Muzyczny alfabet 2015 [świat]

[A – B] [C – D] [E – F] [G – H] [I – J] [K – L]
[M – N] [O – P] [Q – R] [S – T] [U – W] [X – Z]

E jak Ella Eyre

Świat po raz pier­wszy usłyszał o niej w 2013 za sprawą „Wait­ing All Night” — utworu, który wyniósł Rudi­men­tal na szczy­ty list prze­bo­jów. Idąc za ciosem, kil­ka miesię­cy później opub­likowała „Deep­er”, który był pier­wszym numerem zapowiada­ją­cym solowy album.

Rok później zaczęły pojaw­iać się kole­jne sin­gle — „Come­back” i „If I go”, ale pły­ty nadal nie było widać. W pier­wszej połowie 2015 pojaw­iły się klipy do następych utworów — najpierw „Togeth­er” i chwilę później „Good Times”. I w końcu w sierp­niu album „Feline” wylą­dował w sklepach i ser­wisach strea­mu­ją­cych muzykę.

Trochę to zatem ten debi­u­tanc­ki album jest zbiorem najwięk­szych hitów artys­t­ki. Bo poza sześ­cioma wspom­ni­any­mi, które zostały bard­zo dobrze przyjęte, znaleźć tu moż­na również utwór, którym zwró­ciła na siebie uwagę. Czyli „Wait­ing All Night”, choć w zupełnie odmienionej, bo akusty­cznej wersji.

Bard­zo różnorod­ny to krążek. Zna­jdziemy tu zarówno liq­uid funkowe utwory, jak i popowe piosen­ki. Ale równocześnie jest spójnie. Wszys­tko mi tu zagrało. I nawet nie przeszkadza­ło mi to, że 1/3 mate­ri­ału już znałem.

E jak Enter Shikari

Jed­ni z tych, którzy kon­sek­went­nie ucieka­ją przed jakąkol­wiek próbą ich muzy­cznego sklasy­fikowa­nia. Bo to zespół, który gra zarówno na met­alowym Down­load Fes­ti­valu obok Slip­kno­ta, Gods­mac­ka czy Rise Against, elek­tron­icznym Audior­iv­er obok Sebas­tiAna, Car­la Craiga czy Black Sun Empire, jak i na bardziej main­streamowych fes­ti­walach, np. Open’Er obok Kendricz­ka, A$ap Rocky’ego czy Cheta Fakera.

Mógłbym tu zacy­tować za inny­mi, że tworzą muzykę łączącą post hard­core, rave’ową elek­tron­ikę z ekspery­men­tal­nym rock­iem. Ale pewnie więcej Wam powie, jak po pros­tu napiszę solidne gitarowe rżnię­cie pod­krę­cone elek­tron­icznym bitem przy wtórze melodyjnego śpiewu mieszanego z dar­ciem mordy. Czyli to co tygry­sek lubi najbardziej. I dokład­nie to wszys­tko zna­j­du­ję na najnowszym „The Mindsweep”.

Warto również nad­mienić, że album ten doczekał się również hos­pi­tal­iza­cji. „The Mindsweep” wzięli na warsz­tat artyś­ci ze spec­jal­izu­jącej się w liq­uid funkowych brzmieni­ach wytwórni Hos­pi­tal Records. I stworzyli alter­naty­wną wer­sję „The Mindsweep Hos­pi­tal­ized”, na której znaleźć moż­na drum’n’bassowe remiksy takich tuzów bry­tyjskiej sce­ny elek­tron­icznej jak Lon­don Elek­tric­i­ty, Dan­ny Byrd, Metrik czy S.P.Y.


F jak Fat Freddys Drop

Z ekipą z Nowej Zelandii mam odwieczny prob­lem. Wszys­tko tu się zgadza. Jest pul­su­ją­cy i soczysty regge’owy bas, jest jaz­zu­ją­ca trąb­ka, jest soulowy wokal, są i ekspery­men­ty z różny­mi gatunka­mi. Ale jakoś od tych ‑nas­tu lat nie ma między nami chemii.

Przez pier­wsze cztery utwory z „Bays” wydawało­by się, że mam do czynienia z bard­zo jama­jskim choć nowoze­landzkim roots reg­gae. Ale to tylko pozo­ry. FFD usyp­i­a­ją czu­jność, by potem zacząć coraz bardziej ekspery­men­tować z brzmie­niem. Bo „Corti­na motors” spoko­jnie mogło­by roz­grzać nieje­den parkiet.

Choć do całej pły­ty pewnie wracać nie będę, to do jej frag­men­tów już zde­cy­dowanie tak.

F jak FloFilz

O jego pro­dukc­je może­cie się potknąć, jeśli śledzi­cie youtube’owy kanał Majes­tic Casu­al. A jeśli nie śledzi­cie, to koniecznie powin­niś­cie zacząć, bo ser­wu­ją naj­ciekawsze under­groundowe smacz­ki, których z pewnoś­cią nie usłyszy­cie w radiu, ani o których nie przeczyta­cie w ulu­bionych portalach.

FloFilz za dnia jest podob­no skrzyp­kiem i członkiem orkiestry. Wiec­zo­ra­mi zamienia się w pro­du­cen­ta zna­j­du­jącego ide­alne połącze­nie jaz­zu­ją­cych sam­pli z hiphopowy­mi bita­mi. Jego jaz­zhopowe kom­pozy­c­je stanow­ią ide­al­ną ścieżkę dźwiękową dla wiec­zornych miejs­kich spac­erów nieza­leżnie od pory roku czy panu­jącej aury.

Po wyda­niu najnowszego „Speak­thru” wciąż nie wróżę mu spek­taku­larnej kari­ery, bo tego typu dźwię­ki trafi­a­ją po pro­su w gus­ta kone­serów całkowicie omi­ja­jąc main­stream. Cho­ci­aż nigdy nic nie wiado­mo, bo pod swo­je skrzy­dła jak­iś czas temu wzięła go wytwór­nia Melt­ing Pot Music. Tak czy inaczej, zde­cy­dowanie zamierzam śledz­ić dalej.

[A – B] [C – D] [E – F] [G – H] [I – J] [K – L]
[M – N] [O – P] [Q – R] [S – T] [U – W] [X – Z]

Pages: 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12