Piąteczka #69

Categories piąteczka

Uszanowanko. Skoro piątek, to czas na nową Piąteczkę.

Wciąż nie obiecuję, że wrócą regularnie, ale póki jest – zacieszajcie.

 

Weekend z Rodney’em Mullenem

Zawsze lubiłem Rodney’a. Jego wariackie triki, niezwykłą kreatywność i wiecznie uśmiechniętą gębę. Ale kilka dni temu zorientowałem się, że w zasadzie… nigdy nie widziałem żadnej rozmowy z nim. Zawsze skupiałem się na jego stylu, nigdy na jego osobie.

W zeszłym tygodniu trafiłem na pochodzący z 2013 roku występ Mullena na kalifornijskim uniwerku w ramach jednej z edycji TEDx’a. Po obejrzeniu materiału stwierdziłem, że chyba bardziej wolę oglądać go jeżdżącego na deskorolce niż przemawiającego przed ludźmi. Zanotowałem sobie wtedy taki komentarz:

Jak już się przyzwyczaiłem do jego dziwacznego, momentami dziecinnego wręcz stylu wypowiedzi, okazało się, że poruszył kilka ciekawych kwestii. Na przykład to, że każda społeczność czerpie z indywidualności. Rozwijają się, gdy oddajemy im to, co umiemy najlepiej.

To jego zachowanie nie dawało mi spokoju. Zacząłem trochę grzebać. Poza różnego rodzaju insynuacjami, że jest autystycznym geniuszem, nigdzie nie znalazłem oficjalnego potwierdzenia. W końcu doszedłem do wniosku, że… do niczego ta informacja nie jest mi potrzebna.

Ale przy okazji, trafiłem na trochę fajnych filmów. Takich jak rozmowa dla The Berrics:

… fragment autobiografii Bones Brigade:

… przepiękny montaż dla Vogue’a:

… pochodzący z 1987 roku film ekipy Power Peralta z młodym Hawkiem i Caballero:

… oraz również z ’87 film ekipy Santa Cruz:

Jazzy Jeff w Boilerze

Boiler roomowy set Jeffa wyrwał mnie z butów.

Zaczyna od trochę bardziej nowoczesnych brzmień, ale dosyć szybko przechodzi do klasycznych i sprawdzonych imprezowych bangerów. Jest i Drake, i Eminem, 50Cent, Jay-Z, Kenrick, Ludacris. Jest „Get By” Kweli’ego, jest „No scrub” TLC, jest i… „Africa” Toto. Są zestawione współczesne utwory z oryginalnymi wersjami, z których zaczerpnięto sample, są i wersje połączenia oryginalnych utworów z ich wersjami aletrnatywnymi (nie koniecznie remiksami).

Dla mnie absolutną petardą było wrzucenie „Easy” Faith No More tuż po „Let me blow your mind” Eve z Gwen Stefani. I zagranie w następnej kolejności „Hey ma” Cam’rona. Spróbuję kiedyś przetestować ten patent.

Sly5thAve & The ClubCasa Chamber Orchestra

Dzięki powyższemu setowi poznałem CCCO.

W wielkim skrócie – to powołana do życia przez kompozytora i dyrygenta Sly5thAve orkiestra aranżująca znane, współczesne utwory na klasyczne instrumenty. W swoim dorobku mają własne wersje „Suit&Tie” Timberlake’a, „Sleep” Rihanny czy „Uptown Funk” Ronsona.

Dotychczas w ramach tego projektu wydali jeden siedmiocalowy winyl. Znaleźć można na nim „Get free” Major Lazera oraz „Bitch don’t kill my vibe” Kendricka Lamaara. I właśnie kilkusekundowy fragment tego utworu znalazł się w secie Jazzy Jeffa.

Sprawdźcie po kolei:

1/ Epkę „Noisechamber vol.1”:

2/ Mikrodokument z powstawania tego materiału:

3/ Wspomnianą siódemkę z utworami Kendriczka i Major Lazera:

4/ Ich konto na Soundcloudzie:

5/ Fenomenalny, jazzowy album „Akuna” Sly5thAve’a:

Miejska izolacja

Nieco ponad dwa lata temu postanowiliśmy kupić telewizor. Jedną z pierwszych rzeczy jakie na nim obejrzałem, był emitowany na TVP Kulturze pewien stary polski film muzyczny, którego tytułu wówczas nie zanotowałem. Pamiętałem, że przewinęło się przez niego sporo PRLowskich muzyków, jak Irena Santor, Alibabki czy Marek i Wacek. Film nie posiadał jakiejś szczególnej fabuły, a był raczej muzyczną podróżą przez Warszawę. Szczególnie w pamięci utkwiła mi… miejska pustka. Momentami niektóre sceny wyglądały tak, jakby na czas ich kręcenia zablokowano ruch w stolicy.

Ostatnio uparłem się, by znaleźć tytuł tego filmu. I po przegrzebaniu archiwów jednego z serwisów serwujących program telewizyjny w końcu się to udało. Chodziło o pochodzący z 1969 roku film „Koncert na 707 ulic” w reżyserii Ryszarda Plucińskiego i zrealizowany przez Wytwórnię Filmów Dokumentalnych. I nawet udało mi się go wygrzebać na YT. Więc zobaczcie go i Wy.

A wszystko to przypomniało mi się ponownie, gdy zobaczyłem poniższy film autorstwa Russella Houghtena.

Ten pan będzie się tu jeszcze przewijał, bo robi świetne filmy deskorolkowe, w których główną rolę zazwyczaj odgrywa… miasto.Jego klipy to przede wszystkim opis relacji człowieka z miejską przestrzenią, z otaczającą nas architekturą. A same triki schodzą tu na drugi plan. I ja to szanuję.

Ed i jego rysunki

Krótka historia Eda Emberley’a, rysownika i projektanta książek dla dzieci, które mogą rozwijać również wyobraźnię dorosłych.

Mega inspirujące.