Piąteczka #52

Categories piąteczka

W środ­ku zna­jdziesz pięć fajny­ch linków. Jak chcesz to kliknij. Jak nie, to nie.

YAY! Kliknąłeś :) Zapraszam więc. Hop, hop — wskakuj dalej.

Zgon VHS

Pamię­tam doskonale dzień, w którym w moim domu pojaw­ił się pier­wszy pies. Rodz­ice wró­cili z Łodzi z niewielką tor­bą. Ściągnęli mnie z pod­wórka, mówiąc że mają niespodziankę. Odsuwa­jąc suwak tor­by, miałem nadzieję, że w środ­ku zna­jdę… kasetę wideo z bajkami Han­na-Bar­bera. Pies też mnie ucieszył (bo sporo zmienił w moim życiu), ale jed­nak trochę żałowałem, że tej kase­ty nie dostal­iśmy.

Pamię­tam, że na jed­ne z wczes­ny­ch urodz­in dostałem od chrzest­ne­go na prze­gry­wanej kase­cie “Trans­form­er­sów”. Tą klasy­czną wer­sję z 1986 roku.

Pamię­tam, że przed rok­iem ’90, zan­im zdele­gal­i­zowano piract­wo, na miejskim tar­gowisku funkcjonowało coś, co uznać moż­na za wypoży­czal­nię kaset wideo. Pier­wszą taśmę kupowałeś, a po obe­jrze­niu mogłeś wymienić ją za friko na inną.

Dzięki temu sys­te­mowi wymi­any mogłem obe­jrzeć pier­wsze “Gwiezd­ne Wojny” z młodz­i­utkim Har­risonem Fordem, “E.T.” czy “Ram­bo”.

Pamię­tam, że na vhsa nagry­wałem trans­mi­towany w telewiz­ji pub­licznej wembley’owski kon­cert w hołdzie Fred­diemu Mer­cury oraz kilka meczów All-Star czy finałów NBA. Mam na taśmie komu­nię i studniówkę…

Czy tęsknię za tym nośnikiem? Zde­cy­dowanie nie. Ale mimo wszys­tko mam do niego spory sen­ty­ment. A czemu ja o tym wszys­tkim tutaj? Bo w tym miesiącu z taśmy schodzi ostat­nia par­tia odt­warza­czy wideo.

Sprawdź tek­st na Forbe­sie: [ KLIK KLIK KLIK ]

vhs

Opiniotwórcza Polska

Lubię długie feli­etony, ciekawe wywiady i gen­er­al­nie całą tą dzi­en­nikarską pisan­inę.

Lubię czy­tać ludzi, którzy mają coś do powiedzenia. I robią to w przys­tęp­ny sposób, włada­jąc przy okazji lekkim piórem i dobrym stylem.

Przes­tałem zaglą­dać na więk­szość pol­s­kich por­tali. Głównie dlat­e­go, że ich pier­wsze strony — w pogo­ni za klikami i potrze­bą zwięk­sza­nia liczby odsłon dla pozyska­nia zarobku z reklam —  zamieniły się w śmiet­nisko. Czytel­nik szuka­ją­cy ciekawej lek­tu­ry musi przekopy­wać się przez cycki, diety, piłkarskie trans­fery, filmy z kotami i porady par­entin­gowe. A klika­jąc w wybrany link okazu­je się w więk­szoś­ci przy­pad­ków, że był to jed­nak click bate i treś­ci w środ­ku jed­nak żad­nej nie ma…

Dlat­e­go cieszy mnie, że wydaw­cy por­tali tworzą miejs­ca, gdzie najważniejsza jest treść. To ukłon w stronę czytel­ników poszuku­ją­cy­ch. Miejs­ca, które nie tylko donoszą, ale zostaw­ia­ją mnie z pewnymi prze­myśle­ni­ami po lek­turze.

Takim miejscem od daw­na jest dla mnie week­endowa sekc­ja Gaze­ty. Takim miejscem będzie dla mnie otwor­zona właśnie przez Wirtu­al­ną Pol­skę dzi­ał Opinie.

Grze­gorz Wysocki, szef nowej komórki, w tekś­cie otwier­a­ją­cym tak mówi o nowym pro­jek­cie:

Dla wszys­t­kich czytel­ników, którym wyda­je się, że media muszą wygod­nie umiejs­cow­ić się po jed­nej ze stron pol­sko-pol­skiej wojenki, że dzi­en­nikarze powin­ni nosić w kieszeni par­tyjne legi­t­y­mac­je oraz że rację bytu mają dzisi­aj wyłącznie media tożsamoś­ciowe, opowiada­jące się wyraźnie (czy­taj: łopa­to­log­icznie) po jed­nej ze stron poli­ty­czne­go czy ide­owe­go sporu mamy bard­zo złe wiado­moś­ci. W WP Opini­ach zamierza­my udowad­ni­ać, że jakość i rzetel­ność oraz różnorod­ność i plu­ral­izm opinii nie są jedynie pustymi fraze­sami.

