aks

Wracam tu, bo zrobiłem drugiego bloga

Wracam tu dla tych którzy noszą w sobie luz
Wracam tu dla tych, którzy mają w głowie mózg
Wracam tu dla tych, którzy lubią morze słów

Na początku mojej blo­gowej przy­gody przyjąłem proste założe­nie: ruszam spon­tan­icznie, korzys­ta­jąc w stu pro­cen­tach z gotowego rozwiąza­nia, żeby nie sku­pi­ać się na kwes­t­i­ach związanych z wyglą­dem blo­ga i jego funkcjon­al­noś­ci­a­mi, a po pros­tu na pisa­niu. Dużo ułatwił fakt, że jed­na z domyśl­nych skórek Blog­gera w pełni speł­ni­ała moje oczeki­wa­nia.

Pół roku później dochodzę do wniosku, że po raz kole­jny potwierdz­iła się odwiecz­na praw­da: jeżeli coś jest gotowym pro­duk­tem, to prędzej czy później ta zamknię­ta for­ma zacznie ograniczać.

Czy­taj więcej »Wracam tu, bo zro­biłem drugiego blo­ga

Polskie Karate znów robi POW POW POW!

Min­iony week­end był jed­nym z tych najbardziej wari­ac­kich…

W połowie sty­cz­nia ode­brałem tele­fon od Jan­ka z infor­ma­cją, że na 3. lutego musimy być gotowi z kole­jnym klipem Pol­skiego Karate. Lekko zbladłem po szy­bkim oblicze­niu, że od momen­tu roz­mowy do wspom­ni­anej daty dzielą nas niecałe trzy tygod­nie, a zasad­nic­zo na chwilę obec­ną nie mieliśmy nic… ale stwierdz­iłem: fuck it, robimy.

Czy­taj więcej »Pol­skie Karate znów robi POW POW POW!

Hajs się musi zgadzać?

Powoli, ale sys­tem­aty­cznie pieniądz sta­je się świę­toś­cią i pod­porząd­kowu­je sobie wszys­tkie dziedziny życia. Wszys­tko jest towarem.

Zas­tanaw­ia­cie się cza­sem nad zasad­noś­cią gro­madzenia różnego sza­j­su? Jestem ofi­arą kon­sumpcjoniz­mu — im więcej zara­bi­am, tym więcej wyda­ję.

Czy­taj więcej »Hajs się musi zgadzać?

Dzikie internety

W poprzed­nim poś­cie pisałem oczy­wiste oczy­wis­toś­ci na tem­at per­son­al­iza­cji wirtu­al­nych treś­ci i kilku innych tem­at­ach. Dziś znów o internecie, ale w trochę innym kon­tekś­cie.

Wol­ny czas w sieci moż­na spędzać w różny sposób. Moż­na sprawdzać najnowsze odcin­ki ulu­bionych seri­ali, zamu­lać na Fejsie albo popi­ja­jąc piwko oglą­dać porno. Ja ostat­nio coraz częś­ciej podglą­dam… Zboczu­chom wyjaś­ni­am — nie w sposób, o którym myśli­cie.

Czy­taj więcej »Dzikie inter­ne­ty

Wulgaryzacja języka…

Z czys­toś­cią pol­skiego języ­ka u mnie różnie bywa. Każdy z bliższych zna­jomych wie, że lubię cza­sem rzu­cić mięsem i w różnych wypad­kach użyć serii wul­gar­yzmów jako przecinków lub ozdob­ników w zda­niu… Wiado­mo, że cza­sem nic tak nie potrafi odzwier­ciedlić kip­ią­cych emocji jak soczys­ta “kur­wa”

Ale od dłuższego cza­su obser­wu­ję ogól­ną wul­gar­yza­cję naszego języ­ka w dużej mierze wywołaną poprzez akcep­tację na stosowanie tego typu ozdob­ników w mass­me­di­ach. I szcz­erze mówiąc… wkur­wia mnie to.

