś­ciowo — dosyć znacznie wybi­ja­ją się na tle innych.

Tak właśnie w trak­cie wiz­y­ty w Berlin­ie poz­nałem ekipę 1UP Crew. I zacząłem bard­zo moc­no śledz­ić ich poczy­na­nia. A pod­czas wiz­y­ty w Rzymie, gdy zori­en­towałem się, że i oni to mias­to odwiedza­li, zro­biłem sobie małego “ques­ta”, pole­ga­jącego na tropi­e­niu ich śladów na mieś­cie. Kil­ka efek­tów zna­jdziecie tu:

Kil­ka dni temu ekipa 1UP wrzu­ciła świeży film ze swo­jej wiz­y­ty w Ate­nach, gdzie urządzili sobie… małą olimpiadę.

Na czym ona pole­ga? Otóż, w jed­nym momen­cie równole­gle bombią kil­ka miejsc w różnych od siebie odległoś­ci­ach. A to wszys­tko zare­je­strowane zosta­je dronem. HIT!

Żyj jak dziewuchy!

A sko­ro już przy fil­mach graf­fi­ti jesteśmy, to mam jeszcze jed­ną perłę.

KCBR to szwa­j­cars­ka żeńs­ka ekipa, która spec­jal­izu­je się w chy­ba najbardziej hard­ko­rowej dzi­ałce miejskiego bombin­gu, czyli mal­owa­niu pociągów. Na początku roku dziewuchy wypuś­ciły film, który jest mega prze­myślany kon­cep­cyjnie. Abso­lut­nie wszys­tko tu jest fenom­e­nalne, genialne i cud­owne. Zaczy­na­jąc od nóg jed­nej z writerek, przez prace, mon­taż po ścieżkę dźwiękową ścież­ka dźwiękowa. Bo wyko­rzys­tane utwory bezpośred­nio odnoszą się do wrzutów na pocią­gach.. Albo na odwrót — najpierw wybrane zostały utwory, potem zro­bione wrzu­ty? Nie wiem. Ale jest sztos!

Spike Jonze + FKA twigs + Anderson Paak = HomePod

Spike’owi Jonze najpierw wyz­nawałem miłość na blo­gasku przy­tu­lonym do Grochowina.net (czyli mojego zawodowego… port­fo­lio? wiz­ytów­ki?) przy okazji jego współpra­cy z Ken­zo. Potem w ramach jed­nego z odcinków Rewind pole­całem pięć ulu­bionych klipów w jego reżyserii.

Ander­son Paa­ka chwal­iłem przy okazji bard­zo moc­no spóźnionego muzy­cznego pod­sumowa­nia roku 2016. I to nawet dwukrot­nie — przy okazji solowego “Mal­ibu” oraz pro­jek­tu Nx Worries.

A ter­az wyobraź­cie sobie, że Spike reży­seru­je etiudę, która jest tak naprawdę tanecznym klipem do utworu śpiewanego przez Ander­sona. Doda­jmy do tego jeszcze, że w pro­jek­cie tym wys­tępu­je FKA twigs — pochodzą­ca z Wysp wokalist­ka, pro­du­cen­t­ka  i tancer­ka właśnie, a całość podana jest w moc­no sur­re­al­isty­cznym stylu.

Brz­mi jak sztos?

To w zasadzie… nie musi­cie sobie tego wyobrażać. Wystar­czy, że zobaczy­cie film wyko­nany we współpra­cy z Apple i pro­mu­ją­cy ich nowe urządze­nie — HomePoda.

Beastie Boys najlepszą grupą hiphopową wszechczasów!

I tu w zasadzie mógłbym skończyć tę część Piąteczki.

Ale jeśli ktoś potrze­bu­je uza­sad­nienia, to całkiem sen­sowne przy­go­tował Murs. I robi to tak, że nie ma z czym tu dyskutować.

Psssst! Jeśli nie wiesz kim jest ten koleż­ka w dredach, to po pier­wsze — przeczy­taj moją recen­zję fil­mu “Adult Rap­pers”, a po drugie… po lek­turze recen­zji obe­jrzyj tenże doku­ment! A potem posłuchaj jego płyt :)

Ciemna strona pracy w CDP

Poz­na­j­cie his­torię Ryana.

Goś­cia, który za dzieci­a­ka wymarzył sobie, że zostanie pro­jek­tan­tem gier kom­put­erowych. Moc­no się zadłużył, by skończyć fakul­tet w tym tema­cie, ale zaraz po szkole trafił do paryskiego Ubisof­tu czyli pro­du­cen­ta odpowiedzial­nego za takie tytuły, jak “Ray­man”, “Far Cry”, “Assas­s­in’s Creed” czy seria gier w opar­ciu o fabuły Toma Clan­cy’ego. Nie wiem czy te tytuły Wam cokol­wiek mówią, ale gen­er­al­nie Ubisoft jest znacznym graczem w swo­jej branży.

Po roku pra­cy tamże Ryan non stop bom­bar­dowany był ofe­ta­mi pra­cy. Więk­szość z nich zupełnie go nie intere­sowała. Ale gdy pojaw­iła się propozy­c­ja pra­cy w CD Pro­jekt (czyli tej firmy od Wiedźmi­na) — postanow­ił o nią zawalczyć.

Po kilku eta­pach rekru­tacji otrzy­mał etat. Wiąza­ło się to z przeprowadzką do Pol­s­ki, ale postanow­ił postaw­ić wszys­tko na jed­ną sza­lę. Czy ta zmi­ana odmieniła jego życie? Z pewnoś­cią. Czy w pozy­ty­wny sposób? O tym już warto przekon­ać się czy­ta­jąc jego his­torię, którą podzielił na cztery osob­ne posty na swoim blogu.

Sporo tam żalu, sporo szcz­erych his­torii z per­spek­ty­wy pra­cown­i­ka, który przez cztery lata próbował wal­czyć o poprawę swo­jego bytu.

I przyz­nam szcz­erze, że ciekaw­ie czy­tało mi się tę opowieść. Bo w wielu miejs­cach widzę w niej siebie kil­ka lat temu. Jako pra­cown­i­ka sfrus­trowanego z powodu zbyt nis­kich zarobków, sfrus­trowanego z powodu ciągną­cych się tygod­ni­a­mi / miesią­ca­mi nad­godzin, sfrus­trowanego niedoce­ni­an­iem pra­cy, którą jako zespół wykony­wal­iśmy… Ale widzę też między wier­sza­mi siebie sprzed kilku chwil jako menadżera, który popełnił kil­ka błędów. I chy­ba właśnie dlat­ego ta his­to­ria tak bard­zo do mnie trafiła.

Pier­wszy odcinek zna­jdziesz tu: [ KLIK KLIK KLIK ]