Piąteczka #71

Categories piąteczka

Dzień dobry, cześć i czołem. Dziś piątek, więc zapraszam Was do kole­jnej por­cji bezużytecznych cieka­wostek ze świa­ta inter­ne­tu, które z pewnoś­cią nie zain­tere­su­ją niko­go. Smacznego!

Nowy Candide

Ja wiem, że wszyscy już widzieli nowy film tego sza­lonego wari­a­ta na nar­tach. Ale tak samo, jak w przy­pad­ku Danny’ego MacAskil­la czy “Gymkhany” Kena Bloc­ka, wyczeku­ję jego nowych filmów z wyp­ieka­mi na twarzy i po pros­tu… chcę to sobie tu położyć, by móc wró­cić do tego fil­mu w dowol­nym momen­cie.

A poza tym — nie lubię zimy. I za każdym razem, gdy o tym wspom­i­nam, pojaw­ia­ją się głosy fanatyków, że “prze­cież zima oznacza jazdę na nar­tach!”. No więc, dzię­ki Thovex­owi mam argu­ment: otóż… nie musi.

Świat z lotu ptaka

Gdy­bym miał zro­bić listę najm­niej potrzeb­nych mi zabawek których pożą­dam to dron był­by zde­cy­dowanie na jej szczy­cie.

Bo wciąż nie obro­biłem zdjęć z wyprawy do Berli­na w 2016, wciąż nie zmon­towałem filmów z Pra­gi i Rzy­mu z 2017. I kilka(dziesiąt) innych kat­a­logów czeka na swo­ją kolej, by trafić na stół mon­tażowy czy do cyfrowej ciem­ni.

Ale z drugiej strony… Gdy patrzę na takie mate­ri­ały jak ten, to najzwycza­jniej w świecie… odpoczy­wam.

NYC wczoraj i dziś

Swo­ją drogą jest to pewien paradoks, że odpoczy­wam oglą­da­jąc kadry ukazu­jące różnorod­ność kra­jo­brazu i naturę, równocześnie nie wyobraża­jąc sobie, że mógłbym spędz­ić urlop w takim otocze­niu bez zdech­nię­cia z nudów…

Jestem miejską zwierzyną i lubię spędzać czas na tułaczce po dużych metropo­li­ach. Mam nawet hipotezę, że Nowy Jork jest tym moim jed­nym, jedynym miejscem na zie­mi. Punk­tem docelowym. Póki co hipotezę niezw­ery­fikowaną, ale… mały­mi kroczka­mi do celu.

Więc lubię sobie oglą­dać ten Nowy Jork w różnych wyda­ni­ach. Na przykład — obser­wować jak zmieniło się to mias­to na przestrzeni osiemdziesię­ciu lat.

Keep calm and coś tam

Choć inter­ne­towa keep-calm’o’mania już nieco przem­inęła, to przyz­nać trze­ba, że odcis­nęła spore pięt­no na… No właśnie — prak­ty­cznie na wszys­tkim dookoła. Do dziś co chwilę potykam się o kub­ki, plakaty, zeszy­ty, nakle­j­ki i inne gadże­ty z remik­sem hasła “keep calm and coś tam”.

Zas­tanaw­ial­iś­cie się kiedyś skąd wziął się ten slo­gan? Jeśli tak — już dłużej nie musi­cie.

MyNameIsAks.com uczy i bawi. Tadaaaam.

Z wizytą w fabryce ołówków

Kilka­dziesiąt Piąteczek temu zabrałem Was na przechadzkę po fab­ryce fortepi­anów Steinway’a. Inspiracją do tej podróży był fenom­e­nal­ny fotoe­sej autorstwa Christo­phera Payne’a.

Dziś ów fotograf zabiera nas do kole­jnej fab­ry­ki. Tym razem przyjrzymy się wspól­nie pro­ce­sowi pow­stawa­nia ołówków mar­ki Gen­er­al Pen­cil.

Zobacz tutaj: [ klik klik klik ]

A jeśli po obe­jrze­niu tych fenom­e­nal­nych zdjęć czu­jesz niedosyt, to sprawdź również poniższe mate­ri­ały: