kultura

To jest post o Robinie Williamsie

Przeczy­tałem tą wiado­mość wczo­raj późno w nocy. Trafiło mnie tak, że musi­ałem obudz­ić Karolę, żeby jej o tym powiedzieć.

Nie staw­iam wirtu­al­nych świeczek. Nie wkle­jam fotografii okras­zonych jego cytata­mi. Nie będę tu wymieni­ał tytułów z jego fil­mo­grafii, które wywarły na mnie najwięk­sze wraże­nie (poza jed­nym). Nie będę też wstaw­iał filmów z jego solowy­mi stand-upa­mi czy gościn­nych udzi­ałów w prowad­zonym przez Drew Carey’a “Whose line is it any­way?”.

Ale po pros­tu, najzwycza­jniej w świecie… jest mi smut­no.

Czy­taj więcej »To jest post o Robinie William­sie

Znowu jedziemy nad morze

Wspom­i­nałem już tu kilkukrot­nie, że jesteśmy z Karolką ludź­mi morza. Kochamy Bał­tyk i uwiel­bi­amy nad­morskie miastecz­ka. Od trzech lat reg­u­larnie wczes­ną jesienią wsi­adamy w samochód i gnamy na Wybrzeże, by powdy­chać trochę jodu, zakopać stopy w piachu i medy­tować na pustych plażach.

I choć po finan­sowym pod­sumowa­niu zeszłorocznej wyprawy stwierdzil­iśmy, że być może w kole­jnym sezonie warto zain­west­ować w wyjazd zagraniczny… wszys­tko wskazu­je na to, że w tym roku wrócimy tam ponown­ie. Tym razem trochę wcześniej, bo połowie sierp­nia…

Czy­taj więcej »Znowu jedziemy nad morze

Podaj popkorn: Wilk z Wall Street

  • aks 
  • film

Obe­jrzeliśmy właśnie najnowszy film Scors­ese, więc to dobry moment na odpale­nie nowego cyk­lu.

W związku z posz­erzaniem hory­zon­tów i próbą prze­my­ca­nia tu więcej treś­ci kul­tur­al­nych, w niniejszej serii zna­jdziecie moje rekomen­dac­je (lub anty-) tego, co moż­na zobaczyć w kinie, telewiz­ji lub internecie. Have fun!

Czy­taj więcej »Podaj pop­ko­rn: Wilk z Wall Street

Galeria w Bronowicach już czynna

W Bronow­icach otworzyła się nowa gale­ria hand­lowa. Przez cały week­end wal­iły tam tłumy krakusów oraz nar­o­dy ości­enne, zapy­cha­jąc przy okazji komu­nikację miejską w tej częś­ci mias­ta i momen­ta­mi par­al­iżu­jąc oko­lice Ron­da Ofi­ar Katy­nia. W związku z tym wydarze­niem, mam kil­ka prze­myśleń na ten tem­at mam.

Czytaj więcej »Galeria w Bronowicach już czynna

Magia” szklanego ekranu

Jest taki odcinek Przy­jaciół (8x20), w którym Ross i Chan­dler poma­ga­ją Joey’­mu w przy­go­towa­ni­ach do castin­gu na prowadzącego nowego tele­turnieju o nazwie Bam­boo­zled. Im bardziej wgryza­ją się w zapisane w skryp­cie zasady gry, tym bardziej absurdal­na się ona wyda­je. Zakrę­cona kar­ta (od której zależy czy idziesz wyżej czy niżej), bezdech zawod­ni­ka w trak­cie zadawa­nia pyta­nia czy pod­skaki­wanie na jed­nej nodze w trak­cie udziela­nia odpowiedzi to tylko kil­ka z nich…

Przyglą­da­jąc się kilku rodzynkom z archi­wal­iów pol­skiej rozry­w­ki moż­na dojść do wniosku, że wyprzedz­iły one swo­ją epokę. Przez lata mogliśmy znaleźć w telepu­dle wiele głupich tele­turniejów, ale tylko część z nich charak­tery­zowały zbiór przedzi­wnych zadań i dość częs­to pokrę­cone zasady.Dziś przy­taczam przykłady trzech pro­gramów, z których jeden pamię­tam ze szk­lanego ekranu, a dwa pozostałe to kwasy z youtu­ba. Smacznego.

