11.09.01

Categories prywata

Wracam ze szkoły koło 14. Popołud­niu idę na korki z mat­my, które przy­go­towu­ją mnie do matu­ry i egza­m­inów na stu­dia. Mam jeszcze trochę cza­su, więc robię kanap­ki i siadam przed telewiz­orem.

Katastrofa lotnicza

Przeskaku­ję po kanałach i trafi­am na stację, która w ramów­ce pojaw­iła się jak­iś miesiąc wcześniej. Z dość nowa­torską for­mułą w Polsce, bo to pier­wszy rodz­imy kanał infor­ma­cyjny. Zatrzy­mu­ję się, bo moją uwagę przykuwa niety­powy widok. Jed­na z bliź­ni­aczy­ch wież w Nowym Jorku płonie.

Nie bard­zo wiem z czym mam do czynienia.

Prowadzą­cy pro­gram mówi, że kilka min­ut temu w NYC doszło do pot­wornej katas­tro­fy lot­niczej. Że w niewy­jaśniony­ch okolicznoś­ci­ach boe­ing 767 uderzył w jed­ną z wież.

Patrzę na dymią­cy dra­pacz chmur i przecier­am oczy ze zdu­mienia. No, ale jak to? Tak po pros­tu, zboczył z kur­su i uderzył? Patrzę na uję­cia z kole­jny­ch kamer. No tak, uderzył. Dość niecodzi­en­ny widok.

Drugie uderzenie

Z rozmyślań na tem­at niespo­tykanej katas­tro­fy lot­niczej wyry­wa mnie coś jeszcze bardziej dzi­wne­go. Bo oto właśnie na moich oczach… obry­wa dru­ga wieża. Drugim samolotem. Kwad­rans po pier­wszym uderze­niu. Wiado­mo już, że to raczej nie przy­padek.

Co tu się wypraw­ia?! Nie pamię­tam już czy dzwonię do Rodz­iców do pra­cy czy do Karolki. Mówię, że oglą­dam strasznie dzi­wny film sci­ence-fic­tion. Tylko na kanale telewiz­yjnym, który pokazu­je całą prawdę całą dobę. I że to się dzieje na serio.

Odkładam tele­fon i oglą­dam kole­jne uję­cia uderza­ją­cy­ch samolotów. Żeby było mało, właśnie trze­ci samolot uderza w… Pen­tagon. Cytu­jąc Siarę z Kil­era — mają roz­mach, skur­wysyny…

Chwilę później czterys­ta metrów szkła, stali i azbez­tu zawala się. Jeden z najwyższy­ch budynków w cen­trum gęs­to zalud­nione­go mias­ta ot po pros­tu, w środ­ku dnia zapada się i przes­ta­je ist­nieć…

Korki z matmy

Chwilę później siedzę w domu u jed­ne­go z fajniejszy­ch matem­atyków w mieś­cie. Gość jest wyma­ga­ją­cy i potrafi przykrę­cić śrubę. Ale przy okazji jest moc­no młodzieżowy i potrafi dagadać się z liceal­is­tami.

To nasze pier­wsze wspól­ne zaję­cia, więc głu­pio mi tak wys­trzelić do goś­cia: siema, słyszał Pan co tam w Stanach się wypraw­ia? Więc nie odzy­wam się nic. Dosta­ję zadanie do rozwiąza­nia i belfer idzie zro­bić sobie herbatę. Wraca z prz­er­aże­niem na twarzy i klnąc siar­czyś­cie pyta się, czy słysza­łem co tam w tych Stanach się wypraw­ia… Od niego dowiedzi­ałem się, że dru­ga wieża też przes­tała ist­nieć…

Ciekawe czasy?

Dużo się wydarzyło w ciągu tych pięt­nas­tu lat.

Chcieliśmy żyć w ciekawych cza­sach. No to je mamy. Nie wiem jak uksz­tał­tu­je się sytu­ac­ja geopoli­ty­cz­na w ciągu następ­ny­ch stu czy dwus­tu lat, ale mam wraże­nie, że cza­sy beztroskiej demokracji i poko­ju jaki znamy po mału się kończą.

A Ty pamię­tasz co robiłeś 11 wrześ­nia 2001 o godzinie 15.03?


Zdjęcie pochodzi z zasobów 9-11 research