Chyba trochę zardzewiałem.

Nie wiem ile razy pisałem już o tym, że czas wziąć dupę w troki i pisać bardziej regularnie… Generalnie słoneczne dni nie zachęcały do szlifowania tekstów, ale nie martwcie się – Rosjanie nie mają wątpliwości, że przed nami zima stulecia, więc może w temacie częstszych aktualizacji coś się tu zmieni…

Rok na swoim

Bawię się w blogowanie prawie od pięciu lat. Równiutko rok temu postanowiłem wystartować pod własnym szyldem – pierwotnie na blogspocie, ostatecznie zatrzymując się tutaj. Dwanaście miesięcy od pierwszego posta wypadałoby trochę się wytłumaczyć z aktualnej sytuacji i hulającego dłuższych przestojów tutaj. No to, podsumowuję zatem obecną sytuację.

Ubezpieczyciele… Eeeeeeeeeech

Ostatnio w wewnątrzfirmowej korespondencji padło hasło, aby pewne kwestie pomiędzy działami developmentu i kreacji rozwiązać za pomocą bitwy na miny… W przeciwnych narożnikach spotkać się mieli szefowie odpowiedzialni za poszczególne działy, a do zbierania zakładów wytypowano mnie… Uzasadnienie? „Groszek przyjmuje zakłady o grube PLNy (ufam mu jeżeli chodzi o kasę – jeździ starym mercedresem i nosi się na sportowo)„…

Przytaczam, bo temat wymaga drobnej aktualizacji. Choć mam nadzieję, że na zmniejszenie zaufania fakt ów nie wpłynie, to przyszło nam się pożegnać z wysłużonym, 23-letnim Mietkiem. A przy okazji, w związku z przesiadką do nowego auta, stoczyliśmy batalię z ubezpieczycielami. I o tym w dzisiejszym poście.

Epickie koncerty

Obsługująca pewną markę sportowo-odzieżową agencja albo/albo rzuciła ostatnio na fanpejdża tejże marki całkiem fajny temat, który zmusił mnie trochę do pogrzebania w pamięci. Który koncert / live act jest według mnie najbardziej klasyczny? Przez głowę przewinęła się cała masa świetnych koncertów, które najpierw oglądałem na MTV czy Vivie, potem ściągałem z Soulseeka, by ostatecznie wygrzebywać je na jutubie.  Cóż, trudno byłoby wybrać jeden. A w zasadzie… czemu miałbym?

Zebrałem więc w jednym miejscu trzy dosyć ważne dla mnie koncerty, choć jest ich zdecydowanie dużo więcej. Docelowo być może powstanie z tego jakiś bardziej nieregularny cykl. Dzisiejszy wpis to prawie siedem godzin muzyki na żywo choć w formie. Pozdrawiam.

No i po majówce…

Dawno mnie tu nie było. Generalnie ostatnio codziennie padam na twarz. Związane jest to albo z pracą, albo z siłownią (o tym pewnie wkrótce), albo inną bieganiną, ale efekt jest jeden – po powrocie do domu odpływam. Dlatego weekendu majowego wyczekiwałem z niecierpliwością.

Plany zmieniały się praktycznie z dnia na dzień. Miała być Praga, miał być Cieszyn, miało być Zakopane… Skończyło się na pięciu mega intensywnych dniach spędzonych w Warszawie i rodzinnych stronach. I o tym w wielkim skrócie poniżej.

83 ’till infinity. Odcinek 5: #jutro

Cztery miesiące od ustalenia daty. Czas spędzony na ogarnianiu, nagabywaniu, zachęcaniu, spamowaniu. Przez ten czas wielokrotnie utwierdziłem się w przekonaniu, że mam w Was wspaniałych przyjaciół. Dziś stuknęła mi trzydziestka, jutro związana z tym faktem impreza, którą organizuję wspólnie z Karolką. A w związku z tym wypadałoby powiedzieć o trzech rzeczach. No, to jazda.

Podsumowanie tygodnia #12: 1 – 7.04

Ostatnio cały czas nie mam czasu. Końcówka trwającego ponad rok projektu (Bridgy Jones jeszcze w kwietniu trafi do sprzedaży), weekendowe klipy z ekipą Exformers, zbliżająca się impreza urodzinowa i siłownia od czasu do czasu… Wszystko to powoduje, że wieczorem padam na pysk i jedyne na co mam ochotę, to włączenie odcinka FollowingSons of Anarchy czy House of cards i zrobienie sobie drinka na lepszy sen.

Ale, ale… Nie zamulam. Podsumowuję.

Życie z Androidem i iOSem. Część pierwsza, chyba nie ostatnia.

W grudniu zeszłego roku przeniosłem się do Play’a, przy okazji wchodząc w posiadanie Sony Xperii S. Słuchawki tej szukałem dosyć długo – pytałem na infolinii, pytałem w salonach w Krakowie, Tomaszowie, Piotrkowie, Łodzi i Zakopanem. W tym ostatnim gość z obsługi wyszukał mi w systemie informację, że jedyny model dostępny jest w Nowym Targu. I ostatecznie tamże udało mi się go zdobyć.

Od dwóch lat jestem użytkownikiem systemu mobilnego z jabłkiem. Do posta tego zabierałem się w sumie od czterech miesięcy i traktować miał on o bolesnych kontaktach z Androidem i  tym dlaczego w najbliższym czasie jakość tych kontaktów się nie zmieni, ale… dzisiejsza konferencja Facebooka i prezentacja ich nakładki systemowej Home trochę pokrzyżowała mi plany.

83 ’till infinity. Odcinek 4: Wyga oraz Decó i Szpilersi

Jeden z ostatnich postów zapowiadających zbliżającą się coraz większymi krokami imprezę urodzinową. Dzisiaj przedstawiam (chyba) ostatnią niespodziankę dotyczącą wieczornego line-upu. Udało nam się namówić do zagrania krótkich setów koncertowych wykonawców, którzy w znacznym stopniu przyczynili się do tego, że od ponad dekady żyję rapem.

5 of 10
123456789