Czytaj więcej »Magia” szklanego ekranu

Epickie koncerty

Obsługu­ją­ca pewną markę sportowo-odzieżową agenc­ja albo/albo rzu­ciła ostat­nio na fan­pe­jdża tejże mar­ki całkiem fajny tem­at, który zmusił mnie trochę do pogrze­ba­nia w pamię­ci. Który kon­cert / live act jest według mnie najbardziej klasy­czny? Przez głowę przewinęła się cała masa świet­nych kon­certów, które najpierw oglą­dałem na MTV czy Vivie, potem ścią­gałem z Soulsee­ka, by ostate­cznie wygrze­by­wać je na jutubie.  Cóż, trud­no było­by wybrać jeden. A w zasadzie… czemu miałbym?

Zebrałem więc w jed­nym miejs­cu trzy dosyć ważne dla mnie kon­cer­ty, choć jest ich zde­cy­dowanie dużo więcej. Docelowo być może pow­stanie z tego jak­iś bardziej niereg­u­larny cykl. Dzisiejszy wpis to praw­ie sie­dem godzin muzy­ki na żywo choć w formie. Poz­draw­iam.

Czy­taj więcej »Epick­ie kon­cer­ty

Ogłoszono wyniki Mall Wall Art. A miało być tak pięknie…

Gdy chwilę temu usłysza­łem, że ogłos­zono konkurs Mall Wall Art na mur­al pokry­wa­ją­cy jed­ną ze ścian Galerii Krakowskiej, przyjąłem tą infor­ma­cję z optymizmem. Po pier­wsze, dlat­ego że ściana owa straszy od wielu lat swą bru­tal­ną szaroś­cią i smutkiem (celowo pod­kreślam, bo będzie to kluc­zowe w dal­szej częś­ci), będąc równocześnie jed­nym z pier­wszych widoków, jaki­mi mias­to Kraków wita podróżników wysi­ada­ją­cych na głównym dwor­cu kole­jowym.

Po drugie, bo zaz­droszczę Łodzi ich­niejszej galerii murali oga­r­ni­anej przez Urban Forms, a w Grodzie Kra­ka poza kilko­ma chlub­ny­mi wyjątka­mi (Siataniś­ci Twoży­wa czy Blu na Podgórzu) zbyt wielu wielko­for­ma­towych prac nie zna­jdziesz.

Po trze­cie, bo grono jurorskie składało się z na prawdę zac­nych per­son, więc byłem pewien, że decyzję o wyborze final­nej pra­cy, która pokry­je tę ścianę pode­j­mować będą oso­by kom­pe­tentne takie jak Mar­iusz Waras (M‑City, czyli nasz stree­tar­towy pro­dukt eksportowy) czy Michał Bieżyńs­ki (inic­ja­tor wspom­ni­anej galerii w Łodzi i dyrek­tor Urban Forms), a nie Pani Ziut­ka z Panem Heńkiem, co to w galerii hand­lowej zaj­mu­ją się marki­etingiem, a że street art ostat­nio taki tren­di i dżezi, to wybiorą sobie jakieś baz­groły, żeby młodzieżowo było…

Znana jest już zwycięs­ka pra­ca. I… jest mi smut­no, bo miało być tak pięknie, a wyszło jak zawsze.

Czy­taj więcej »Ogłos­zono wyni­ki Mall Wall Art. A miało być tak pięknie…

Wulgaryzacja języka…

Z czys­toś­cią pol­skiego języ­ka u mnie różnie bywa. Każdy z bliższych zna­jomych wie, że lubię cza­sem rzu­cić mięsem i w różnych wypad­kach użyć serii wul­gar­yzmów jako przecinków lub ozdob­ników w zda­niu… Wiado­mo, że cza­sem nic tak nie potrafi odzwier­ciedlić kip­ią­cych emocji jak soczys­ta “kur­wa”

Ale od dłuższego cza­su obser­wu­ję ogól­ną wul­gar­yza­cję naszego języ­ka w dużej mierze wywołaną poprzez akcep­tację na stosowanie tego typu ozdob­ników w mass­me­di­ach. I szcz­erze mówiąc… wkur­wia mnie to.

Czy­taj więcej »Wul­gar­yza­c­ja języ­ka…

Przełom

Nie, nie chodzi o jakąś wewnętrzną przemi­anę, a zwycza­jny przełom roku.

Trochę mnie tu nie było, trochę zanied­bałem stały frag­ment gry czyli pod­sumowanie tygod­niowe, ale okres świąteczny i noworoczny nie sprzy­jał siedze­niu przy kom­put­erze. W każdym razie, słów kil­ka z okazji nowego roku.

Czy­taj więcej »Przełom

Mamy talent?

