Baw­ię się w blo­gowanie praw­ie od pię­ciu lat. Równi­utko rok temu postanow­iłem wys­tar­tować pod włas­nym szyldem — pier­wot­nie na blogspocie, ostate­cznie zatrzy­mu­jąc się tutaj. Dwanaś­cie miesię­cy od pier­wsze­go posta wypadałoby trochę się wytłu­maczyć z aktu­al­nej sytu­acji i hula­jące­go dłuższy­ch przesto­jów tutaj. No to, pod­sumowu­ję zatem obec­ną sytu­ację.

Continue Reading "Rok na swoim"

Ostat­nio w wewnątrz­fir­mowej kore­spon­dencji padło hasło, aby pewne kwest­ie pomiędzy dzi­ałami devel­op­men­tu i kreacji rozwiązać za pomocą bitwy na miny… W prze­ci­wny­ch narożnikach spotkać się mieli sze­fowie odpowiedzial­ni za poszczegól­ne dzi­ały, a do zbiera­nia zakładów wyty­powano mnie… Uza­sad­nie­nie? “Groszek przyj­mu­je zakłady o grube PLNy (ufam mu jeżeli chodzi o kasę — jeździ starym mer­ce­dresem i nosi się na sportowo)”…

Przy­taczam, bo tem­at wyma­ga drob­nej aktu­al­iza­cji. Choć mam nadzieję, że na zmniejsze­nie zau­fa­nia fakt ów nie wpłynie, to przyszło nam się pożeg­nać z wysłużonym, 23-let­nim Mietkiem. A przy okazji, w związku z prze­si­ad­ką do nowe­go auta, stoczyliśmy batal­ię z ubez­pieczy­cielami. I o tym w dzisiejszym poś­cie.

Continue Reading "Ubezpieczyciele… Eeeeeeeeeech"

Dawno mnie tu nie było. Gen­er­al­nie ostat­nio codzi­en­nie padam na twarz. Związane jest to albo z pracą, albo z siłown­ią (o tym pewnie wkrótce), albo inną bie­gan­iną, ale efekt jest jeden — po powro­cie do domu odpły­wam. Dlat­e­go week­endu majowe­go wyczeki­wałem z niecier­pli­woś­cią.

Plany zmieni­ały się prak­ty­cznie z dnia na dzień. Miała być Pra­ga, miał być Cieszyn, miało być Zakopane… Skończyło się na pię­ciu mega inten­sy­wny­ch dni­ach spęd­zony­ch w Warsza­w­ie i rodzin­ny­ch stronach. I o tym w wielkim skró­cie poniżej.

Continue Reading "No i po majówce…"

Cztery miesiące od ustal­e­nia daty. Czas spęd­zony na oga­r­ni­a­n­iu, nagaby­wa­niu, zachę­ca­niu, spamowa­niu. Przez ten czas wielokrot­nie utwierdz­iłem się w przeko­na­niu, że mam w Was wspani­ały­ch przy­jaciół. Dziś stuknęła mi trzy­dzi­estka, jutro związana z tym fak­tem impreza, którą orga­nizu­ję wspól­nie z Karolką. A w związku z tym wypadałoby powiedzieć o trzech rzeczach. No, to jaz­da.

Continue Reading "83 ’till infinity. Odcinek 5: #jutro"

Jeden z ostat­nich postów zapowiada­ją­cy­ch zbliża­jącą się coraz więk­szymi krokami imprezę urodzi­nową. Dzisi­aj przed­staw­iam (chy­ba) ostat­nią niespodziankę doty­czącą wiec­zorne­go line-upu. Udało nam się namówić do zagra­nia krót­kich setów kon­cer­towych wykon­aw­ców, którzy w znacznym stop­niu przy­czynili się do tego, że od pon­ad dekady żyję rapem.

Continue Reading "83 ’till infinity. Odcinek 4: Wyga oraz Decó i Szpilersi"

Z czys­toś­cią pol­skiego języka u mnie różnie bywa. Każdy z bliższy­ch zna­jomy­ch wie, że lubię cza­sem rzu­cić mięsem i w różny­ch wypad­kach użyć serii wul­gar­yzmów jako przecinków lub ozdob­ników w zda­niu… Wiado­mo, że cza­sem nic tak nie potrafi odzwier­ciedlić kip­ią­cy­ch emocji jak soczys­ta “kur­wa”

Ale od dłuższe­go cza­su obser­wu­ję ogól­ną wul­gar­yza­cję nasze­go języka w dużej mierze wywołaną poprzez akcep­tację na stosowanie tego typu ozdob­ników w mass­me­di­ach. I szcz­erze mówiąc… wkur­wia mnie to.

Continue Reading "Wulgaryzacja języka…"

Dziesięć lat temu, dzięki wspar­ciu moich rodz­iców, miałem możli­wość wyjechać na stu­dia do Krakowa.

Cza­sem miewam momen­ty, gdy mam tego mias­ta dość. Robi się męczące, duszne, cias­ne i… turysty­czne. Cza­sem nachodzą mnie myśli, że może po dekadzie mieszka­nia tutaj, warto pomyśleć nad jakąś zmi­aną otoczenia, póki nie zarzu­cil­iśmy na kole­jne trzy­dzieś­ci kilka lat kotwicy w postaci kredy­tu mieszkan­iowe­go…

Continue Reading "Pieprzę Cię miasto”…"