Hajs się musi zgadzać?

Categories prywata

Powoli, ale sys­tem­aty­cznie pieniądz sta­je się świę­toś­cią i pod­porząd­kowu­je sobie wszys­tkie dziedziny życia. Wszys­tko jest towarem.

Zas­tanaw­ia­cie się cza­sem nad zasad­noś­cią gro­madzenia różnego sza­j­su? Jestem ofi­arą kon­sumpcjoniz­mu — im więcej zara­bi­am, tym więcej wyda­ję.

Nieste­ty, przy okazji jestem zbier­aczem. Gro­madzę na potęgę. Nie chodzi mi tylko o kolekcjonowanie płyt czy książek. Mówię tu o całej masie bezużytecznych śmieci, które znoszę do domu w myśl zasady “przy­da się”… Naj­gorsze jest to, że przy okazji przeprowadzek (które doty­chczas uskutecz­ni­ałem raz na dwa lata) żad­na z tych rzeczy nie lądu­je w koszu. Prze­cież “przy­da się”.

Płachty reklam­owe, bil­bor­dy, nachalne pro­moc­je, niszcze­nie przestrzeni pub­licznej komer­cyjnym przekazem, repry­watyza­c­ja, eksmis­je, bru­tal­na gen­try­fikac­ja — to (…) codzi­en­ność.

Ostat­nio coraz częś­ciej zdarza mi się nad tym myśleć i zadawać sobie pytanie “po co?”. Zbie­ga się to trochę ze zmęcze­niem reklam­owym bull­shitem. Kolorowe opakowa­nia, paki­ety dwa plus jeden lub dru­ga rzecz 32,54% taniej, wyle­wa­ją­cy się z bill­board­ów cyc, coraz częst­sze i dłuższe blo­ki reklam­owe w telewiz­ji czy radiu…

I trafia nagle człowiek na taki man­i­fest grupy 15W08, która w sposób dosad­ny mówi DOŚĆ. Dość gwałce­nia przestrzeni, dość kumu­lacji kap­i­tału, dość trak­towa­nia ludzi jako siły naby­w­czej. Nie prze­bier­a­jąc w środ­kach biorą sprawy w swo­je ręce i wychodzą na ulice. Ataku­ją wit­ryny ekskluzy­wnych lokali, wiaty przys­tanków, wielko­for­ma­towe reklamy i mniejsze bill­boardy.

bank

 

Nie są to nowe metody — doczekaliśmy się w końcu nad­wiślańskiej wer­sji Kidul­ta.

Wan­dal­izm?
Jasne.

Czy akcep­tu­ję taką for­mę wal­ki?
Trochę nie, trochę tak… Dlat­ego wrzu­ca­jąc link do 15W08 na exform­er­sowego fejs­bu­ka, napisałem “zatrzy­maj się i pomyśl”. Bo, moim zdaniem, obok takich inic­jatyw nie da się prze­jść ot tak, bez jakiejkol­wiek reflek­sji.

Sprze­ci­wiam się każdej formie bezmyśl­nej dewastacji fasad budynków, nieza­leżnie od funkcji jaką ona ma speł­ni­ać — wal­ki z sys­te­mem, kibi­cows­kich przepy­chanek czy tagów gra­fi­cia­rzy. Uważam nato­mi­ast, że przestrzeń reklam­owa w mias­tach powin­na zostać uporząd­kowana, a tego typu protesty w sposób dosad­ny pokazu­ją, że część z nas (użytkown­ików tej przestrzeni miejskiej) obec­nym stanem się nie zgadza.

PICT00052

 

Od wielu lat o atencję wład­ców przestrzeni miejskiej zab­ie­ga m.in. fun­dac­ja Moje mias­to a w nim i  cieszy fakt, że te pró­by do różnych ora­ganów docier­a­ją. Najpierw inter­net obiegły repor­taże na tem­at znika­ją­cych reklam­owych potwroków w cen­trum Krakowa, a o pod­ję­cie podob­nych kroków stara­ją się mieszkań­cy Poz­na­nia.

Daleko nam do Sao Paulo, ale przy­na­jm­niej jakieś pró­by czynione są.

Nie chce­my brać w tym udzi­ału. Nie damy sobie wmówić, że prag­niemy czegoś, czego tak naprawdę nie potrze­bu­je­my. Mamy dość nachal­nej pro­pa­gandy towaru.

Ostat­nio jest moda na trwanie miesiąc w jakichś postanowieni­ach… Stu­dent z Wrocław­ia przeżył miesiąc za 31 zło­tych, a Krzysiek Gon­cia­rz w sty­czniu odciął się od inter­ne­tu. Ja ogłaszam luty miesiącem prze­myślanych wydatków. I czyszczenia domu z niepotrzeb­nych śmieci.

PS. Cytaty pomiędzy akapi­ta­mi pochodzą z man­i­fes­tu 15W08.