(…)

Będziemy pub­likować opinie osób z kom­plet­nie różny­ch światów i parafii – „lewaków” i „prawaków”, cen­trys­tów i apoli­ty­czny­ch, kon­ser­watys­tów i lib­er­ałów, wierzą­cy­ch i ateistów, Łukasza Warzechy (znane­go prze­ci­wnika jed­nośladów) i zapal­czy­wych cyk­listów. Roz­maw­iamy i będziemy roz­maw­iać z osobami o najbardziej nawet odległy­ch pro­fes­jach i spec­jal­iza­c­jach, odmi­en­ny­ch poglą­dach, różny­ch spo­jrzeni­ach na Pol­skę, świat, kul­turę, gospo­darkę, religię czy his­torię.

Zapowiada, że przeczy­tać tu będzie moż­na między innymi roz­mowy z takimi posta­ci­ami, jak Ter­likows­cy, Stuhrowie, Sta­siuk, Owsi­ak, Hołow­n­ia, Ziemkiewicz, Hugo-Bader, Springer czy Wajrak. Zapowiada się więc miejsce, w którym każdy będzie miał miejsce do swo­jej wypowiedzi. W jaki sposób moderowanej? To się jeszcze okaże. Ja z pewnoś­cią będę zaglą­dał tam częs­to.

Przeczy­taj cały tek­st Wysock­iego: [ KLIK KLIK KLIK ]

wysocki

Pantone food

Pamięta­cie ludzki pan­tone, czyli kody­fikac­ja odcieni skóry według wzornika kolorysty­czne­go?

Lucia Lit­man, Amerykanka spec­jal­izu­ją­ca się w fotografii jedzenia tworzy podob­ny pro­jekt. Tylko poświę­cony — a jakże — żar­ciu.

Zobacz więcej: [ KLIK KLIK KLIK ]

litman

Nowojorskie metra stacje

Poz­na­j­cie Phili­pa Cop­polę. Rysown­ika, który od 1984 roku spędza każdą wol­ną chwilę na odwiedza­niu nowo­jors­kich stacji metra i prz­erysowywa­niu zas­tany­ch tam ści­en­ny­ch orna­men­tów i napisów.

Jego celem jest zarchi­wiz­owanie każde­go his­to­ryczne­go ele­men­tu każdej stacji na tere­nie całe­go mias­ta. Z początku sza­cow­ał, że zakończy ten pro­jekt w 2030 roku. Nie spodziewa się jed­nak zakończyć go przed 2040.

Wizyta w fabryce Wilsona

Jed­ną z moich wielu słaboś­ci (które dość skutecznie obnażam w kole­jny­ch odcinkach Piąteczek) jest podglą­danie pro­cesów pro­duk­cyjny­ch różny­ch przed­miotów.

Jeśli się Państ­wo jeszcze nie zori­en­towali — mam ogrom­ne skrzy­wie­nie na punkcie ryt­mu, symetrii, i wiz­ual­ne­go porząd­ku. Dlat­e­go moim najwięk­szym marze­niem jest zro­bi­e­nie kilku fot na taśmie pro­duk­cyjnej jakichś butelkowany­ch napo­jów. Albo papierosów. Jej, jak to musi pięknie wyglą­dać…

A dziś zaglą­damy razem do fab­ryki Wilsona i podglą­damy jak pow­sta­ją piłki do tenisa. Nie jest tu czys­to, nie jest ryt­micznie, ale przyz­nam szcz­erze, że byłem pod sporym wraże­niem, gdy okaza­ło się jak dużo czyn­nika ludzkiego w tym pro­ce­sie. Wydawałoby się, że zwykła mała piłeczka…

Link o tyle ciekawy, że składa się z całkowicie pozbaw­ione­go nar­racji mate­ri­ału fil­mowe­go oraz dość szczegółowo opisane­go pro­ce­su w formie tek­stowej.

Kliknij tutaj: [ KLIK KLIK KLIK ]

wilson

  • Moja pier­wsza ever pra­ca była w krakowskiej fab­ryce cygar Vil­liger — juz wtedy sie zwi­jala (na moich barkach ;) ), ale moze moze zostalo cos jeszcze i wpuszcza blogera na wycieczke? Dla wrazen zapa­chowych też bard­zowarto.