Czy­taj więcej »Wul­gar­yza­c­ja języ­ka…

Wychowałem się na MTV

Początek lat 90-tych był dla mnie przeło­mowy. Zaczy­nałem wtedy pod­stawówkę, wraz z rodzi­ca­mi przeprowadzil­iśmy się na inne osiedle, a w rodzin­nym mieś­cie star­towała pier­wsza telewiz­ja kablowa. Wraz z nią otrzy­mal­iśmy dostęp do zagranicznych stacji tv, wśród których szczegól­nie upodobałem sobie trzy: Car­toon Net­work, Extreme Chan­nel oraz MTV.

Czy­taj więcej »Wychowałem się na MTV

83 ’till infinity. Odcinek 1: O co chodzi?

Jestem z roczni­ka ’83, a oznacza to, że w tym roku kończę trzy­dzi­estkę. Żona moja również. A że pomiędzy naszy­mi urodz­i­na­mi jest nieco pon­ad miesiąc różni­cy, to postanow­iliśmy wypraw­ić wspól­ną imprezę.

Przez kole­jne tygod­nie będę starał się odpowiadać na pyta­nia gdzie, kto, co.
Dziś wyjaś­ni­am dlaczego w ogóle.

Czy­taj więcej »83 ’till infin­i­ty. Odcinek 1: O co chodzi?

Przełom

Nie, nie chodzi o jakąś wewnętrzną przemi­anę, a zwycza­jny przełom roku.

Trochę mnie tu nie było, trochę zanied­bałem stały frag­ment gry czyli pod­sumowanie tygod­niowe, ale okres świąteczny i noworoczny nie sprzy­jał siedze­niu przy kom­put­erze. W każdym razie, słów kil­ka z okazji nowego roku.

Czy­taj więcej »Przełom

Kondycja polskiego rapu”, czyli tekst co stał się sucharem

Jest czwarta trzy­dzieś­ci nad ranem. Wsi­adam do tak­sów­ki, która pomoże mi dostać się na dworzec, by zła­pać pier­wszy pociąg relacji Kraków — Warsza­wa. Po zatrza­śnię­ciu drzwi z głośników wita mnie zna­jomy głos Adama Ostrowskiego. Następ­ny utwór i znów zna­jomy głos — tym razem Dużego Pe wywołu­ją lek­ki uśmiech zad­owole­nia na mojej twarzy. Po rzu­cie okiem na kierow­cę, stwierdzam że nie wyglą­da on na fana pol­skiego rapu, ale cóż… Nie pozosta­je mi nic innego, jak się tylko cieszyć — prze­cież nie częs­to spo­tykam się z taką selekcją u tary­fi­arzy. I nagle… Dżingiel RMF Maxxx sprowadza mnie na ziemię niczym sil­ny cios w potylicę. Żeg­nam się z kierow­cą w towarzys­t­wie śpiewu Grze­sia Markowskiego z Per­fec­tu, trza­skam drzwia­mi i… zaczy­nam zas­tanaw­iać się nad dzisiejszą sytu­acją w pol­skim rapie.

Czy­taj więcej »Kondy­c­ja pol­skiego rapu”, czyli tekst co stał się sucharem

Perypetie w szpitalu na peryferiach

Kolan szpotawych co praw­da nie mam, ale w tym tygod­niu, gdy zapy­tałem ortope­dę anal­izu­jącego wyni­ki rezo­nan­su na co sobie mogę poz­wolić, usłysza­łem bardziej zep­suć już go chy­ba pan nie może… A że przy okazji w wyniku anal­izy wys­taw­ionego jakieś dziesięć lat temu wyp­isu z łódzkiego szpi­ta­la przy­pom­ni­ało mi się kil­ka his­torii z tej placów­ki, to postanow­iłem się nimi podzielić.

Wspom­i­na­jąc ostat­nio przy okazji Dużych dzieci­aków… kondy­cję pol­skiej służ­by zdrowia, bazowałem trochę na tych wspom­nieni­ach. Okej, do przygód Goudy mi daleko (poz­dro, poz­dro), ale prag­nę zaz­naczyć, że ten tekst nie nosi znamion hejtin­gu (przy­na­jm­niej jawnych), a wręcz rzec to trze­ba — zami­arem auto­ra było by tekst ów miał charak­ter humorysty­czny. No to jedziemy.