Piąteczka! #7

Categories piąteczka

Miało nie być, a jest.

Numer sie­dem. O Google’u, nagro­dach Fejs­bu­ka, Taco Hemingway’u i kilku innych sprawach.

Week­end: start!

Wspinaczka z Google

Google znowu przeła­mu­je granice.

W ramach ich pro­jek­tu Street View mamy od daw­na możli­wość zaglą­da­nia do muzeów i galerii sztu­ki (Art Project). Jak­iś czas temu spop­u­lary­zowała się usłu­ga fotografowa­nia wnętrz biur, do której real­iza­cji dopuszczani są wyłącznie zwery­fikowani i cer­ty­fikowani przez kon­cern fotografowie. Możli­wa jest nawet pod­wod­na eksplo­rac­ja oceanów.

Sko­ro możli­we jest nurkowanie, to czemu nie wspinacz­ka? I tak oto od kilku dni możli­wy jest spac­er trasą The Nose (ponoć najsłyn­niejsza dro­ga Amery­ki Północ­nej) na szczyt El Cap­i­tan.

Z racji mojego par­al­iżu­jącego lęku wysokoś­ci takie wido­ki mogę podzi­wiać co najwyżej z kanapy. A i tak trwać to może nie dłużej niż kil­ka min­ut…

Więcej: [ KLIK KLIK KLIK ]

Yosemite

 

Najlepsze kampanie na Fejsbuku wybrane

Kilka­naś­cie dni temu Fejs­buk nagrodz­ił najbardziej kreaty­wne kam­panie zre­al­i­zowane za pomocą tego kanału komu­nikacji.

Jury obsad­zone dyrek­tora­mi glob­al­nych sieciówek reklam­owych, takich jak: Y&R, Havas Media Group, McCann, JWT czy Droga5 (czyli top topów).

Zło­to w kat­e­gorii strate­gii mediowej zdobył pol­s­ki odd­zi­ał DDB za kam­panię dla LOTu, przy opraw­ie graficznej której pra­cow­ał mój dobry koleż­ka — Why-Duck.

Uszanowanko!

Zrzut ekranu 2015-06-26 o 18.15.33

Warto również prze­jrzeć pozostałe nagrod­zone kam­panie, bo co te agenc­je na fejsie to ja nie wiem!

#KISSa­LOT: [ KLIK KLIK KLIK ] | Wszyscy nagrodzeni [ KLIK KLIK KLIK ]

CKZS o Taco Hemingway

Taco wjechał na salony taranem. Człowiek, o którego ist­nie­niu na początku roku wiedzi­ało wąskie grono ludzi. Człowiek, który wydał do tej pory jed­ną EPkę. Człowiek, którego nagły przypływ pop­u­larnoś­ci zaskoczył chy­ba jego samego.

Dzię­ki koledze z pra­cy (poz­dro Tomek!) miałem okazję poz­nać twór­c­zość Taco w miarę wcześnie. Ba, zała­pałem się nawet na fizy­czne wydanie „Szlugów i kalafiorów”, które wyszło w nakładzie 500 sztuk.

Trze­ba przyz­nać, że TACO HEMINGWAY to naj­goręt­szy pseudon­im sezonu. To nie jest już tylko i wyłącznie hiphopowiec z podziemia, które­mu się udało. W zestaw­ie­niu 50 najbardziej viralowych numerów z Pol­s­ki na Spo­ti­fy wys­tępu­je… sześć razy. Właśnie ogłos­zono, że zagra na Open’Erze i krakowskim Live Fes­ti­valu, czyli dwóch najwięk­szych waka­cyjnych fes­ti­walach orga­ni­zowanych przez Alter­Art.

Jeśli jakimś cud­em jeszcze nie potknęliś­cie się do tej pory o Taco, to warto to szy­bko nadro­bić. Całkiem fajną recen­zję poczynił Bombel, więc nie będę się sil­ił na włas­ną, a po pros­tu odeślę Was do niego.

Człowiek Który Zgu­bił Słuchaw­ki: Fil­ip rymu­je jako Taco [ KLIK KLIK KLIK ]

Zrzut ekranu 2015-06-26 o 18.51.16

 

A przy okazji koniecznie sprawdź­cie najnowszy singiel Hemingway’a:

Pierwsza dziesiątka Calaka i Flinta

A sko­ro o rapie mowa, to Calak z Flintem opub­likowali dzisi­aj na T-Mobile Music dwu­nasty i zarazem (chy­ba) ostat­ni odcinek prezen­tu­ją­cy pier­wszą dziesiątkę najważniejszych ich zdaniem albumów w pol­skim rapie. Jeśli nie przeglą­dal­iś­cie 110 poprzed­nich, to też warto przew­er­tować.

Marcin, Andzej — chapeu bas za tą robotę.

(Wszys­tkiego) Nie czy­tałem, pole­cam.

Czy­taj czy­taj: [ KLIK KLIK KLIK ]

Zrzut ekranu 2015-06-26 o 18.51.02

 

 

Eryki Badu i The Roots oda do hip-hopu

Ekipa z The Roots od kilku lat orga­nizu­je wydarze­nie pod nazwa „Roots pic­nic”. Wydarze­nie, które z początku miało być niewielkim jednod­niowym fes­ti­walem zor­ga­ni­zowanym głównie po to, by Root­si mogli pograć z różny­mi przy­jaciół­mi.

Krótkie pod­sumowanie z tegorocznej edy­cji zna­jdziecie tutaj. A przed­w­c­zo­raj w sieci pojaw­ił się zapis wspól­nego wys­tępi Ery­ki Badu z załogą z Philly. Kilku­min­u­towe „Love of my life” ewolu­owało w pon­ad pięt­nas­tomin­u­towy set składa­ją­cy się z hiphopowych klasyków, takich jak „C.R.E.A.M” czy „Gold dig­ger”, zaprasza­jąc na scenę przy okazji Freeway’a, YG czy The Lox.

Trochę szko­da, że Root­si w trak­cie tego setu prowadzili dia­log z didże­jem, robiąc prz­er­wy w wykony­wa­niu numeru Erycz­ki by mogły „lecieć bity z kom­put­era”. Nie jest to może dzieło epokowe jak sui­ta Jim­ka (którą najpierw chwal­iłem, a potem hej­towałem), ale ludziom którzy mieli okazję zobaczyć to wszys­tko na żywo zaz­draszczam.