Od pewnego cza­su staram się przy­woz­ić z podróży winy­lowe pamiąt­ki. Jeśli miejscem docelowym jest w miarę duże mias­to, to nieza­leżnie czy jest to Pra­ga, Berlin, Warsza­wa czy Gdańsk — zawsze staram się zlokali­zować na mapie lokalne dzi­u­ple z czarnym złotem. A następ­nie zaplanować trasę spacerową tak, by obok które­jś z nich się „przy­pad­kiem” znaleźć. Zazwyczaj przy tej okazji moje­mu „oh, yeah” towarzyszy Karol­ki zroz­pac­zone „Och, nie”.

Z każdą z takich wiz­yt i podróży wiążą się różne his­to­rie, które kończą na fejs­buku, insta­gramie czy w pry­wat­nych roz­mowach. I chy­ba czas, by zacząć archi­wiz­ować je tutaj.

Przy okazji chci­ałbym powal­czyć trochę z mitem, że winyle muszą być dro­gie. Nie muszą. Tylko trze­ba się o to trochę postarać.

Dziś poczyta­cie o moich doświad­czeni­ach z winy­la­mi w Łodzi.

Continue Reading "Diggowanie ręce brudzi — Łódź"

To miał być post o nowym Taco. O tym jak bard­zo szanu­ję fakt, że nowy „Szpryc­er” jest total­nym prze­ci­wieńst­wem wszys­tkiego co doty­chczas zro­bił. Oraz o tym, jak bard­zo lirycznie złą płytą jest on. I że ogól­nie jestem równie moc­no zaskoc­zony, jak i zaw­iedziony. Ale tekst ów nie pow­stanie.

Bo po pier­wsze… wszys­tko co miałem napisać, napisałem już tutaj. Po drugie — trze­ci rok z rzę­du napisałbym tekst o Szcześ­ni­aku w okre­sie waka­cyjnym, a to wyglą­dało­by jak odgrze­wanie kotle­ta w okre­sie ogórkowym. A po trze­cie — w ciągu ostat­nich 30 dni pojaw­iło się wyjątkowo dużo muzy­cznej dobro­ci. A że zarzu­cono mi ostat­nio, że oblałem egza­min z szy­bkiego rekomen­dowa­nia nowych albumów, to staram się odro­bić lekcję i tymże nowoś­ciom poświę­cić tu trochę miejs­ca.

Więc jaz­da.

Continue Reading "Muzyczny lipiec"

24 czer­w­ca star­tu­je kole­j­na edy­c­ja Fes­ti­walu Kul­tu­ry Żydowskiej w Krakowie. Ponown­ie będę miał przy­jem­ność uczest­niczyć w tym wydarze­niu jako akredy­towany bloger. Przegląd rozkładu jazdy i wybór naj­ciekawszych moim zdaniem jego punk­tów stał się tu już nie­jako trady­cją.

Dlat­ego nie mogło go zabraknąć i w tym roku. Zatem… Lec­imy!

Continue Reading "Moje typy na 27. FKŻ"

Sporo cza­su spędz­iłem kiedyś na eksplorowa­niu przepast­nych zasobów inter­ne­tu pod kątem mashupowych nowinek.

Każ­do­ra­zowo, gdy trafi­ały do mojego seta, parki­et wybuchał. I chy­ba pora wró­cić do tego zwycza­ju.

Continue Reading "Rewind #26"