28 edy­c­ja Fes­ti­walu Kul­tu­ry Żydowskiej już trwa. Znów mam przy­jem­ność przyglą­dać się temu wydarze­niu jako akredy­towany bloger. Trady­cji stać się musi za dość, więc i w tym roku nie może zabraknąć rekomen­dacji naj­ciekawszych moim zdaniem punk­tów tegorocznego pro­gra­mu.

Uwa­ga — porządek moc­no niechrono­log­iczny! Lec­imy?

Continue Reading "Moje typy na 28. FKŻ"

Piątek dziś. Więc czas na kole­jny odcinek jakże niereg­u­larnego cyk­lu, w ramach którego ser­wu­ję Wam pięć cieka­wostek z czeluś­ci inter­ne­tu. Pięć, bo piątek. Kuma­cie, nie?

W zasadzie… Nie wiem czemu Wam to tłu­maczę. Prze­cież z każdym z Was, pięt­nas­tu stałych czytel­ników, znam się oso­biś­cie i równie dobrze mógłbym Wam lin­ka wysłać w smsie. Tak czy inaczej — lec­imy!

Continue Reading "Piąteczka #72"

Powołu­jąc do życia MyNameIsAks przyświecała mi jed­na zasa­da: stworzyć miejsce, w którym będę mógł pisać o czym tylko będę chci­ał. Cza­sem zarekomen­du­ję jakąś muzykę, cza­sem ponarzekam na jak­iś bank, innym razem opowiem o jakimś filmie. A cza­sem chci­ałbym po pros­tu podzielić się garś­cią nieu­porząd­kowanych reflek­sji czy pomysłów. Taki… przekaz myśli.

W tym celu uruchami­am właśnie cykl “Cześć, co sły­chać”. I dzisi­aj o ostat­nich kilku dni­ach, które spędz­iłem…

Continue Reading "Cześć, co słychać? #1"

Od pewnego cza­su zacząłem oglą­dać trochę więcej sportu. Ale i tak, gdy rozpoczy­nały się zimowe igrzys­ka w Pjongczan­gu, nie spodziewałem się, że poświęcę im aż tak dużo cza­su.

Że obudzę się o 3 nad ranem, by oglą­dać finał męskiego half-pipe’a. Że wykupię dostęp do Eurosport Play­era i będę ukrad­kiem w pra­cy jed­nym okiem oglą­dał zma­gania żeńskiego i męskiego hoke­ja na lodzie. Ani że w niedzielę wstanę o 5 rano, by przeży­wać finał tegoż hoke­ja. A emoc­je były ogromne.

Continue Reading "Finał hokeja na olimpiadzie w Pjongczang"

Z zeszło­ty­god­niowych postów wyni­ka, że mój powrót do pisa­nia zbyt wielu z Was nie zain­tere­sował. Nie ma się co dzi­wić — po roku mil­czenia, by o sobie przy­pom­nieć będę musi­ał się trochę napra­cow­ać.

Ocieplanie wiz­erunku rozpoczy­nam od ser­wowa­nia muzy­cznych nowinek. W tym tygod­niu jest wyjątkowo świeżo — wszys­tkie propozy­c­je swo­ją pre­mierę miały w ciągu ostat­nich sied­miu dni. Smacznego!

Continue Reading "Sztos Alert #65"

Pol­skiemu rapowi poświę­ciłem dwie dekady mojego życia. Nie jestem ekspertem, bo śledzę go bard­zo wybiór­c­zo. I kocham go miłoś­cią płon­ną, choć coraz częś­ciej dochodzę do wniosku, że to miłość żony alko­ho­li­ka.

Ostrzegam — tekst pozbaw­iony będzie więk­szej głębi, nato­mi­ast przepełniony będzie westch­nieni­a­mi spod znaku “Za moich cza­sów…”.

Continue Reading "Nie rozumiem współczesnego rapu"

Od pewnego cza­su staram się przy­woz­ić z podróży winy­lowe pamiąt­ki. Jeśli miejscem docelowym jest w miarę duże mias­to, to nieza­leżnie czy jest to Pra­ga, Berlin, Warsza­wa czy Gdańsk — zawsze staram się zlokali­zować na mapie lokalne dzi­u­ple z czarnym złotem. A następ­nie zaplanować trasę spacerową tak, by obok które­jś z nich się „przy­pad­kiem” znaleźć. Zazwyczaj przy tej okazji moje­mu „oh, yeah” towarzyszy Karol­ki zroz­pac­zone „Och, nie”.

Z każdą z takich wiz­yt i podróży wiążą się różne his­to­rie, które kończą na fejs­buku, insta­gramie czy w pry­wat­nych roz­mowach. I chy­ba czas, by zacząć archi­wiz­ować je tutaj.

Przy okazji chci­ałbym powal­czyć trochę z mitem, że winyle muszą być dro­gie. Nie muszą. Tylko trze­ba się o to trochę postarać.

Dziś poczyta­cie o moich doświad­czeni­ach z winy­la­mi w Łodzi.

Continue Reading "Diggowanie ręce brudzi — Łódź"