Chyba trochę zardzewiałem.

Categories prywata

Nie wiem ile razy pisałem już o tym, że czas wziąć dupę w tro­ki i pisać bardziej reg­u­larnie… Gen­er­al­nie słoneczne dni nie zachę­cały do szli­fowa­nia tek­stów, ale nie martwcie się — Ros­janie nie mają wąt­pli­woś­ci, że przed nami zima stule­cia, więc może w tema­cie częst­szych aktu­al­iza­cji coś się tu zmieni…

Przez ten czas tute­jszej sta­gnacji przeszło bok­iem trochę pomysłów — w szki­cach wiszą rozpoczęte posty o wykopowych afer­zys­tach, klienck­iej lojal­noś­ci, mar­ketingu nai­wnym  czy o tym, że pol­s­ki szołbiznes to dzi­wka… Więk­szoś­ci z tych skrawków trochę szko­da. W tym momen­cie nie ma sen­su ich ciągnąć, bo choć spo­jrzeć miałem na nie w szer­szym kon­tekś­cie, to mimo wszys­tko doty­czyły konkret­nych wydarzeń takich jak moja przy­go­da z użytkown­ika­mi Wykopu czy zaprosze­nie na krakowskie warsz­taty click­apps pana od dodawa­nia firm do Google Maps.

Winę za tute­jsze przesto­je zrzu­cam nie tylko na słoneczną aurę, ale i w pierś uderzyć się muszę. Zdi­ag­no­zowałem zaawan­sowaną prokrasty­nację i szcz­erze mówiąc… mam jej już serdecznie dość!

Przes­ta­ję się jej wyp­ier­ać i przyz­na­ję się do tego pub­licznie. Od kilku chwil staram się zbier­ać dupę w tro­ki i prze­or­ga­ni­zować trochę życie, żeby stało się bardziej efek­ty­wne. Wracam po mału do har­mono­gramowa­nia włas­nego wol­nego cza­su i będę starał się trzy­mać zaplanowanych rozkładów poza­pra­cowego dnia. Tak żeby znaleźć czas na lek­turę zaległej ster­ty książek, odpale­nie w końcu Degus­tacji Groszków w formie blo­ga (póki co zostań fanem na Fejsie), reak­tywację tego miejs­ca czy powrót do pisa­nia o kul­turze.

Wyz­na­ję winę.
Obiecu­ję poprawę.
Amen.