Muzyczny alfabet 2015 [Polska]

Categories muzyka, podsumowanie

[A – B] [C – D] [E – F] [G – H] [I – K] [L – M]
[N – O] [P – Q] [R – S] [T – V] [W – Z]

I jak… i nie mam nic

Nic. Zero. Nada.

Nie trafiłem na nic, co mógłbym tu wpisać. Coś prze­gapiłem?


 

J jak Jim Dunloop

Jim to urod­zony we Wrocław­iu, a obec­nie mieszka­ją­cy we Francji wirtuoz instru­men­tów klaw­is­zowych. Na swoim kon­cie ma między inny­mi wielo­let­nią współpracę z niemieckim pro­du­cen­tem — Markiem Hypem. Wspól­nie z Danielem Drumzem i Mr. Krimem powołał do życia super­pro­jekt Mako Boko.

Zetknąłem się z nim praw­ie dziesięć lat temu przy okazji wspól­nej imprezy z wspom­ni­any­mi wyżej krakowski­mi didże­ja­mi w Proza­ku. Zaskoc­zony byłem wtedy z jaką łat­woś­cią wjeżdża z kole­jny­mi improw­iz­owany­mi par­ti­a­mi na klaw­iszach, nieza­leżnie od tego czy z głośni­ka leci hiphopowy klasyk czy funkowy sztos.

Z końcem roku ukaza­ła się jego debi­u­tanc­ka pły­ta — “Opus 76bpm”. I od momen­tu odkrycia jej kil­ka dni temu — rozpły­wam się nad nią, z każdym kole­jnym odsłuchem odkry­wa­jąc kole­jne smacz­ki.

Wszys­tkie bity na pły­cie wyszły z bit­maszyny, choć w wielu miejs­cach utwory brzmią jak dobre jam ses­sion. Brzmieniowo to mate­ri­ał łączą­cy w sobie wszys­tko co najlep­sze w jazz­ie, neo-soulu i instru­men­tal­nym hiphopie. Na pły­cie jest kil­ka pol­s­kich ele­men­tów. Za okład­kę odpowia­da Ani­misiewasz Startt, w “Akustyku” wyko­rzys­tane zostały sam­ple z poz­nańskiego kon­cer­tu Mako Boko, skrecze robił tu Krime, a pojaw­ia­ją­ca się w kilku utworach wokalist­ka Devon Park­er ma pol­skie korze­nie — podob­no “dzi­ad­kowie włada­ją językiem i kle­ją piero­gi na wig­ilię”.

Warto zaz­naczyć, że pły­ta pojaw­iła się w ramach kat­a­logu bry­tyjskiej wytwórni BBE, z którą związani są tacy artyś­ci, jak Bilal, 4Hero, Elec­tric Wire Hus­tle czy DJ Spin­na. Tutaj swo­je albumy wydawał też J Dil­la. Nieste­ty “Opus 76 BPM” pojaw­ił się wyłącznie w formie elek­tron­icznej. Jeśli spodo­ba Wam się ten mate­ri­ał, skrob­ni­j­cie krótką wiado­mość do wydaw­cy z pytaniem o fizy­czne wydanie debi­u­tu Dun­loopa. Im więcej osób wyśle wiado­mość, tym więk­sze praw­dopodobieńst­wo, że postaw­imy ten krążek na półce.

J jak JAAA!

Cią­gle próbu­ję się oswoić z ich “Remikiem”. Ale to z pewnoś­cią pro­jekt wart wspom­nienia tutaj.

Trzech muzyków związanych z taki­mi pro­jek­ta­mi jak Con­tem­po­rary Noise Quar­tet czy Nap­szykłat tworzy album kon­cep­cyjny. Trochę jak u wspom­ni­anego w pod­sumowa­niu 2k15 na świecie Long Arma — to his­to­ria ocza­mi dziec­ka. W wywiadzie dla Red Bul­la powiedzieli: “Każdy w nas nosi w sobie Remi­ka”. Ja go wciąż szukam.

Bo to jest w tej pły­cie najlep­sze. Że nie ma tu oczy­wis­toś­ci — kawy na ławę i prostych do zdefin­iowa­nia schematów.

JAAA! do świado­moś­ci masowego słuchacza się pewnie nie prze­dostanie. Ale poz­nać warto.


 

K jak Kamp!

Zapoz­nawanie się z „Ornetą” pole­cam połączyć z lek­turą świet­nego prze­wod­ni­ka po pły­cie przy­go­towanego dla Vice’a przez samych muzyków. Sami mówią, że zależy im, żeby “ta pły­ta nie utonęła w abstrakcji i anon­i­mowoś­ci, bo opowia­da o bard­zo konkret­nych doświad­czeni­ach”.

I to jest na prawdę sztos. Bo po tej lek­turze pły­ta sta­je Ci się bliska. Wiesz gdzie pow­stała. Wiesz jak pow­stała. Wiesz co stało za poszczegól­ny­mi utwora­mi. Co jest następst­wem czego, a co było drza­zgą w tyłku. Bard­zo fajny zabieg i wielkie uszanowanko.

Prob­lem w tym, że po tej lek­turze niewiele mi zosta­je do napisa­nia o tym krążku. Poza tym, że brz­mi zarówno fajnie wyry­wkowo, jak w całoś­ci.

Faj­na ta nasza pol­s­ka elek­tron­i­ka!

[A – B] [C – D] [E – F] [G – H] [I – K] [L – M]
[N – O] [P – Q] [R – S] [T – V] [W – Z]