Piąteczka #46

Categories piąteczka

This post needs no intro­duc­tion. Ladies and gents. The Five is here!

WhyFi

Żału­ję, że nie zapisy­wałem wszys­t­kich zabawny­ch nazw wi-fi, z którymi miałem do czynienia (nowe hob­by?). Udało mi się jedynie wygrze­bać screena sprzed kilku lat. Jeden z sąsi­adów radośnie dawał znać światu, że udało mu się połączyć z inter­netem.

216814_186556448060894_3430526_n

Aktu­al­nie w najbliższym otocze­niu — sama nuda: Basia-Kom­put­er-Net­work, myszka75, UPC5xxxxx i inne takie. Jedyną wyróż­ni­a­jącą się pozy­cją jest Uszanowanko. Zgad­ni­j­cie czy­je to?

Zapy­tałem Was ostat­nio na fejsie o włas­ne doświad­czenia. I znalazły się takie kwiatki, jak: Woz_­op­er­a­cyjny_C­BA_6, Grażyny / Andrze­je / Janusze (w jed­nym budynku), Three Long Dongs oraz inne cieka­wostki…

terror

A dlaczego o tym tutaj? Bo zaczy­namy bard­zo zgrab­nie nakrę­conym minidoku­mentem o nazwie “Why-fi”. W którym uczest­ni­cy sondy ulicznej uza­sad­ni­a­ją dobór nazwy swo­jej domowej sieci. Ot, cieka­wostka.

Najbardziej wpływowe gadżety

Jak przeglą­dałem przy­go­towaną przez mag­a­zyn TIME listę pięćdziesię­ciu najważniejszy­ch gadżetów w his­torii, to niemal ocieralem łzy. Bo wzrusz maks.

Gdy­bym samemu miał stworzyć takie zestaw­ie­nie, to znalazły by się na niej na pewno:

  • walk­man — bo dzięki niemu mogłem mieć muzykę zawsze przy sobie. I nawet gdy pły­ta kom­pak­towa stała się stan­dard­em, wolałem nosić ze sobą kase­ci­aka zami­ast dużo mniej poręczne­go dis­c­mana
  • Nokia 3310 — bo po pier­wsze sen­ty­ment do pier­wszej słuchawki w kieszeni. Po drugie — żywot­ność, poli­fon­iczne dzwonki, ascii arty w smsach. No i WĄŻ! Zbyt wiele funkcji smart­fona stało się w moim życiu codzi­en­nym stan­dard­em, by myśleć o powro­cie do niej (pisałem o tym tutaj: [ klik klik ]). Ale mimo wszys­tko wspom­i­nam dobrze.
  • modem US Robot­ics — miałem co praw­da wer­sję Fax­modem, ale kur­de… Pamię­tam, że jak już pod­pięliśmy w domu inter­net, to po zal­o­gowa­niu się do niego odpal­iłem przeglą­darkę i podra­pałem się w głowę nie wiedząc zupełnie co dalej.
  • drukarka atra­men­towa — bo przez całe lata dzieliłem pokój z przestrzenią, w której pra­cow­ał wiec­zo­rami Tata (dzięki temu miałem kom­pa pod ręką). I Tatko swo­je różne opinie i inne elab­o­raty musi­ał składać w formie drukowanej. Wielką radość uczyniła nam w domu atra­men­towa maszynka, która zastąpiła głoooooooooooośną i uciążli­wą drukarkę taś­mową.
  • polaroid — choć nigdy go nie miałem, to do dziś uważam go za rewolucyjny sprzęt. W cza­sach, gdy aparat ustaw­ić trze­ba było man­u­al­nie i w więk­szoś­ci przy­pad­ków foty wywołać sobie samemu lub odd­ać komuś innemu by to uczynił zdję­cia z efek­tem naty­ch­mi­as­towym były genial­nym pomysłem. Zawsze chci­ałem mieć, kiedyś w końcu się zde­cy­du­ję.

Sprawdź­cie rank­ing TIME’a i popad­ni­j­cie w zad­umę i Wy. A jak już z niej się otrząśniecie, to podziel­cie się swoimi wspominkami.