Oglą­dam sobie od wielu lat — z mniejszym lub więk­szym zaan­gażowaniem — pol­skie edy­c­je tal­ent shows. I wszys­tkie, co do jed­nego, charak­teryzu­ją dwie rzeczy — wszys­tkie, od Idola po Mam tal­ent, potrafiły skupić moje zain­tere­sowanie wyłącznie na pier­wszej edy­cji oraz nie potrafią tak na prawdę odnaleźć (lub wykre­ować) aut­en­ty­cznych gwiazd… Zaz­naczę na wstępie, żę jestem hejterem pro­gramów, w których uczest­nika­mi są sławne oso­by (Taniec z gwiaz­da­mi czy Gwiazdy tańczą na lodzie), dlat­ego je świadomie pomi­jam. Jaki kraj, tacy cele­bryci. Wolę sku­pi­ać uwagę na debi­u­tan­tach, którym ktoś próbu­je dać szan­sę.

Czy­taj więcej »Mamy tal­ent?

O kradzieży muzyki słów kilka

- Muzy­ki słuchasz?

Tak, dość dużo. Ale na nią nie wyda­ję, bo krad­nę z inter­ne­tu. Kupu­ję pły­ty tylko tych artys­tów, których szanu­ję, maksy­mal­nie wychodzi dziesięć w roku.

W ten oto niefor­tun­ny sposób nasz zło­ty kulomiot, Tomek Majew­s­ki, kil­ka dni temu w wywiadzie (Mag­a­zyn Świąteczny Gaze­ty Wybor­czej (14–15 sierp­nia)) wypowiedzi­ał się na tem­at ścią­ga­nia muzy­ki z inter­ne­tu. Nie wiem czy wywiad ten był auto­ry­zowany. Nie wiem czy przed jego pub­likacją autor tych słów był świadom tego, co może nimi wywołać…

Czy­taj więcej »O kradzieży muzy­ki słów kil­ka

Kurtulka, czyli Wisłocka i Stachurski

Kiedy mniej lub bardziej znane per­sony z poli­ty­cznego świat­ka popeł­ni­a­ją gafy w odniesie­niu do ważnych dla pol­skiej kul­tu­ry postaci, szy­der­c­zo się uśmiecham, poda­jąc ową wpad­kę dalej, częs­to opa­tru­jąc sarkasty­cznym komen­tarzem.

Zdarzyło się to jak­iś czas temu posłance Now­ick­iej, zdarzyło się i posłowi Napier­al­skiemu. Obo­je najwyraźniej śmierć pol­skiej noblist­ki, Wisławy Szym­borskiej, bard­zo przeży­wali (lub owo przeży­wanie było w danym momen­cie dobrym zabiegiem PRowym). W obu przy­pad­kach miejscem wpad­ki był Twit­ter — on dziękował za wier­sze, które były dawką pozy­ty­wiz­mu, jej żal było Havla i… Wisłock­iej.

nowicka-napieralsk

Czy­taj więcej »Kur­tul­ka, czyli Wisłoc­ka i Stachurs­ki

Po prostu Madlib


Kil­ka tygod­ni temu zostałem popros­zony przez Flinta o wyse­lekcjonowanie pię­ciu ulu­bionych utworów, w których palce maczał Madlib i opa­trze­nie ich spon­tan­icznym komen­tarzem. Z tego typu prośbą Marcin zgłosił się równole­gle do kilku zac­nych per­son z branży muzy­cznej, m.in. Rad­ka Mis­zcza­ka, Fil­i­pa Rauczyńskiego, Druha Sławka czy Sebas­tiana Jóźwia­ka. A że próśb takich się nie lekce­waży, typy swo­je w wyz­nac­zonym ter­minie podesłałem.

Czy­taj więcej »Po pros­tu Madlib

Fatum?

Pięć lat temu grali tydzień przed wese­lem mojej siostry. OLT nie ist­ni­ało (zresztą tak samo jak dziś), więc trasa KRK-GDN to wyprawa życia, na którą wtedy nie mogłem sobie poz­wolić. Szcz­erze przyz­nam, że był to jedyny Open’er, który opłaku­ję do dziś — grało tam również Beast­ie Boys i to aż dwa razy — instru­men­tal­nie w namio­cie i klasy­cznie na sce­nie głównej.

Cztery lata temu z różnych oso­bistych powodów nie mogłem dojechać do Warsza­wy… Przez kole­jne miesiące w kółko słuchałem nagranego przez Hen­nwilla bootle­ga, pow­tarza­jąc w nieskońc­zoność: “trze­ci raz nie prze­gapisz… trze­ci raz nie prze­gapisz!”.

Czy­taj więcej »Fatum?