Piąteczka #66

Categories piąteczka

Wita­j­cie w piątek.

Zan­im zaczniecie świę­tować nade­jś­cie week­endu, zapoz­na­j­cie się z Piąteczką. Czyli zestawem pię­ciu linków z okazji piątku. Smacznego!

Kolekcja kolekcji!

 

Jed­nym z planów rok 2016 na blogu było uru­chomie­nie cyk­lu o pły­tach z mojej pół­ki. Przy­go­towanie do każdego odcin­ka miało wiązać się z pewnego rodza­ju rytu­ałem. Co najm­niej jeden pełen odsłuch pły­ty i bard­zo dokładne zapoz­nanie się z okład­ką miały być pretek­stem do dal­szej opowieś­ci. O tym jak pły­ta trafiła na półkę i co dany artys­ta dla mnie znaczy. Może być to ciekawe bo… Po pier­wsze — nie pamię­tam, dlaczego część egzem­plarzy w ogóle trafiło na półkę. A po drugie — mam zwyczaj nie rozstawać się z pły­ta­mi. Jak już coś tu trafi, to zosta­je na zawsze. I może się okazać, że część rzeczy będzie… dzi­w­na? Zaskaku­ją­ca? Kom­pro­mi­tu­ją­ca? Zobaczymy.

Start cyk­lu miał być poprzed­zony pewnym pro­jek­tem wideo. Do którego uję­cia zro­bil­iśmy w dłu­gi week­end majowy. I nadal nie jest ukońc­zony… Ale plany są już dość konkretne, więc trzy­ma­j­cie kciu­ki za jego final­iza­cję. A z przeglą­dem pół­ki wys­tar­tu­je­my w przyszłym roku.

A czemu o tym tutaj dzisi­aj? Bo kil­ka chwil temu swo­ją dzi­ałal­ność rozpoczął ser­wis Kolekcje.net. Którego zadaniem jest kolekcjonowanie kolekcjon­erów.

Kolekc­je w znacze­niu nie tylko fizy­cznym, ale również duchowym. Podróże przez nie­zlic­zone iloś­ci muzy­cznych nośników, a także przez sen­ty­men­talne his­to­rie kolekcjon­erów. Spotka­nia z wyjątkowy­mi ludź­mi w ich czterech ścianach. Roz­mowy o pły­tach, artys­tach, życiowych sytu­ac­jach i emoc­jach towarzyszą­cych pozornie prostej czyn­noś­ci jaką jest słuchanie muzy­ki. Zaproszeni przez nas goś­cie to oso­by związane ze środowiskiem muzy­cznym i artysty­cznym. Eksploru­je­my najróżniejsze tere­ny, bez staw­ia­nia konkret­nych granic.

Póki co dostęp­ne są dwa wywiady. Ich bohat­era­mi są Hat­ti Vat­ti oraz Zuza Golińs­ka oraz Olivi­er Heim. Roz­mowy są obsz­erne, wypowiedzi poprzepla­tane wyko­nany­mi przy okazji spotka­nia zdję­ci­a­mi, a całość podana jest w niezwyk­le smacznej opraw­ie.

Się pole­ca się!

Zobacz tutaj: [ klik klik klik ]

kolekcje

Stołeczne kroje gotowe

W sierp­niu wspom­i­nałem Wam o pro­jek­cie “Warsza­wskie Kro­je”.

Pro­jekt podzielony jest na dwa etapy. W pier­wszej częś­ci twór­cy będą badać i doku­men­tować his­torię miejskiego liter­nict­wa. W drugiej — pow­staną konkretne kro­je. Efek­ty ich pra­cy mają zostać udostęp­nione w dome­nie pub­licznej. Bard­zo moc­no liczę, że stanie się tak nie tylko z fonta­mi, ale również z mate­ri­ała­mi zgro­mad­zony­mi na pier­wszym etapie.
Gen­er­al­nie: CZEKAM NAJBARDZIEJ!

Dru­gi etap się zakończył. Nad­szedł ten moment, gdy owe kro­je trafiły do sieci. Do pobra­nia. Za friko. I jest moc­no wszech­stron­nie — od bard­zo schlud­nych, klasy­cznych kro­jów, które wymienić mogą nud­ny Ari­al czy Romana, po nieco bardziej fikuśne wynalaz­ki.

Wszys­tkie fonty dostęp­ne są do pobra­nia za friko. Chylę czoła, bo rob­o­ta zac­na.

Zobacz więcej: [ klik klik klik ]

wwa-kroje

Kolorowa reklama

Trafi­amy w telewiz­ji na reklamę nowego iPhone’a…

… i od słowa do słowa wypły­wa tem­at fenom­e­nal­nej reklamy Sony:

Przy okazji pokazu­ję Karolce wideo pokazu­jące pow­stawanie tej reklamy “od kuch­ni”:

Idąc dalej trafi­am na kole­jny spot Sony Bravia. Znałem “zabawy z mydłem”, znałem “cias­toli­nowe kró­li­ki”, ale blokowiskowe wytrys­ki farb mnie wcześniej ominęły. Więc odpalam i oglą­dam z rozdzi­aw­ioną paszczą:

A, że lubię wiedzieć nieco więcej, to i tu włączam wideo z “mejk­ing ofem”:

Decapitated

Między­nar­o­dowe sukcesy pol­s­kich muzyków to ogólnopol­s­ki tem­at do dumy.

David Ross planu­je między­nar­o­dową kari­erę.
Iza Lach. Dziecko z Łodzi wśród gangs­ta zioma­li.
Brod­ka z między­nar­o­dowym kon­trak­tem. “Clash­es” w całej Europie.

Wszys­tko spoko, tylko jed­no tylko… Sku­pi­amy się w roz­mowach na artys­tach, którzy dopiero raczku­ją, próbu­jąc prze­drzeć się poza granice naszego kra­ju. A mamy całkiem spore grono wykon­aw­ców, którzy poza Pol­ską mają lep­szą rozpoz­nawal­ność niż w kra­ju. Bo pol­s­ki met­al to nasze najlep­sze eksportowe dobro kul­tur­owe.

Nasze met­alowe albumy trafi­a­ją do pier­wszej dziesiąt­ki w zestaw­ieni­ach najlep­szych płyt gatunku w pod­sumowa­ni­ach roku szanowanych mediów muzy­cznych (np. Mgła na 8 miejs­cu w zestaw­ie­niu Pitch­for­ka). Zespoły potrafią grać trzymiesięczne trasy po Stanach, częs­to u boku takich kapel jak Soulfly, Lamb of God, Fear Fac­to­ry czy  Meshug­gah.

I ja to szanu­ję.

I dzisi­aj zabier­am Was na wycieczkę do Bogo­ty. A oprowadzi nas po niej Decap­i­tat­ed. Zap­ni­j­cie pasy. Będzie głośno!

Deskorolkowy Kaukaz

Wielokrot­nie pod­kreślałem już, że najbardziej lubię filmy desko­rolkowe, dzię­ki którym odkry­wam nowe miejs­ca.

Więc sko­ro już wys­tar­towal­iśmy z Krakowa i zal­iczyliśmy fes­ti­w­al muzy­czny w Bogo­cie, to ter­az prze­nieśmy się do pod­nóży Kaukazu. I dzię­ki ekip­ie Red Bul­la poz­na­jmy Gruzję oraz Armenię z per­spek­ty­wy czterech kółek i blatu.