Zobacz tutaj: [ KLIK KLIK KLIK ]

The Note

Dzi­ał muzy­czny Red Bul­la opub­likował właśnie pier­wszy odcinek swo­je­go cyk­lu minidoku­men­tów.

The Note” to seri­al po sufit napchany niesamow­itymi mate­ri­ałami archi­wal­nymi, szcz­erymi wywiadami i najlep­szą muzyką. Opowiada his­torię pio­nierów nowych muzy­czny­ch tech­nologii, wiz­jon­erów, którzy tworzyli nowe gatunki muzy­czny­ch i klubów, które zmieni­ały nie tylko sposób, w jaki ludzie się baw­ią, ale też oby­cza­je społeczne.

Część pier­wsza poświę­cona została Alex­owi Ros­nerowi, inżynierowi dźwięku odpowiedzial­ne­mu za nagłaś­ni­an­ie takich leg­en­darny­ch nowo­jors­kich miejsc jak The Loft czy Stu­dio 54. Epi­zodów w sum­ie będzie siedem, a kole­jne pojaw­iać się będą co siedem dni.

Fortepiany Steinway’a

Zawsze lubiłem mate­ri­ały pokazu­jące pro­ces pro­dukcji jakichś przed­miotów. Od początku taśmy po final­ny pro­dukt. Amerykański fotograf Christo­pher Payne stworzył przepiękny fotoe­sej pokazu­ją­cy pro­ces pow­stawa­nia fortepi­anów Steinway’a. Czyli takich maser­ati wśród instru­men­tów.

Jeden z kadrów urzekł mnie wyjątkowo, za sprawą niesamowite­go ryt­mu:

steinway

Cały repor­taż rozkłada dwu­nas­tomiesięczny pro­ces tworzenia instru­men­tu na czyn­niki pier­wsze. Jest pięknie!

Zobacz tu: [ KLIK KLIK ] lub tu: [ KLIK KLIK ]

steinway

A jeśli wolisz ruchome obrazy, to możesz wybrać się na wycieczkę po fab­ryce wraz z potomkiem założy­ciela jako nar­ra­torem:

25 rocznica śmierci De La Soul

13 maja minęło ćwierć wieku od wyda­nia “De La Soul Is Dead” — drugiego albu­mu w his­torii trio z Long Island. Pły­ta, na której znalazły się takie numery hit każdej sobo­ty — “A Roller Skat­ing Jam Named Sat­ur­days”:

… czy “Ring Ring Ring”, który przy okazji zna­j­du­je się w moim top­ie topów numerów ze złotej ery rapu:

Z okazji tej roczni­cy w Nowym Jorku zor­ga­ni­zowano dwie uroczys­toś­ci żałob­ne — jed­ną w miejs­cu, gdzie mieś­ciło się dawne biuro ich menadżera (tam pow­stał kon­cept pły­ty) i drugą w stu­dio, w którym zare­je­strowano mate­ri­ał. Pod adresem DeLaSoulIsDead.com uru­chomiono księgę dla żałob­ników. A samo De La ucz­ciło rocznicę wypuszcza­jąc nigdy nie pub­likowany utwór zare­je­strowany w trak­cie tamtej sesji nagran­iowej:

Przy okazji tak ważnej roczni­cy nie zaw­iódł również mag­a­zyn Wax Poet­ics, który opub­likował okazjon­al­ny miks przy­go­towany przez spec­jal­izu­jące­go się w tego typu kom­pi­lac­jach Chrisa Reada. Znaleźć tu moż­na zestaw­ione ze sobą utwory w wer­s­jach albu­mowych, remik­sach i ory­gi­nal­ne wer­sje, z których zacz­erp­nię­to sam­ple.

Kilka słów na tem­at mik­ste­jpu zna­jdziecie tu: [ KLIK KLIK ]

I tu przy okazji poz­wolę sobie przy­pom­nieć kilka inny­ch mik­ste­jpów Chrisa Reada, którymi wraz z Wax Poet­ics świę­tował poprzed­nie ważne rocznice.

Sprawdź­cie koniecznie miks z okazji 20 urodz­in “Lab­cab­in­cal­i­for­nia” The Phar­cy­de:

… 20 urodziny “Mid­night Maraud­ers” ATCQ:

… czy również dwie dekady “93 til infin­i­ty” Souls Of Mis­chief: