Piąteczka #43

Categories piąteczka

Bez owi­ja­nia w bawełnę napiszę, że jestem sza­le­nie zad­owolony z dzisiejszej selekcji. Bądź zatem i Ty.

Smacznego.

Szkieletor

Jest w Krakowie kil­ka obiek­tów, które wzbudza­ją mnóst­wo kon­trow­er­sji. Jed­ni uważa­ją je za najwięk­szą powierzch­nię do wywiesza­nia reklamy wielko­for­ma­towej. Inni — za relikt przeszłoś­ci, kłu­jące w oczy straszy­dła, które powin­ny zniknąć z powierzch­ni zie­mi. A kole­jni nie wyobraża­ją sobie panoramy mias­ta bez tych budynków.

Wśród nich wymienić moż­na choć­by hotele Cra­covia czy Forum. Ale najbardziej skra­jne uczu­cia od lat związane były ze Szkiele­torem.

Konkurs na jego pro­jekt ogłos­zono w 1968. Budowę rozpoczę­to w ‚75, ale prz­er­wano cztery lata później. I tak przez praw­ie 40 lat w ścisłym cen­trum mias­ta wyras­tało z zie­mi wysok­ie na dwadzieś­cia cztery pię­tra mon­stru­alne gru­zowisko. Kil­ka dni temu — dokład­niej 30 mar­ca — rozpoczę­to prace mające na celu dokończe­nie budowy Uni­ty Tow­er (bo taką nazwę ostate­cznie mu nadano). Budynek ma zostać ukońc­zony w połowie przyszłego roku. Poczekamy, zobaczymy.

Krakows­ka ekipa Rotor Film postanow­iła upamięt­nić jego obec­ny wygląd.

Szkiele­tor nie będzie już straszył. W 2018 nikt już nie będzie pamię­tał jak prezen­tował się w panoramie mias­ta przez 40 lat. Dlat­ego zachowal­iśmy ten widok ku potom­noś­ci…

I stworzyli wideo z muzyką Daniela Drumza. Jest pięknie.

A jeśli chce­cie dowiedzieć się czegoś więcej o samym budynku to zachę­cam do lek­tu­ry dość obsz­ernego rysu his­to­rycznego [ KLIK KLIK KLIK ] oraz fotowyprawy do wnętrza Szkiele­to­ra (połąc­zoną z opowieś­cią o jego losach) [ KLIK KLIK ].

Wielki format na sterydach

Tunezyjsko — fran­cus­ki artys­ta tworzą­cy kaligraf­fi­ti wybrał się do Egip­tu, by zwró­cić uwagę na pewien prob­lem mieszkańców Kairu. Uważa on, że mieszkań­cy dziel­ni­cy Man­shiy­at Nasr stworzyli jeden z najbardziej wyda­jnych sys­temów recyk­lin­gowych na świecie, a mimo wszys­tko otacza ich brud i biedo­ta.

Dlat­ego, by zwró­cić oczy świa­ta na ich dzi­ałal­ność, postanow­ił stworzyć w ich dziel­ni­cy swój najnowszy pro­jekt — “Per­cep­tion”. I na całkow­itym niele­galu stworzył wielko-ALE-NA-SERIO-wielko­for­ma­tową, przestrzen­ną pracę.

Mur­al twor­zony był przez trzy tygod­nie i pow­stawał na powierzch­ni 50 budynków… W związku z egip­ski­mi reg­u­lac­ja­mi prawny­mi, które zabra­ni­a­ją artys­tom swo­body wypowiedzi, całość odby­wała się bez wiedzy rzą­du. Pro­jekt miał bło­gosław­ieńst­wo lokalnego księdza i akcep­tację mieszkańców dziel­ni­cy.

Efekt jest piorunu­ją­cy. Podob­no ma pow­stać z tego jak­iś więk­szy mate­ri­ał wideo.

Zobacz kil­ka foto­sów z pow­stawa­nia “Per­cep­tion”:
[ KLIK KLIK KLIK ]

W tym miejs­cu warto przy­wołać inny pro­jekt sprzed kilku lat — Favela Paint­ing due­tu Hahn&Haas, w ramach którego zamie­nili szare budyn­ki faweli w kolorowe mal­owidło:

Link tu: [ KLIK KLIK ]

Monk na deskorolce

Karo­la zaraz­iła mnie miłoś­cią do dwóch seri­ali.

Pier­wszy z nich to “Przy­ja­ciele”, których oglą­damy nieprz­er­wanie od pon­ad 10 lat. Cały­mi seri­a­mi lub na wyry­w­ki. A niek­tóre tek­sty weszły do naszej codzi­en­nej komu­nikacji.

Gdy wydarzy się coś zaskaku­jącego, pada:

… albo:

Gdy oczy­wista oczy­wis­tość wyma­ga puen­ty:

Gdy zosta­je ostat­ni kawałek ulu­bionego jedzenia na talerzu jed­nego z nas…

Gdy pada hasło nau­ki jakiegoś języ­ka, któreś z nas rzu­ca “Je m’appelle Claude”.

A Banksy’ego przy myciu łap w wan­nie uczę komendy “piv­ot”. I zaczy­na reagować :)

Drugim seri­alem był “Detek­tyw Monk”. Nie uza­leżnil­iśmy się może od niego tak bard­zo, nie wszedł w nasze życie tak moc­no, ale poświę­cil­iśmy mu dobrych kil­ka lat. Szy­b­ki skrót fabuły, jeśli jakimś cud­em nigdy nie miałeś sty­cznoś­ci.

To opowieść o Adri­an­ie Monku — byłym polic­jan­cie i dość wyjątkowym detek­ty­wie. Chory na ner­wicę natręctw, szereg fobii i zaburzenia obsesyjno — kom­pul­sy­wne. W jego otocze­niu musi­ał panować abso­lut­ny, pedan­ty­czny wręcz ład, a wszys­tko wokół powin­no wys­tępować w postaci parzys­tej i ryt­micznej. W takich warunk­ach mógł się skupić i mieć jas­ność umysłu. A wtedy… drżyj­cie złoczyń­cy.

Wyobraź­cie sobie ter­az, że Adri­an Monk jest zawodowym desko­rolkow­cem. I jego dąże­nie do per­fekcji zmusza go do ukończenia każdego triku, za real­iza­cję którego się zabierze… W zasadzie, nie musi­cie sobie tego za bard­zo obra­zować. Po pros­tu — poz­na­j­cie Adriena Bular­da.

Nawet imię się zgadza. Przy­padek?

Studio filmowe na czterech kółkach

A sko­ro przy skate­boardingu jesteśmy…

Całkiem niedawno do sieci trafił niezwykły film desko­rolkowy. Za jego reży­ser­ię odpowia­da Inti Car­boni, który pra­cow­ał m.in. przy “Spec­tre”, “Gan­gach Nowego Jorku”, “Equi­lib­ri­um” czy “Mis­sion Imposi­ble 2”. Ale nie to jest w nim najlep­sze.

Otóż zobaczymy tu nie tylko piękne kadry ze stol­i­cy Italii, ale przede wszys­tkim zajrzymy do leg­en­darnego stu­dia fil­mowego Cinecit­ta. Miejs­ca, które Felli­ni zwykł nazy­wać “fab­ryką marzeń”. Pow­stały tu między inny­mi jego “Cas­sano­va”, “La Travi­at­ta” i “Romeo i Julia” Zaf­firelliego, czy — bardziej współcześnie — wspom­ni­ane “Gan­gi…” Scors­ese czy “Pod­wodne życie ze Stevem Zis­sou” Wesa Ander­sona.

Pod wzglę­dem ujęć mamy tu do czynienia z jakoś­cią kinową. Więc choć­by z tego powodu warto rzu­cić okiem.

Winylowa Fabryka na YT

Zupełnie nie wiem czemu odkryłem to tak późno. Ale cieszę się, że udało mi się na to w końcu trafić i wiem, że spędzę tu trochę cza­su.

Kanał “The Vinyl Fac­to­ry” na jutubku, to kopal­nia wiedzy dla wszys­t­kich muzy­cznych fanatyków. A znaleźć tu moż­na prawdzi­we perły.

Takie jak na przykład his­torię sowiec­kich bootlegów:

… winy­lowy szop­ing na Hawa­jach:

… oraz wiele innych his­torii o sklepach z pły­ta­mi. Jak dla przykładu ta o najs­tarszym tego typu miejs­cu w Brighton:

Zna­jdziesz tu również takie mate­ri­ały, jak zestaw­ie­nie 10 ulu­bionych płyt z funkiem wybranych przez Tuxe­do! czyli Mayer’a Hawthorne’a i Jake’a One:

… albo cykl “The Record Sweep”, w ramach których wybrani artyś­ci dosta­ją 10 min­ut na wydanie 100 fun­tów w sklepie z pły­ta­mi. Wśród zawod­ników m.in. Gilles Peter­son:

 

Zostaw­iam Was z tym wszys­tkim. Podob­no deszcze idą, więc przy­na­jm­niej nie będzie się nudz­ić.

Wystar­czy kliknąć, o tutaj: [ KLIK KLIK KLIK ]

vinyl-factor