Muzyczny alfabet 2015 [Polska]

Categories muzyka, podsumowanie

[A – B] [C – D] [E – F] [G – H] [I – K] [L – M]
[N – O] [P – Q] [R – S] [T – V] [W – Z]

N jak Natalia Nykiel

Muszę coś odszczekać.

Zdarzyło mi się gdzieś kiedyś nazwać „Lupus Elec­tro” nud­nym tworem.
Praw­da jest taka, że pier­wsze pode­jś­cia do tego mate­ri­ału robiłem w samo­chodzie i tam się najzwycza­jniej w świecie nie pol­u­bil­iśmy.

Szczęśli­wie poświę­ciłem temu mate­ri­ałowi trochę więcej cza­su. Dzieje się tu niezwyk­le dużo i określe­nie tego krążka mianem „nud­ne­go” jest po pros­tu nie fair.

Dźwiękowo ta pły­ta jest peł­na ciekawej elek­tron­iki. Lirycznie — peł­na nieoczy­wisty­ch tek­stów.

Mogło się wydawać, że Brod­ka po wyda­niu „LAX” pójdzie w tego typu brzmienia właśnie. Nieste­ty — po wyda­niu krótkiej EPki w 2012 — przepadła. I niszę tą doskonale wypeł­nia „Lupus Elec­tro”.

Porów­nanie w zasadzie celowe. Bo obie artys­tki wypłynęły dzięki muzy­cznym konkur­som telewiz­yjnym. Z tą różnicą, że Brod­ka musi­ała wydać dwie nud­ne i bezbar­wne pły­ty zan­im poz­woliła sobie na bardziej ambit­ne granie. Natal­ia Nykiel zro­biła to przy debi­u­tanckim krążku. I wszys­tko wskazu­je, że warto śledz­ić jej dal­sze poczy­na­nia.

N jak Nagrobki

Mało tu gitar w tym roku, więc prezen­tu­ję takie oto Nagrobki.

Urzekło mnie w recen­zji Bartka Chacińskiego sfor­mułowanie: “To taki pol­ski punk w wer­sji zom­bie”. Bo tej krótkiej definicji zawarł wszys­tko, co o “Stanie umysłu” Nagrobków powiedzieć moż­na.

W warst­wie muzy­cznej nisko przes­terowane gitary, brud­na styl­istyka, zaskaku­ją­co dobrze pracu­ją­ca sekc­ja ryt­micz­na. W warst­wie lirycznej — jak na klasy­czny punk przys­tało — pros­to. I moż­na powiedzieć, że momen­tami infantyl­nie. Piękny powrót do cza­sów liceal­ny­ch. Tek­stowo — ot, po pros­tu — o śmier­ci.

Miejs­cami przy­pom­i­na to Cool Kids Of Death, a cza­sem Dez­ert­era czy Bry­gadę Kryzys.

Cieka­wostka. Ale warto przy­na­jm­niej spróbować.


 

O jak Ostry

Adam swoim dorobkiem mógłby obdzielić kari­ery kilku­nas­tu wykon­aw­ców.

Nagrał więcej płyt niż Bud­ka Suflera w swo­jej 40-let­niej kari­erze. Wydał album kon­cep­cyjny. Jako pier­wszy rap­er zagrał w leg­en­darnym Studiu im. Agnieszki Osieck­iej. Wydał krążek składa­ją­cy się z samego fris­ta­jlu. Jako pier­wszy rap­er zagrał kon­cert z orkiestrą sym­fon­iczną (mimo że Mioush przy okazji kon­cer­tu z NOSPRem próbu­je twierdz­ić inaczej). Wydał album z leg­en­darnym pro­du­cen­tem z US&A. Pomógł w kari­erze niejed­ne­mu młode­mu grac­zowi. I w zasadzie nie musi nic niko­mu udowad­ni­ać.

Rok 2015 Ostry rozpoczął od… wybuchu płu­ca. Z początkiem sty­cz­nia przeszedł dwie ciężkie oper­ac­je. Lekarz zapro­ponował mu ułoże­nie sobie życia na nowo, bo raczej nie było szans na powrót do rapowa­nia. Widzi­ałem Adama na sce­nie pół roku później przed Rudi­men­tal na Live Music Fes­ti­valu. Wyglą­dał jak­by nigdy nic się nie wydarzyło.

Po wspól­ny­ch pro­jek­tach z Tabasko, Hade­sem i Mar­co Polo, “Podróż zwana życiem” to pier­wszy w pełni solowa album Adama od 2011.

Gdy­by miała być płytą, po której zaw­iesi mikro­fon na kołku to byłoby to piękne pod­sumowanie całej kari­ery. To niezwyk­le dojrza­ły i oso­bisty mate­ri­ał. Mam oczy­wiś­cie nadzieję, że tego nie zro­bi, bo tak jak w przy­pad­ku pre­mier każde­go poprzed­niego albu­mu — to krążek, który zjada wszys­tko pod czym do tej pory się pod­pisał.

Fakt wart odno­towa­nia, że pły­ta została przepięknie wydana. Za pro­jekt odpowiada oczy­wiś­cie Forin. “Podróż zwana życiem” zamknię­ta w kartonowym pudełku z piękną grafiką na wierzchu. Wnętrze zaw­iera dwanaś­cie dodatkowych grafik — każ­da odpowiada za kole­jny miesiąc i na odwro­cie zaw­iera daty najważniejszy­ch momen­tów z życia Ostre­go. Sama pły­ta zamknię­ta w plas­tikowym opakowa­niu zaw­iera asce­ty­czną okład­kę z kaligraficzną pracą na wewnętrznej stron­ie (autorstwa Pawła Staromłyńskiego). I ta pros­to­ta pięknie kon­trastu­je z tym, co umieszc­zono na pudełku.


[A – B] [C – D] [E – F] [G – H] [I – K] [L – M]
[N – O] [P – Q] [R – S] [T – V] [W – Z]